Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2005

82 posty / 365 dni

Mała przerwa w pisaniu spowodowana rozluźnieniem świątecznym jeszcze trochę potrwa. Potrwa dlatego iż dziś właśnie wybieram się na parę dni poza dom, wybieram się bez komputera oraz w miejsca gdzie netu nie ma a nawet gdyby był to pewnie nie odnalazłbym czasu na przelewanie myśli przez kabel. Ale potem to już będę pisał regularnie (przynajmniej tak jak do tej pory ;) ponieważ jest to jedno z postanowień niekoniecznie noworocznych, bo już wcześniejsze ale spoko; postanowienia noworoczne też mam, owszem. Jeżeli chcecie wiedzieć jakie to ja wam powiem: liczne. Otóż tak właśnie mają się sprawy na dzień dzisiejszy. Z tej okazji że mnie już tu nie będzie do nowego roku to życzenia chciałbym złożyć i pogratulować nowych zdobyczy. Miłej zabawy w sylwestra, wspaniałych orgii oraz szczęśliwego nowego roku składa Tymon

Wesołych Świąt!

Święta są jak co roku I co roku ślę się życzenia Panom siły w kroku A paniom …też wszystkiego dobrego. A ja wam życzę moi drodzy Byście mieli w ogóle super Może kto supermarket otworzy Kto inny dostanie komputer Bo mikołaj w tym roku hojny I rozdaje prezentów kupę Za wszystkie te niespodziałki Pocałujmy go serdecznie w rękę Miał przynieś mi nowe ciuchy A przyniósł nową panienkę Pyzę podobną do kluchy Oraz gazową kuchenkę Lecz wszystkie prezenty nieważne Nie zajmujmy się teraz nimi Zasiądźmy spokojnie za stołem Obcujmy z swoimi bliskimi I cieszmy się tam i z powrotem Z całej tej super bliskości Bo święta miną a potem Dość będzie i prezentów i gości

Szary człowieku...

Tylko dlatego, że jesteś nikim Możesz pogadać z drugim człowiekiem życie bogate, pełne sekretów W szarym człowieku, w szarym człowieku Zimno było, strasznie i w ogóle jakoś tak niesympatycznie. Strudzony reporter przechadzał się ulicami próbując dowiedzieć się czegoś o niejasnej śmierci dziesięciu młodych ludzi, Za każdym razem jednak gdy napomykał kogoś o sprawie słyszał tylko że panie weź się pan odpierdol i że nic my tu nie wiemy i że i tak im się należało bądź ewentualnie że im się należało tylko nie jemu jednemu bo dobry chłopak był i mało pił. W końcu znudzony strapiony i z mętlikiem w głowie wsiadł w samochód i pojechał skąd przyjechał. Materiału filmowego niet, jakiejś sensational story też. Przyszedł do biura w którym czekała już na niego reporterka Amanda. Podszedł do reporterki Amandy i jął ją całować w szyję następnie lewą ręką chwycił za lewą pierś całując przy tym już jej namiętne usta natomiast prawą sięgną po spódnicę którą podwiną do góry. Uklękną przed nią w tym samy...

Prośba

Purity

Jerry was a race car driver And he drove so goddamned fast He never did win no checkered flag But he never did come in last Wietrznie było tego dnia i w ogóle jakoś tak mroźnie i zimno. Ptaki gdyby mogły też dresy bo nosiły w taką pogodę a przynajmniej takie wnioski można by wysnuć obserwując ich niewyraźne loty nad Swędziworami. Ciszę nad lokalną rzeczką budził tylko odgłos grupki dresów popijających piwko. - Ciekawe co Franek robi z tą swoją cipką na tych kanarach. - Jak to co? Pewnie się grzmocą dzień i noc. - Też chciałbym mieć kiedyś taką dupe - To zacznij chodzić na siłownie! - Się na zakupy wybierz. Kiedy łańcuch masz na klacie każda laska ściąga gacie, każda laska pęka z dumy gdy ją jebiesz w dresie pumy, każda panna dymać da się gdy to robisz w adidasie. - Ha, ha, ha, ha – roześmiały się dresy. I pewnie ta sielankowa konwersacja trwałaby w najlepsze gdyby nie fakt że z ze winkla nadszedł Jerry i jego dziarski pomagier. Wyszedł, stanął na niewielkim wzniesieniu i się przywitał:...

Konfabulacje

Z trudem powstrzymywał śmiech gdy patrzył na grupkę dresiarzy. – I co teraz? – Zapytał jego dziarski pomagier. – Jak to co? – odparł – Zajebiemy skurwysynów! - Ale tak nie można! Przecież część z nich może być wiernymi sługami Pana Boga. Jak mamy rozróżnić którzy to są Ci dobrzy a którzy źli? - A po co rozróżniać? Zajebiemy wszystkich a Ojciec Wszechmogący już swoich wyłapie. - Nie! Stanowczo protestuje. – mówiąc to podszedł do jednego z nich i pyta: Uprawiasz jakiś sport? - Tak baseball. Tylko ostatnio nie bo mi się kij na dyskotece połamał. - Nie no miałeś rację. Zajebmy ich wszystkich… ** W dzisiejszym wydaniu wiadomości wstrząsająca wiadomość. Jak nam wiadomo a właściwie jak dowiedział się nasz korespondent dziś rano w miejscowości o dźwięcznej nazwie Swędziwory znalezione grupkę młodych kibiców lokalnego Pytonga. Nie byłoby może w tym fakcie nic dziwnego gdyby nie fakt że ów zgromadzenie było trochę sztywne i to w dodatku nie z powodu oszałamiającego mrozu ale z powodu ran postrza...

75 post

Rozpierdol sobie rękę tak jak zrobiło to już miliony Tymonów na całym świecie! Jeden z niech właśnie tak trochę ręcznie rozpierdolony i trochę przeziębiony chodzi i ogląda sobie sztangi łamane i proste i też chciałby nimi już pomachać a nie może. Nie może bo właśnie jest w stanie nie używalności niestety ale być może już w następnym odcinku telenoweli „down” może upuści sobie hantle na nogę i będzie zabawnie. Może i faktycznie tak zrobię ale jeszcze się zastanowię natomiast na dużo procent już wiem że sylwka spędzę w białym natomiast parę dni przedtem zapewne odwiedzę małe miasteczko pod nim. Jeżeli bóg da to w zimowej scenerii będę się ocieplał nie sam i popijał herbatkę. Było by błogo. Natomiast z przemyśleń dziwnych przyszło mi do głowy dziś że dzieciom powinno się powtarzać już od momentu kiedy tylko zaczną coś kapować że świat nie został stworzony wczoraj i że nie od zawsze ludzie mieli komputery, telewizje, samochody i prezerwatywy i że Kościuszko nie był Dj’em a Jezus Chrystus n...

Leniwość

„Czekaj ty, kurwa, dosiądę cię!” – pomyślałem mijając straszący rogami rower stacjonarny marki jakiejś tam. Waga wskazuje 105,6 kg Tak dokładnie bo to elektroniczna fajna waga. Żebym był zdrowy to bym popracował trochę nad tym ale taki zakatarzony i zjebany nie przejechałbym 10 wirtualnych kilometrów. Nie lubię chorować bo nie chce mi się wtedy nic. Nic kompletnie. W ogóle nic mi się nigdy nie chce a jak już jestem chory to krwawa masakra piłą mechaniczną II. Takoż samo plącze mi się po głowie kilka pomysłów ale żadnemu z nich nie chce się wydostać na zewnątrz co również jest martwiące. A może niedługo polegnę na grobie swych chorych idei i nie będę już się musiał o nic martwić? Tylko że ja nie lubię się poddawać…
Byłem sobie dziś u lekarza. Poszedłem z samego rana parę minut po ósmej żeby nie siedzieć za długo w kolejce. No cóż, nic z tego spędziłem tam coś koło 1,5 godziny. Obok mnie siedziała babcia która cały czas powtarzała w kółko: „Nie ma sprawiedliwości na tym świecie! Co on tam tak długo robi? Panie, 30 minut jedną osobę przyjmuje ten lekarz. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie…” W gruncie rzeczy było to całkiem sympatyczne, starowinka miała taki zabawny głos. Z resztą w ogóle doświadczyłem czegoś ciekawego: siedziałem i słuchałem ludzi którzy się rejestrowali. Słuchałem nazw ulic: Antoniukowska, Narewska, Broniewskiego. Jedna z pań była nawet z mojego bloku. W pewnym momencie pomyślałem sobie: „Rany! Same ziomale z osiedla!” Poczułem się jakbym stanowił część społeczeństwa. Nawet bym sobie może z nimi pogadał gdyby nie to że jestem nastawiony antyspołecznie. Co jeszcze? Pani z recepcji to niezła laska. Pan doktor ma u mnie plusa. Byłem u niego już drugi raz i znowu nie przepisał mi a...

Milk is my sugar

Chory. Po prostu chory. I nawet nic mi do głowy nie przychodzi. Idę spać. Pozdrawiam.

Just because you fell good doesent make you right

W moich snach umieram cały czas - tak śpiewał w obcym języku pewien znany artysta. Co to ma wspólnego zemną? Też ostatnio sobie powtarzam – musisz się powiesić – ale o co mi chodzi tak naprawdę nie wiem. Wcale nie odczuwam potrzeby dokonania morderstwa na sobie, po prostu przyłapałem się na tym że to sobie powtarzam. Jeżeli teraz ktoś właśnie mnie bierze za nienormalnego to w porządku. Nigdy nie twierdziłem że jest inaczej. Nigdy nie chodziłem do przedszkola, w zerówce chowałem się pod stołami z niechęci do zabaw z dziećmi, w podstawówce wysyłano mnie wielokrotnie do poradni pedagogicznej natomiast w liceum minęło około pół roku zanim się zaaklimatyzowałem. Zawsze byłem jednak gdzieś z boku, w społeczeństwie ale jednak nie do końca i to pozwoliło mi na wytworzenie w sobie pewnych sposobów myślenia obcych innym ludziom. Poza tym wiele osób nie zauważa pewnych moich słabości więc chyba nieźle się kamufluje. Źle się czuje w tłumie, jestem osobą nieśmiałą w wielu sytuacjach, nie znoszę roz...

New war

Już kochanie, już. Zamknij oczka, oczka zmruż. Kiedy obudzisz się rano mnie już tu nie będzie, nie… *** …Zamykam więc oczy i sobie myślę że jesteś okrutna i zła. Myślę o tym co Ci się przytrafi właśnie kiedy ja tu będę spał. Tam na zewnątrz trwa wojna i Ty właśnie zaznasz radości opuszczenia ziemskiego padołu i wiem że nie mogę Cię zatrzymać i wiem też że to właśnie dziś dostaniesz kulkę w łeb… *** Zaśnij już, oczka zmruż. Niedługo będziesz już sam jak palec ale dasz sobie radę. Dasz sobie radę tak samo jak wtedy kiedy ginęli twoi rodzice, siostry i bracia. Będziesz silny, a teraz śpij już, śpij… *** Kiedy patrzę się na nią kiedy leży koło mnie to pamiętam czasy kiedy była tak radosna i wolna. Teraz to tylko strzęp człowieka. Właściwie to… *** Rozległa się cisza, nie było już nic…

She'll be right here in my arms

Kac mnie właśnie męczy po wczorajszych urodzinach Ginusa, mimo to korzystając z okazji że mam chwile czasu siadam i piszę. Totalna degrengolada, jaką teraz przechodzę, przytłacza. Nie znajduje czasu zarówno na rzeczy mniej pilne jak i na te bardzo ważne a to już niedobrze. Za chwile będę musiał się otrząsnąć z poalkoholowego otępienia i podążę w stronę dworca PKP aby odebrać z niego moje szczęście które konsumuje tyle mojego czasu i to tylko możliwe za co jestem jej wdzięczny. Jestem wdzięczny aczkolwiek dostrzegam niebezpieczeństwo które czai się za winklem. Innym niepokojącym faktem jest brak gotówki. Oczywiście na jej chroniczny brak narzekają wszyscy ale fakt że jest dopiero środek miesiąca a ja mam tylko na zatankowanie przed wyjazdem do domu zatrważa. Gotówko, gotówko gdzieś się rozpłynęła? Ciężkie jest życie studenta ;) No cóż, czas na mnie jeśli chcę zrobić dziś coś jeszcze niż napisanie tej notki…

Przepraszam za usterki

Brak nowych postów na jakimkolwiek poziomie spowodowany jest dość napiętym harmonogramem. Przegląd filmów kina europejskiego, szkoła, życie towarzyskie. Te wszystkie sprawy sprawiają iż nie korzystam ze swojej mocy sprawczej na blogu tak często jakbym mógł. Proszę o wybaczenie.

Another chance

Myślałem że tu będą. Myślałem… Gdyby… Zawsze wierzyłem że kiedy tu dotrę w to właśnie miejsce to One tu będą. Dwie piękne kobiety. Pierwsza; blondynka o niebieskich oczach, druga; Brunetka o oczach w kolorze orzechowym, pięknym, ładnym. Namiętność i Poświęcenie. No więc jestem sobie tu a przedemną ruda, z twarzy zupełnie do nikogo podobna. Pytam się: „Jak masz na imię” A ona – „Osteoporoza” – rzecze. No normalnie koszmar. Pytam się jej czy to promocja pasty colgate a ona na to że nie że tylko próbkę mojego nasienia chce. Cóż miałem począć? Nie myślicie chyba że dałem się wydoić tej jędzy? Zwyczajnie zakomunikowałem że w domu zostawiłem swoje genitalia a tak w ogóle to przyszedłem tu wziąć udział w reklamie malborasów i w ogóle chujowo się na przegubach zginam więc może innym razem czy coś. A że ona nie chciała mi zejść z drogi to powiedziałem jej jeszcze że jak mnie nie przepuści to namaluje jej obrazek kredkami świecowymi i że będą na nim sceny krwawych mordów i że jak ona to zobaczy...

Pragnienie

I naprawdę wiele oddał bym by mieć dokąd pójść. Jeszcze więcej za to żebym miał do kogo wrócić. Gdzieś zatarły się granice mej świadomości. Żyje tak jak chcę lecz obracam się w nicości. wszytko bajką jest, nawet połamane kości. I ból ręki mej i ból całej ludzkości. Czasami czuję się jakbym żył w narysowanym świecie. Było dobrze dziś, wkrótce będzie lepiej. Znów mnie zapłodnisz, może ja też kiedyś Ciebie. Dziś już nie wiem nic, wkrótce mi odjebie. Obok leży nóż, wytnę serce se na dłoni. I nie ważne że to bardzo boli. Nic nie przeraża bardziej niż fakt że nie istniejesz.

Abdia

On patrzy jej w oczy i mówi: „Tylko pamiętaj mała że ja jestem zły. Pamiętaj o tym że wykorzystuje kobiety takie jak ty” On mówi to chwytając ją za krocze. Ona nie mówi nic. Ma 17 lat i tak sobie stoi po prostu od dziesięciu minut które są niczym w stosunku do długości jej dotychczasowego życia. „Wiedz o tym że ciebie inny los nie czeka, pamiętaj o tym mała” – Tak do niej rzecze on lecz ona nie mówi nic. Powietrze świdruje mu w nosie. Obejmuje ją na wysokości karku chwytając za włosy. „Rozumiesz?” – pyta lecz odpowiedź nie pada. Ciągnie więc ją za pióra do tyłu, gryzie w szyje, zaciąga się zapachem jej skóry. Wkłada rękę do jej majtek, masuje powoli, zaczyna czuć wilgoć. Wkłada dwa palce do środka. Pyta „Jak to działa na ciebie mała?” Ona nie mówi nic. „Co ty? Głupia jesteś?” Bezcelowe próby uzyskania informacji denerwują go; postanawia odejść. Nim zdążył się odwrócić, dziewczyna padła na kolana. Nim zdążył zrobić pięć kroków wybuchła płaczem. Nim zdążył się oddalić na dobre, usłyszał...

Konserwa i dwa piwa

Są dni kiedy człowiekowi nic nie przychodzi do głowy i tak też dziś było ze Stefanem. Stał sobie oparty plecami o elewację sklepu monopolowego i popijał piwo. Starał się mocno coś wymyślić ale nie przynosiło to żadnego efektu. Nawet jak się mocno skupił. Szarobury świat i powietrze pachnące bezsensem nie przeszkadzały mu. Wręcz przeciwnie, po paru minutach doznał olśnienia! Wpadł na pomysł iż musi wypić jeszcze jedno piwo. Tak zwyczajnie - na otępienie. Stefan był najinteligentniejszy wśród kumpli z osiedla. Jego IQ wynosiło 45 więc czasami zwyczajnie musiał zarzucić parę piw aby nie komplikować sobie w głowie tego co go otaczało, a także żeby lepiej komunikować się z otoczeniem. Czasami bowiem zwyczajowo rzucane na przywitanie: "Cześć Kurwa!" źle akcentował i nikt nie był w stanie stwierdzić czy to jest forma pozdrowienia czy próba skonstatowania otaczającej go rzeczywistości. Poszedł więc po kolejne piwo. Wypił, odniósł butelkę po czym tradycyjnie zaznaczył swój teren i ud...

Wicked, weak fuck

Świat wypadł mi z moich rąk Jakoś tak nie jest mi nawet żal Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść To przecież dobrze, dobrze o tym wiem Chciałbym umrzeć przy tobie Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść To przecież dobrze, dobrze o tym wiem Chciałbym umrzeć przy tobie Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić To przecież dobrze, dobrze o tym wiem Chciałbym umrzeć z miłości Nie na krześle, nie we śnie Nie w spokoju i nie w dzień Nie chcę łatwo, nie za sto lat Chciałbym umrzeć z miłości Nie bez bólu i nie w domu Nie chcę szybko i nie chcę młodo Nie szczęśliwie i wśród bliskich Chciałbym umrzeć z miłości Myslovitz Ręka moja cała drży. Boli zawinięta w biały bandaż. Zaciskam zęby i robię dobrą minę do złej gry; czasem nawet się uśmiecham choć zbiera mi się na łzy. To nieważne z ręką będzie okej lecz kto wyleczy moje sny? Bo w t...

Hide away

Uciekam we mgłę - under the fog, fog, fog, fog, fog. Boli mnie ręka i czuje się źle. Niechaj ten ból który teraz znoszę przyniesie ulgę tym którzy kiedyś musieli cierpieć przez mnie. "Oh so far my lovin' goes Under the fog fog fog And i will leave them all Well i'm just a poor little baby Cause i will leave them all" Yeah Yeah Yeahs Rozszarpcie gardło mi, połamcie mi ręce i nogi, wyprujcie mi wnętrzności jeżeli uważacie że na to zasłużyłem. A jeśli nie to proszę; uzasadnijcie czego od mnie oczekujecie gdyż ja się słabo takich rzeczy domyślam. A takie nieporozumienie nikomu potrzebne nie jest. "Oh so while your growing old Under the gun gun gun And i will leave them all Well i'm just one poor baby Cause well i will leave them all" Yeah Yeah Yeahs

Posłuchaj

W kilku zdaniach streszczę się. Posłuchaj i nie zrozum mnie źle. Boli mnie głowa, przeziębienia zwiastuny nadchodzą. A ja dzisiaj będę browar pił choć piłem go też wczoraj. Ciekawe ile jeszcze mój organizm jest w stanie znieść? W końcu się zbuntuje, wypnie się na mnie i każe mi znosić swoje humory. Co wtedy będzie? Biorąc pod uwagę że już jestem niespójny i nie poskładany może być naprawdę źle. Czy nadejdziesz i przytulisz mnie do swoich piersi? Czy poskładasz mnie w jedną całość tak jak układa się puzzle albo klocki lego? A może znów sam będę musiał ogarnąć się swoim mentalnym ja i stawić czoła meandrom człowieczeństwa? Na razie nie proszę Cię o nic. Tylko posłuchaj, bo to do Ciebie...

Świat jest dla Ciebie

Noc spędziłem. Nie wyspałem się. Pół dnia chodziłem zadowolony z tego że kawa postawiła mnie na nogi po czym zorientowałem się że wcale jej nie wypiłem. Stała sobie zaparzona i wystygła w kuchni. Nieco później pojechałem sobie z Anią do Auchan’a. Super-full-wypas-promocyjno-konsumpcyjno-chuj-wie-jaki. Kupiłem nawet cake-box. 50 płyt soniacza Cd-700mb. Nie mam pojęcia po kiego wacława są mi one potrzebne. Zakupiłem sobie też zajebisty szampon i jeszcze lepsze mydło w płynie. Powinienem nim chyba sobie wysmarować modem żeby szybciej chodził. Napis na mydełku dumnie wygląda „online” Nie wiem jak mydło może być online ale widocznie w świecie czarów rodem z hipermarketu może. A teraz pewnie pójdę sobie do lokalnego marketu i zakupie dwie bułki oraz wodę mineralną celem zaspokojenia swoich potrzeb konsumpcyjnych. Nie jadłem nic od rana. Takie nawyki żywieniowe na pewno mają swój odpowiednik w jakiejś cudownej diecie. Ciekawe ile chudnę? Pewnie tracę z 5 kalorii na kilogramominutę. Proszę, za...

12 Minut do końca

Twój wybór. Możesz ją mieć; jest piękna i urocza, ma słodkie usta i ponętne uda. Możesz ją mieć. 12 minut do końca świata. Zastanawiasz się czy warto naprawiać teraz wszystkie swoje grzechy czy może jednak zgrzeszyć raz jeszcze. 12 minut dzieli cię od śmierci i wiesz że możesz ją mieć. Co robisz? A zapalam sobie spokojnie papierosa bo rak i tak mnie nie dogoni, chyba że to rak maratończyk co w 12 minut może mnie zabić, chyba że. Patrzę sobie w jej piękne niebieskie oczy które na ten czas stają się bardziej takie orzechowe jakby i mówię: "Jak się masz bejbe? Ja tutaj stoję i za dwanaście minut jakiś szlag mnie trafi a ty mi tu cyckami wymachujesz przed oczami moimi? Jak ci nie wstyd?" A ona wyciągnęła nóż i tako rzecze: "To z mojej ręki śmierć cię czeka bo nieładnie jest tak krzyczeć na drugiego człowieka, a że ja jestem psychopatką właśnie to ten nóż ci przez gardło chlaśnie. Chlast-prast i po krzyku. Gramofonohaszolagoholiku" A on na to nóż jej odebrał i bez słowa ...

Co?

"To się cieszę, bo zasługujesz na szczęście, buziaki" - Agata S. "21:28:22 qq4 (qq4@tlen.pl) Ale jestem szczęśliwy że bylo mi dane poznać takiego Naleśniczka jak Ty 21:28:58 Justyna (GG# 4546957) to dobrze ze jestes szczesliwy" "20:20:10 Tajemnica (GG# 6584288) przeciez byles taki szczesliwy" "16:30:23 Dorota:-) (:-) (GG# 3794900) stworz cos zebys byl szczesliwy" Czy zasługuje na szczęście? Ostatnio usłyszałem "Działasz na mnie destrukcyjnie" więc niekoniecznie. Z resztą: chuj. I tak już pogubiłem myśli. Nie wiem nic. Wiem że wyjdę na swoje. Tylko żeby to swoje kiedyś mogło być nasze. Dzięki tym którzy w jakiś sposób udzielili mi wsparcia. Niech wam bóg w dzieciach wynagrodzi. Świat jest zły, niemal wszyscy to kurwy i złodzieje a my i tak staramy się widzieć dobro bo tak łatwiej żyć. A czy nie lepiej porostu żyć? I cieszyć się tym co jest a nie tym co mogłoby być. Denerwuje mnie zastanawianie się jak powinno być. Jest jak jest i tak zos...

Jeśli zrozumieć bym miał...

...co dzieje się to z najwyższego budynku w mieście wykonać bym musiał skok. Opadając w dół w namiętnej szaleńczości zachwyciłbym się pięknem pędu. Poczuł bym smak wolności. W zderzeniu z ziemią straciłbym jednak życie. Tak właśnie kierują nami emocje i mimo świadomości tej w dalszym ciągu chcę robić źle bo to jest najpiękniejsza rzecz jaka może nas spotkać w życiu. Więc nie zawiedź mnie, pozwól mi być. Nie wiem co to jest, co dzieje się lecz chcę w ten właśnie sposób żyć. To trochę jak igranie z ogniem ale nawet i to dodaje rumieńców całej sytuacji. Ileż to już szaleństw zdążyło się wydarzyć? A czy teraz nie jest to największym atutem? Mój wzrok ciągle błądzi, moje myśli także, zawieszam się na chwile i nie wiem co się dzieje wokół mnie. A na obliczu mym rysuje się co jakiś czas uśmiech który sam do końca nie wiem co ma oznaczać. Aczkolwiek to że śmiać mi się chce jest efektem jak najbardziej pozytywnym. Jedyne co mnie martwi to fakt że znam tylko swoje myśli. Ale w duchu wiem że myśl...

Style

"Jeśli nie wyglądasz idealnie, kup oszałamiająco drogi szwajcarski zegarek, podróżuj z drogą torbą i załóż dobre okulary słoneczne. W przypadku Arystotelesa Onassisa to zadziałało" Michael Kors A może powinienem na co dzień nosić marynarkę? A może cały garnitur? Kupić sobie jeszcze droższy zegarek? Jedwabny krawat. Hmmm.... Bo dobry wygląd to podobno podstawa sukcesu. No cóż, tylko że najpierw trzeba by było odnieść sukces żeby się w te wszystkie luksusy zaopatrzyć? Taki paradoks. Zupełnie jak przysłowie które mnie wkurwia i którego nie rozumiem w ogóle. "Albo rybki, albo akwarium" Co? Jak? I rybki i akwarium! Jak rybki bez akwarium? To gdzie? w słoiku mam je kurwa trzymać? I znowu jestem nie asertywny ;) Za często przeklinam. Za dużo palę. Za mało się ruszam. Za wolno myślę. Za szybko reaguje. Za szybko myślę. Myślę za dużo. Myślę za mało. Dobrze że w ogóle jeszcze myślę. Nie wysypiam się. Nie wiem obok kogo obudzę się rano w weekend. Ciekawe czy w ogóle się obudzę...

What do you think?

What do you think? How is it to be in a place with no harmony? Have you ever walked through a room but it was more like the room passed around you? Where shall I meet You? Thou hast mine little self in your palm. In your very hand. And I? I’ am like a little wrath. Just look at me - I'm Your heart attack. I will lower your stamina. Bo fajna z ciebie dziewczyna. I w ogóle. Lets make love. Lets be friends. Lets hold our hands. Lets proceed with our destiny. Do You believe in a things that where just meant to be? You should love me, hold me, caress me. And I will do the very same thing to you. Thou hast gone forever but I'm different - I am clever. And now to sustain the drama i will change my clothing to a pajamas. I need fertile ground for my love. We should grow together from above. I o czym jest ten tekst przydługi? o niczym bo dziś chciałem być poprostu głupi...

Where are Thou?

Gdzie jesteś? Jak masz na imię? Czy kiedyś Cię odnajdę? Czy znajdziesz mnie Ty? Rozpłyńmy się we dwoje na kanapie w kompletnej ciszy. Upojeni winem czerwony odkryjmy piękno obcowania ze sobą. Trzeźwiejmy do rana by zbudzić się u swych boków. Przytuleni, w siebie wpatrzeni, zakochani lub nie. Bo czymże jest miłość? Miłość to tylko słowo. Miłość nie ma znaczenia. Najważniejsze jest to co nas łączy a nie jak to nazwiemy. Jeśli mi powiesz że mnie kochasz, pamiętaj że ten kto pierwszy się deklaruje ten pierwszy się ośmieszy. Jak każdy człowiek prosty i ja potrzebuje tych słów, lecz nie rzucaj ich na wiatr. Kto kocha naprawdę – będzie kochać zawsze. Więc podaj mi swoją dłoń niech poczuje że jesteś zemną. Podaj mi swoją rękę teraz.

Post promocyjny

Dziś w tą jakże niezwykle snującą się niedzielę oglądałem sobie telewizje. Biorąc pod uwagę to iż TV oglądam raz na jakieś dwa miesiące zdążyłem zauważyć iż nic się nie zmieniło czyli wszystko głupieje coraz bardziej. Abstrahując już od takich pomysłów jak big brother z gorylami w roli głównej przytoczę wam obraz jaki wyświetlił mi się w głowie po obejrzeniu bloku reklamowego: -Wiesz co mamo? Dziś w szkole na przerwie zobaczyłem taką dziewczynkę z II c Podszedłem do niej i mówię: „Zrób mi loda pierdolona szmato!” -Boże! Dziecko, skąd ty bierzesz takie pomysły? - Oglądałem wczoraj z tatą Polsat cyfrowy. Popierdolenie wszystkich wartości przybiera stan krytyczny. Otóż wielce szanowna telewizja Polsat stara się nam wmówić że jak tylko zakupimy ich wspaniały dekoder to nasze dzieci staną się mądre od samego oglądania pokemonów, samego życia i różowej landrynki czy czego tam jeszcze. Polsatyzacja kraju trwa. Jakby tego było mało telewizja publiczna szuka jak może okazji do zarabiania pienię...

Los szczęścia

Otworzył oczy, na suficie widniał jasnoniebieski napis: „Witaj Adamie, wstań idź do kuchni i zrób sobie śniadanie” Wstał, włożył kapcie przemierzył ospałym krokiem długi korytarz łączący jego sypialnię z kuchnią. „Witaj kochany” – przemówiła do niego aksamitnym głosem lodówka. – „Dziś jest niedziela, 06 dzień kwietnia 2112. Jako że masz dziś dzień wolny od ćwiczeń na śniadanie proponuję dwie kajzerki z masłem oraz chrupiącą sałatą oraz pożywny pitny jogurt” – Adam słysząc to uśmiechną się tylko i powiedział: „Dzięki, dziś zjem na mieście. - Zatem udaj się do łazienki aby dokonać niezbędnych czynności higienicznych. Pamiętaj też o wypróżnieniu się. Analiza twojego kału pozwoli na natychmiastową reakcję w razie objawów choroby” - Ależ oczywiście – odparł i poszedł dokonywać niezbędnych czynności. Po wszystkim, pralka oznajmiła mu że na dworze jest właśnie 17 stopni Celsjusza wydała odpowiedni zestaw upranych wcześniej ubrań, które niezwłocznie założył i wyszedł na dwór. Skierował swe kro...

Supreme Happynes cz. 2

Młoda para siedziała przed białym domem. On admirał Kastylijskiej armii i ona jego wierna żona. Na zielonej trawie w przydomowym ogrodzie biegały dzieci. Ich dzieci. Potomstwo które spłodzili po wielu upojnych nocach kiedy to ich zmysły niemal eksplodowały. Owoce ich miłości były zaś tak dorodne jak te które wyrastały w ich ogrodzie. Uśmiechali się do siebie jak co dzień i nic nie mąciło ich szczęścia. Powietrze pachniało wiosennymi kwiatami i rześką wonią strumienia który leniwie płyną nieopodal ich posiadłości. Cichy świergot ptaków płynących po błękitnym niebie dopełniał obrazu sielanki. Rubezal miał łzy w oczach. Nie mógł pojąć co się dzieje. Wszystko było tak wspaniałe a on tego nie mógł już ścierpieć. Wspaniałość tego świata stawała się dla niego z dnia na dzień coraz większym ciężarem. Wszystko wydawało się sztuczne, rodziło niepokój w sercu. Kiedy to wszystko runie? Nie był w stanie już tego znieść. Wbiegł do domu i powrócił ze swoim długim kastylijskim mieczem. Ciął w poprzek ...

Supreme Happynes - cz. I

Krok za krokiem posuwał się w głąb ciemnej katedry. Nie miał pojęcia skąd się tu wziął. Wiedział natomiast że idzie na spotkanie z przeznaczeniem. Egeria tak jej było na imię. W ciszy wydawało mu się że jego własne myśli są niezwykle dobrze słyszalne więc starał się nie myśleć. Tylko metaliczny odgłos jego kroków zdradzał jego obecność. Chłodne powiewy wiatru smagały jego strudzoną twarz. Czuł się wyczerpany i niemiłosiernie zmarznięty. Parł dalej między kolumnami przypominającymi zaklęte w kamień zjawy. Maszerował dalej mimo bólu w plecach, chrzęszczących kolan oraz ścierpniętych dłoni. Po przebyciu mniej więcej połowy dystansu dzielącego wejście od ołtarza poczuł jeszcze dotkliwszą falę zimna w tym samym momencie oślepił go błysk. Kiedy znowu zaczął rozpoznawać kształty otaczających go materii zorientował się że ktoś stoi przed nim. Otocznie zmieniło się; blask złotych kandelabrów nadawał całemu otoczeniu ciepłej atmosfery z całego otoczenia zniknęła gdzieś atmosfera grozy. Z otoczen...

you'll follow me down

Survived tonight I may be going down, cause everything goes round too tight tonight and as you watch me crawl, you stand for more and your panic stricken blood will thicken up tonight `cause I don't want you to forgive me Skunk anansie Koniec Ukręciłem sobie głowę I nie muszę być już sobą, mieszam się łagodnie z tobą, unieważniam tą umowę Koniec Pogubiłem wszystkie myśli I nie dowiesz się, dlaczego powiedziałem, że ten sen już nigdy się nie przyśni Koniec Twardy sopel wbiłem w serce Wszystkie dozwolone słowa zakazane są od nowa, już nie pytaj o nic więcej Koniec I już nic się nie wydarzy W tłumie Nie rozpoznasz mojej twarzy Koniec W oku cyklonu klaszczę w dłonie Za chwilę czarna dziura mnie pochłonie Na ulicy taniec śmierci, jak tornado porwał wszystko Jednym makabrycznym gestem urządziłem martwe disco CKOD Wiele się wydarzyło. Wiele rzeczy jeszcze przez długi czas rozbrzmiewać będzie echem. Wiele rzeczy które już dopadły mnie i nie tylko mnie będzie miało wpływ na dalsze losy boha...

Hidden meaning

Ale śmiesznie się ułożyło Nie wiem tego sam Ile czasu minie nim przestanę Ukrywać w sobie strach Czy jeszcze kiedyś Okażesz mi sympatię? Czyż nie jest to ironią że Zwykła noc tyle zmienia Udajemy że nie było to zbrodnią Jednak mój punkt widzenia Ewentualnie, obawa Sprawia iż boję się czy Zabawa ta żle się nie skończy.

Kac

No i cały czas o niej myślę. Nie, nie o Basi. Cały czas myślę o Ani. Myślę o tym czy nie czuje się przez mnie wykorzystana. Mam lekkie wyrzuty sumienia - nie tak się powinno zawierać znajomość no ale cóż, było mi bardzo dobrze i przyjemnie. Chciałbym ją teraz przytulić i powiedzieć że wszystko jest w porządku. Gorzej jeżeli przy naszym następnym kontakcie okaże się że sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nie wiem co mam myśleć. Praktycznie nic nie wiem o dziewczynie którą całowałem wczoraj w nocy. Tak właśnie, nie znam nawet nazwiska niewiasty której tak pragnąłem wczorajszej nocy. To jest ta część mnie którą powoduje wewnętrzny konflikt. Bo niby powinienem to potraktować jako zwykłą przygodę a nie potrafię. Po prostu czuje się za nią odpowiedzialny. Czuje że musze zrobić wszystko co się da żeby teraz unormować między nami stosunki. Okres czasami może jednak być błogosławieństwem. Gdyby nie on sprawy mogłyby zajść za daleko. W tej chwili sytuacja może potoczyć się w dwie strony i to jest...

Adios, pa pa pa

No i wyprowadziła się ostatecznie. Szokująca bezczelność tak na dobrą sprawę mnie nie wzrusza. Dziwi ale nie wzrusza. Pomyliłem się biorąc sobie właśnie tę kobietę za partnerkę. Pomyliłem się ale nie żałuje tej decyzji. Mimo tej dziwnej sytuacji jaka miała miejsce ostatnimi czasy. Nauka na całe życie. A teraz trzeba się skupić na rozwoju własnym i szukać kobiecego ciepła. Wiem już dobrze na jakie symptomy mam zwracać uwagę i co w przyszłości może wróżyć niepowodzenie. Wiem już dobrze czego oczekuje od partnerki i co sam mogę jej dać w zamian. Bo z całym szacunkiem dla mojej ex, jak bardzo bym jej nie kochał to wiem iż tak naprawdę jest tylko emocjonalnie niedorozwiniętym dzieckiem w dodatku gdzieś zagubiła po drodze swoje zasady moralne wyniesione z domu za które ją tak ceniłem. Ironia losu - niedoszła teściowa wykrzykiwała kiedyś w moim kierunku frazesy o tym jak to ja nie mam zasad żadnych i przez to jestem be. Ciekawe co by powiedziała znając całą sytuacje teraz? Ciekawe jakimi zasa...

Generalnie Lachonarium

Siedzę właśnie w domu i czekam na Lodzmierza i Ginusa. Wpadną tu około 20. Nie wiem co będą chcieli robić. Ginus ma jakieś tam oczekiwania w stosunku do mnie. Myśli że skoro mieszkam tu już rok to znam dużo osób i mogę szybko skręcić imprezę. Nakręciłem mu już jedną na jutro. A prawda jest taka że w szkole same cipki - każda się zajmuje czym innym prywatnie, połowa wyjeżdża na weekendy i generalnie zorganizowanie czegoś na hip, hip hurra jest niemożliwe. Przynajmniej nie w tych warunkach. Spoza szkoły znowu tak wielu osób nie znam. Nie zajmowałem się tym, spędzałem czas z moim Bachonem. Teraz już Bachon odchodzi w niepamięć więc pewnie sytuacja się zmieni. Tak sobie teraz pomyślałem że jednak jest parę osób z grupy które imprezują non-stop. Tylko że nie koniecznie lubię ich towarzystwo. No i jeszcze taki mały myk że mnie takie życie nie pociąga. Jutrzejsza impreza zadowoliła by mnie na cały weekend. Generalnie Lachonarium.

To jest goodnius ;)

Same good newsy. Zdjęcia moje trafią do kalendarza. ZOE wysłałem na konkurs. Pokazali mnie w tv podlaskiej. Same wypasy. Żebym się tylko w końcu wyspał to może bym się czegoś w szkole nauczył. A tak po powrocie jestem tak śpiący że nie mam siły na wkuwanie. Jutro koło z struktur gramatycznych, zaległe z resztą a ja nic. No cóż. Próbował będę. No i impreza w sobotę. Stoi pod znakiem zapytania bo Ginus się lachonów boi. Żeby to byli obcy faceci, ale to same panny. Nie specjalnie go rozumiem, ale kij w karabin. Nie to się wymyśli coś innego...

Few words from me to you

Śpiący dzień jakiś. Zaczynam przyzwyczajać się do całej tej wolności and so on. Ciężkie dni nadchodzą, trzeba wziąć się za zaniedbaną przez ostatnie dwa tygodnie szkołę, zacząć sypiać w rozsądnych terminach, zapisać się na siłownie and so on. Z czasem znaleźć sobie nową dziewczynę, równie kochaną co ta poprzednia a jednak rozsądniejszą, mniej zamkniętą w sobie i bez kłopotów osobowościowych. Skoro już mowa o dziewczynach to dziewczyny krótko o was: Agata Skrobot: Chciałbym poznać lepiej, kocham się w jej orzechowych oczach i wspaniałym uśmiechu. Justyna Moskal: Dzięki za to że jesteś dla mnie tak zwyczajnie przyjaciółką i czasem do piersi przytulisz ;) Agata Gilon: Udało Ci się zafascynować mnie swoją osobowością. Ania Galińska: Jedyna dziewczyna na świecie która zrobiła ze mnie osła a ja jej jeszcze za to byłem wdzięczny ;) Kasia Łyszczarz: Za wspaniałe trzy tygodnie w Anglii i za to że wciąż chcesz zemną utrzymywać kontakt jestem wdzięczny Ania Polonis: Niesamowite że potrafiła...

To już jest koniec

... nie ma już nic. Jesteśmy wolni, możemy iść. Bez żalu, gorzkich słów i nienawiści. Teraz rozpościera się przedemną nowa ścieżka. I mam nadziej kroczyć nią nie w samotności a z kimś bliskim. Z kimś bliższym niż do tej pory. Choć pozostanie w moim sercu na zawsze i nie wiem czy którąś pokocham bardziej to jednak coś się spieprzyło i trzeba powiedzieć sobie dość. I ja sobie to dość powiedziałem właśnie dziś, Basia już wcześniej. Jak doszło w końcu do takiego rozwiązania sytuacji i jak ta sytuacja wygląda opisze wam później. Nie dziś w każdym bądź razie. Za wcześnie na to. W każdym bądź razie miejcie to na uwadze iż coś się kończy lecz także coś się zaczyna...

Just the way it is

Jutro święto zmarłych. Dzień szczególny, dzień w którym wspominamy osoby które już odeszły. Dla mnie to będzie podwójnie dziwny dzień w tym roku gdyż własnie w święto zmarłych narodził się mój zwiazek z Basią a dziś on umiera. Jeszcze ostatnie próby resuscytacji krążeniowo oddechowej tlą się w niedalekiej przeszłości aczkolwiek coraz bardziej w moją świadomość wkrada się zwątpienie i rezygnacaja. Nic już nie będzie takie samo jak wcześniej. Najbardziej jednak smutne jest to że odemnie w tym wypadku tak mało zależy. Więc jeśli nie zależy to dlaczego mam czekać? Nie wiem. Czekam...

Come on baby light my frajer

Ona jest zwykłą kurwą. Ale nie taką kurwą która daje wsadzać sobie za stosowną opłatą. Ona jest z tych kurew co to byle z kim i byle komu bez oficjalnych opłat manipulacyjnych. I tak wychodzi na swoje. Drogie kolacje, luksusowe hotele i podarunki za obciąganie druta. Nigdy o żadną z tych rzeczy się nie dopomina, zawsze dostaje. Nie wybrzydza i dlatego jest wyjątkowa. Królowa kurew. Kurwa nad kurwami. Inne cichodajki kiedy zasmakują w tym co może im dać przeciętny lokalny biznesman porzucają spotkanie z „pospólstwem”. Jej to nie robi różnicy, byle żul z podwórka jest dla niej odpowiedni. Im więcej tym lepiej. Seks za kolacje za dwa kafle? Owszem. Walenie w dupę za dwa wina z kartonu? Czemu nie? Byle by poczuć fiuta w sobie i nie ważne w ustach czy w cipie, w dłoni czy w dupie. Ona po prostu uwielbia jak sperma zastyga i wysycha na jej ciele i ściąga jej skórę. To uczucie przyprawia ją o dreszcze, czuje się wtedy jakby młodniała w oczach. To daje nawet większą satysfakcje niż sam orgazm....

Klatka

Spotkali się na klatce schodowej: Areta i Michał. Ona: brunetka o niebieskich oczach i prostych włosach sięgających do ramion. Ubrana w czerwoną bluzę i niebieskie jeansy. Całość podkreślona żółtymi martenami i wystającymi z pomiędzy spodni a przykrótkie bluzy czarnymi stringami. On: szatyn o głupkowatym wyrazie twarzy. Włosy mu się kręciły a sam był lekko przygruby nawet jak na swoje metr osiemdziesiąt. Ubrany tak jakby wyszedł właśnie ze skateshopu choć tak naprawdę nigdy tam nie był. Spotkali się dlatego iż oboje palą fajki a w domu nikt im na to nie pozwala. No i palą tak sobie we dwoje na tej klatce schodowej; on swoje ruskie szlugi które są tanie i dobre bo dobre i tanie a ona zwykłe polskie mentole z banderolą bo ją stać i lubi. Dyskutują tak sobie na temat pogody i polityki. Wymieniają się plotkami z osiedla i miło płynie im czas aż do momentu kiedy żarzące się rurki nie zgasną wyrzucone przez okno na ziemię. Gdy to nastąpi oboje kierują kroki do swoich mieszkań; on w górę i w ...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...

W oczekiwaniu na miłość

Pewnego plugawego dnia, pewien brzydki człowiek mieszkający w brzydkim mieszkaniu w najgorszej dzielnicy chujowego miasta postanowił że pójdzie na dziwki. Decyzja ta wydawała się jedyną słuszną i możliwą do podjęcia decyzją zważywszy na fakt iż ów brzydki człowiek tak mocno pragnął miłości a ta nie została zaplanowana w tegorocznym budżecie plugawego miasta. Jedyną drogą na spełnienie swoich emocjonalnych potrzeb było wydupczenie jakiejś cukierkowej laleczki w różowej spódniczce białym topie i pachnących pizdą majtkach w kolorze purpury. W plugawym mieście nie brakowało takich egzemplarzy a właściwie to występowały tam same takie dyskomatoły. Zdeterminowany aby zgasić w sobie płomień nadziei nasz główny bohater wziął plecak w garść i ruszył w miasto. Kiedy mijał innych brzydkich ludzi z plugawego miasta wzbierała w nim złość. Każdy z nich miał coś czego można było mu zazdrościć a jednak każdy bez wątpienia był jesze gorszym otępiałym fiutem niż on. Po chwili marszu dotarł na przystane...

Difficulty

Jaka piękna jest kiedy śni. Jak pięknie rano obok Niej się budzić. A jednak w tej chwili to boli. Boli jak cholera. Nie mogę Jej teraz okazywać zbyt wielu uczuć bo chcę dać jej szansę zawalczyć o nas. Sprawdzić czy jej jeszcze zależy. To takie trudne. Nie wiem co jest właściwe a co nie. Zewsząd szukam pomocy. Rozmawiałem ostatnio z moją wykładowczynią z psychologii. Nomen-omen też Basią. Dało mi to nowe spojrzenie na sprawę. To wszystko wydaje się być jednak takie nierealne. Pogodziłem się z Jej utratą ale cały czas mam nadzieje że Ją odzyskam. Mamy teraz świetny kontakt, lepszy niż kiedykolwiek wcześniej a jednak nie możemy ze sobą byś, dlaczego? Mam nadzieje że kiedy runie mur zależności, pragmatyzmu i niepokoju będziemy mogli poznać się i pokochać na nowo. Na zdrowych zasadach. Zupełnie partnerskich. Mam nadzieje że w międzyczasie nikt mi nie wejdzie w paradę. A jeżeli się nie uda? No cóż, będę żył dalej...

Pustka

Dziś już nie napiszę nic bo sam nic nie wiem. Nic bo już w nic nie wierzę. Nic bo to nie ma sensu. Nic bo ogarnia mnie uczucie pustki. Nic bo mam wszystko w dupie. Nic bo chuj na to kładę. Nic bo jest mi smutno. Tak, to wszystko. Jest mi trochę smutno a żyć dalej trzeba, było minęło. Nie jesteśmy już razem. Jak kocha to wróci. Jak nie to nie...

Bo czują że są kurwami

I Ona też gdzieś w głębi duszy to czuje i stąd te wszystkie problemy. "Na pewno w jakiś sposób Cię kocham" Ciekawe tylko w jaki? Dowiedziałem się wczoraj że tak naprawdę ten namiętny pocałunek to nie był z Szymonem. Z Szymonem był nie fajny a zajebisty był z Mariuszem. Żałujesz tego z Mariuszem? -Nie I co tu więcej dodawać? Może to że mogłaby z nim być? Eh... Zwierzyliśmy się sobie z wszystkich tajemnic i tego co przed sobą ukrywaliśmy. Mamy świetny kontakt, znowu takoż psychiczny jaki i fizyczny który zaczął powoli powracać w takiej formie jak dawniej. Nawet ustaliliśmy że jeśli się rozstaniemy to będziemy do siebie wpadać na sex po starej znajomości. Tylko co z tego? Ja wiem że jeżeli się rozstaniemy to będę szukał sobie kogoś nowego i na pewno tej nowej osoby nie zdradzę w żaden sposób nawet z ex dziewczyną. Prawda jest taka że wyprzedzam wciąż Basię o krok. Kiedy ja mówiłem o przerwie w związku ona tego nie rozumiała, rozumie to teraz. Ja natomiast wiem już że ta przerwa ...

Kto mi strzeli gola dziś

Czy będę to ja, czy załatwisz mnie Ty. Jaką podejmiesz decyzje? Zostaniesz zemną? Odejdziesz? Stworzymy własną wspólną przyszłość czy będziemy mieli tylko wspólny epizod? Prawdopodobnie czegoś dowiem się już dziś. A może znów się to rozmyje by wybuchnąć parę dni później. Znowu mnie okłamiesz że wszystko jest ok. a za plecami będziesz szukać wszelkich możliwych dróg ucieczki. Tak już w życiu chyba jest że najbardziej ranimy tych na którym najbardziej nam zależy. Zmiany, zmiany, zmiany. Zabawna jest swoista periodyzacja życia. Dzielimy je na okresy lepsze i gorsze. Na okres dzieciństwa i dorosłości. Na okres przedszkolny, szkolny, po szkolny, emerytalny. Okres kiedy robiliśmy tamto i sramto. Okres gdy nasz styl życia wyglądał tak albo inaczej. Przypomina to serial odcinkowy. To trochę tak jakbyśmy grali w teledupereli klown, down czy inne samo gnicie. I tak do czasu aż ktoś się wkurwi i zdejmie nas z anteny...

Retrospective

Czuje że staje się taki jak dawniej. Wolałbym aby sytuacja wyjaśniła się jak najprędzej. Wczorajszy dzień tak się miło zaczął; zaproszeniem na obiad do znajomych. A potem picie. A ja owszem raz na jakiś czas napić się lubię ale gdy robie to tak często jak ostatnio to mam wrażenie że marnuje czas pieniądze i zdrowie. Więc może nie tak do końca się zmieniam skoro towarzyszy mi to uczucie, aczkolwiek za często baluje. Basia pewnie była by z tego zadowolona, jej światopogląd wydaje się być właśnie wokół balowania skoncentrowany. To tylko równia pochyła która prowadzi wprost w gówno. Tak, możecie mówić że trzeba się bawić póki jest się młodym żeby potem nie żałować. Ja tego tak nie odbieram. Uważam że jest wiele ważniejszych i bardziej pożytecznych rzeczy od tego. A jeśli imprezować będziemy prawie codziennie to prawdopodobnie stanie się to tylko nużącą rutyną. Impreza jest fajna dopiero wtedy kiedy długo się na nią czeka i stanowi nagrodę za jakieś wcześniejsze wyrzeczenia. Jeżeli tak nie ...

Rozmowy z Rustem

Na wstępie pragnę uspokić wszystkie panie że wszystkie te cytaty mają formę żartu i żaden z nas źle kobiet nie traktuje, poza tym same potraficie pleść gorsze bzdury po rozstaniu z mężczyzną (że wszescy to świnie i że się nadają tylko do niczego i bóg wie co tam jeszcze). Ja co prawda się ze swoją kobietą nie rozsttałem i mam nadzieje że to nie nastąpi aczkolwiek poirytowanie pociąga za sobą chęć rozluźnienia a więc ów kilka cytatów: (...) 22:43:19 Mateush (Rust) (GG# 1048161) jedno z was sie bardzo poddaje teraz iluzji zycia spontanicznego 22:44:39 qq4 (qq4@tlen.pl) co ja moge? 22:44:49 Mateush (Rust) (GG# 1048161) szczerze 22:44:54 qq4 (qq4@tlen.pl) totolotek cię nie buja - ty mu stówę on ci... 22:45:01 qq4 (qq4@tlen.pl) stadiony pobuduje 22:45:02 qq4 (qq4@tlen.pl) ;) 22:45:03 Mateush (Rust) (GG# 1048161) sit and wait or... 22:45:05 Mateush (Rust) (GG# 1048161) give up 22:45:11 Mateush (Rust) (GG# 1048161) :) 22:45:14 qq4 (qq4@tlen.pl) or 22:45:20 qq4 (qq4@tlen.pl) wait and bleed 22:...

I teraz tak to jest...

Ja jestem tu (w Białymstoku), Basia w Węgorzewie. Przestałem się obwiniać, przejrzałem na oczy i doszedłem do wniosku że ktoś tu się zachowuje jak rozkapryszone dziecko które chce wszystkim pokazać jaki z niego Mastah! Nie mając zamiaru dłużej się męczyć postawiłem sprawę jasno! Jeżeli nie nabierzesz do mnie szacunku babe i nie masz ochoty zemną dłużej żyć, drażni cię każde moje słowo i gest to droga wolna. Taka jesteś dorosła że tylko bale, imprezy i latanie z koleżankami się dla Ciebie liczy. Proszę bardzo wyprowadź się i rób sobie co chcesz. Drzwi zostawiam otwarte - zechcesz to wrócisz. Nie to twój business, pamiętaj tylko że nie będą otwarte wiecznie. I pojechała, tak jak zapowiadała wcześniej, do domu zastanowić się nad wszystkim. Teraz zna moje zdanie. Mam nadzieje że wróci. Mam nadzieje że ułoży nam się. Ale ustępstwa muszą pójść z obu stron. To nie będzie tak że ja będę się wzbraniał od wyjazdów do domu żeby nie była samotna, nie będę jej utrzymywał z własnej kieszeni jeżeli n...

Mistyczne wpomnienie

Wczoraj wieczorem przysypiałem oglądając mecz. Basia zasnęła już wcześniej. Nagle przebudziła się, spojrzałem na nią i do strzegłem uśmiech. Niewiarygodnie ładny uśmiech. Dawno nie widziałem takiego wyrazu na jej twarzy. Wyszeptałem wtedy coś w stylu "co tam?" A ona obróciła się w moim kierunku z jeszcze ładniejszym uśmiechem i zaczęliśmy się całować. Boże jak było przyjemnie. Wsunąłem jej rękę pod koszulkę, błądziłem tak chwile po nierównościach mojego słoneczka. Po chwili przestaliśmy ona znowu obróciła się na drugi bok. Zatrzymałem ją, spytałem dlaczego skoro wcześniej nie chciała mnie nawet musnąć wargami. Wzruszyła ramionami. Oszołomiony, tak pragnący by to co było między nami wcześniej powróciło, zapytałem; "Wiesz w ogóle kim jestem? Kogo masz przed oczami?" Mrugnęła porozumiewawczo oczami, odparła; "Piotrka" - i położyła się spać. Parędziesiąt minut później po meczu spróbowałem ją znowu wciągnąć do zabawy. Udało się na chwilkę, było nawet przyjemnie...

Nowy

Zaczynam wszystko rozumieć. Nie mam pewności czy wszystko potoczy się dobrze, jednakże znowu stanąłem na nogi i jestem pełen wiary. Ja po porostu wiem że się uda! I że nic nas nie rozłączy aż do śmierci. Z pomocą boga a być może i wbrew jego woli, odzyskam moje kochanie. Ono z resztą cały czas jest moje tylko że trochę zagubione. Pomogę jej się odnaleźć jeśli tylko sama na to pozwoli. Nic wbrew jej. Mam tą przewagę że sam już przeżyłem to co ona teraz. Nie musi to być wcale moim plusem. Ona chce zrozumieć to sama a ja musze patrzeć ze spokojem jak powiela moje błędy. Cóż, taka jest widocznie kolej rzeczy. Jeśli tak musi być to niechaj będzie i niech skończy się dobrze...

Na kolanach

Wieczorem idę na trochę do Sylwii. Jest chora chce ją odwiedzić. Później sms gdzie jesteś. I odpowiedź że nie wraca na noc. Telefon -dlaczego? - bo nie kursują autobusy -jak nie, jest dopiero 9 -ale ja jestem zbyt pijana żeby pójść na autobus. Co było dalej, może kiedyś o tym napisze. Nie teraz nie tak szybko. W każdym bądź razie chodzi o początek całego zajścia. Całej kłótni. Całej masakry którą okupiłem rozjebanym łóżkiem, potłuczonymi szafami i rozpierdoloną ręką. Jestem pełen nadziei. Wiem że wiele czasu musi upłynąć. Wszystkiego w życiu się człowiek musi nauczyć. Ja wielu rzeczy nie umiałem i nie umiem. Nie zauważyłem też nigdy jak bardzo to wszystko mogło wpływać na mnie i moje otoczenia. To z pewnością nie tak że wszystkie problemy są wyłącznie z mojego powodu, jednakże nie jestem w stanie wpłynąć na zachowanie innych. Jestem w stanie zmienić zachowanie swoje. Jeżeli nie uda się na nowo stworzyć coś czegoś wspaniałego, to nic. Zrobię wszystko żeby się udało. Nie będę pluł sobie ...