Przejdź do głównej zawartości

Los szczęścia

Otworzył oczy, na suficie widniał jasnoniebieski napis: „Witaj Adamie, wstań idź do kuchni i zrób sobie śniadanie” Wstał, włożył kapcie przemierzył ospałym krokiem długi korytarz łączący jego sypialnię z kuchnią. „Witaj kochany” – przemówiła do niego aksamitnym głosem lodówka. – „Dziś jest niedziela, 06 dzień kwietnia 2112. Jako że masz dziś dzień wolny od ćwiczeń na śniadanie proponuję dwie kajzerki z masłem oraz chrupiącą sałatą oraz pożywny pitny jogurt” – Adam słysząc to uśmiechną się tylko i powiedział: „Dzięki, dziś zjem na mieście.
- Zatem udaj się do łazienki aby dokonać niezbędnych czynności higienicznych. Pamiętaj też o wypróżnieniu się. Analiza twojego kału pozwoli na natychmiastową reakcję w razie objawów choroby”
- Ależ oczywiście – odparł i poszedł dokonywać niezbędnych czynności. Po wszystkim, pralka oznajmiła mu że na dworze jest właśnie 17 stopni Celsjusza wydała odpowiedni zestaw upranych wcześniej ubrań, które niezwłocznie założył i wyszedł na dwór. Skierował swe kroki do bankomatu, przyłożył dłoń do czytnika linii papilarnych. Z głośnika wydobył się dźwięk: „Tylko stówę, bo więcej przepijesz” Bez żadnego wyrazu niechęci wziął banknot w dłoń i ruszył do pobliskiej kawiarni. Przed wejściem znowu przyłożył rękę do analogicznego czytnika jak przy bankomacie. Drzwi otworzyły się. W środku przywitał go kelner: „Jak się pan miewa panie Adamie? Na cóż ma pan dziś ochotę?”
-Na Schabólca po szwajcarsku – odparł
-Ależ z pana kawalarz. Już przynoszę kajzerki z sałatą oraz jogurt.
-Ale ja chce schabowego!
- Może pan zamówić co tylko się panu podoba pod warunkiem że będą to dwie kajzerki z sałatą i jogurt pitny. – Oznajmił kelner po czym zajął się realizacją zamówienia.
Godzinę później pan Adam spacerował już promenadą, podziewając piękne widoki nad Węgorapą. Maszerował tak w kierunku dawnego zamku krzyżackiego w którym dziś mieścił się lokalny supermarket. Napawał się widokiem wspaniałej zabytkowej poczty z czerwonej cegły. Zastanawiał się co stało się z dawnym ośrodkiem kulturalnym „Alkohole Świata” I tak kontemplując sobie zaszedł do pobliskiej kolektury i kupił los na loterię. Jeszcze tego samego dnia nie mógł posiąść się ze szczęścia. Wygrał! Wygrał na państwowej loterii stworzonej po to aby wszystkim żyło się dostatnio. Nie od dziś wiadomo że świat ma ograniczony zasób dóbr naturalnych i nie od wczoraj wiadomo że miejsca na nim też nie przybywa. W 2069 roku wprowadzono nowy ustrój na całym świecie. Wielka reforma która utrzymuje balans demograficzny, społeczny i finansowy na całym świecie. I to właśnie on – pan Adam stał się dziś szczęśliwym zwycięzcą który pomoże innym w utrzymaniu niezachwianego porządku świata. Dzięki niemu ktoś na świecie otrzyma prawo urodzenia dziecka. Tak, właśnie w niedzielę 6 kwietnia roku 2112 spotkała go największa nagroda jaką mógł mu zaoferować dzisiejszy świat. Ta nagroda to śmierć.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...