Przejdź do głównej zawartości

Generalnie Lachonarium

Siedzę właśnie w domu i czekam na Lodzmierza i Ginusa. Wpadną tu około 20. Nie wiem co będą chcieli robić. Ginus ma jakieś tam oczekiwania w stosunku do mnie. Myśli że skoro mieszkam tu już rok to znam dużo osób i mogę szybko skręcić imprezę. Nakręciłem mu już jedną na jutro. A prawda jest taka że w szkole same cipki - każda się zajmuje czym innym prywatnie, połowa wyjeżdża na weekendy i generalnie zorganizowanie czegoś na hip, hip hurra jest niemożliwe. Przynajmniej nie w tych warunkach. Spoza szkoły znowu tak wielu osób nie znam. Nie zajmowałem się tym, spędzałem czas z moim Bachonem. Teraz już Bachon odchodzi w niepamięć więc pewnie sytuacja się zmieni. Tak sobie teraz pomyślałem że jednak jest parę osób z grupy które imprezują non-stop. Tylko że nie koniecznie lubię ich towarzystwo. No i jeszcze taki mały myk że mnie takie życie nie pociąga. Jutrzejsza impreza zadowoliła by mnie na cały weekend. Generalnie Lachonarium.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.