"Jeśli nie wyglądasz idealnie, kup oszałamiająco drogi szwajcarski zegarek, podróżuj z drogą torbą i załóż dobre okulary słoneczne. W przypadku Arystotelesa Onassisa to zadziałało"
Michael Kors
A może powinienem na co dzień nosić marynarkę? A może cały garnitur? Kupić sobie jeszcze droższy zegarek? Jedwabny krawat. Hmmm.... Bo dobry wygląd to podobno podstawa sukcesu. No cóż, tylko że najpierw trzeba by było odnieść sukces żeby się w te wszystkie luksusy zaopatrzyć? Taki paradoks. Zupełnie jak przysłowie które mnie wkurwia i którego nie rozumiem w ogóle. "Albo rybki, albo akwarium" Co? Jak? I rybki i akwarium! Jak rybki bez akwarium? To gdzie? w słoiku mam je kurwa trzymać? I znowu jestem nie asertywny ;) Za często przeklinam. Za dużo palę. Za mało się ruszam. Za wolno myślę. Za szybko reaguje. Za szybko myślę. Myślę za dużo. Myślę za mało. Dobrze że w ogóle jeszcze myślę. Nie wysypiam się. Nie wiem obok kogo obudzę się rano w weekend. Ciekawe czy w ogóle się obudzę? A jeżeli się obudzę i to już wcale nie będę ja? Spojrzę w lustro a tam jakiś obcy ryj na mnie będzie zerkał? Pojdę pod prysznic i nie swoje ciało będę szorował? I nie swojego ptaka będę trzymał nad bezkresną muszlą uchodzącą w niezmierzone połacie kanalizacji? A co jeśli przyjdzie do mnie sam Jezus Chrystus pod postacią Patrycji Pitz i będzie chciał zemną uprawiać sex jak w ostatniej książce Doroty Masłowskiej? A może ja już jestem na tyle nienormalny że jak przeczyta to jakiś psycholog z jakiegoś fajnego zakładu to stwierdzi że jestem niebezpieczny dla środowiska i otoczenia i że trzeba mnie jak najszybciej zamknąć w miejscu odosobnienia. Powinienem sobie może zdechnąć. Sczeznąć na grobie idei swoich chorych. A któż to kurwa wie?
Michael Kors
A może powinienem na co dzień nosić marynarkę? A może cały garnitur? Kupić sobie jeszcze droższy zegarek? Jedwabny krawat. Hmmm.... Bo dobry wygląd to podobno podstawa sukcesu. No cóż, tylko że najpierw trzeba by było odnieść sukces żeby się w te wszystkie luksusy zaopatrzyć? Taki paradoks. Zupełnie jak przysłowie które mnie wkurwia i którego nie rozumiem w ogóle. "Albo rybki, albo akwarium" Co? Jak? I rybki i akwarium! Jak rybki bez akwarium? To gdzie? w słoiku mam je kurwa trzymać? I znowu jestem nie asertywny ;) Za często przeklinam. Za dużo palę. Za mało się ruszam. Za wolno myślę. Za szybko reaguje. Za szybko myślę. Myślę za dużo. Myślę za mało. Dobrze że w ogóle jeszcze myślę. Nie wysypiam się. Nie wiem obok kogo obudzę się rano w weekend. Ciekawe czy w ogóle się obudzę? A jeżeli się obudzę i to już wcale nie będę ja? Spojrzę w lustro a tam jakiś obcy ryj na mnie będzie zerkał? Pojdę pod prysznic i nie swoje ciało będę szorował? I nie swojego ptaka będę trzymał nad bezkresną muszlą uchodzącą w niezmierzone połacie kanalizacji? A co jeśli przyjdzie do mnie sam Jezus Chrystus pod postacią Patrycji Pitz i będzie chciał zemną uprawiać sex jak w ostatniej książce Doroty Masłowskiej? A może ja już jestem na tyle nienormalny że jak przeczyta to jakiś psycholog z jakiegoś fajnego zakładu to stwierdzi że jestem niebezpieczny dla środowiska i otoczenia i że trzeba mnie jak najszybciej zamknąć w miejscu odosobnienia. Powinienem sobie może zdechnąć. Sczeznąć na grobie idei swoich chorych. A któż to kurwa wie?
Komentarze