Przejdź do głównej zawartości

Kac

No i cały czas o niej myślę. Nie, nie o Basi. Cały czas myślę o Ani. Myślę o tym czy nie czuje się przez mnie wykorzystana. Mam lekkie wyrzuty sumienia - nie tak się powinno zawierać znajomość no ale cóż, było mi bardzo dobrze i przyjemnie. Chciałbym ją teraz przytulić i powiedzieć że wszystko jest w porządku. Gorzej jeżeli przy naszym następnym kontakcie okaże się że sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nie wiem co mam myśleć. Praktycznie nic nie wiem o dziewczynie którą całowałem wczoraj w nocy. Tak właśnie, nie znam nawet nazwiska niewiasty której tak pragnąłem wczorajszej nocy. To jest ta część mnie którą powoduje wewnętrzny konflikt. Bo niby powinienem to potraktować jako zwykłą przygodę a nie potrafię. Po prostu czuje się za nią odpowiedzialny. Czuje że musze zrobić wszystko co się da żeby teraz unormować między nami stosunki. Okres czasami może jednak być błogosławieństwem. Gdyby nie on sprawy mogłyby zajść za daleko. W tej chwili sytuacja może potoczyć się w dwie strony i to jest plus tej sytuacji. Z resztą to co się działo na wczorajszej imprezie może wielu innym osobom dawać o wiele większe powody do rozmyślań. ...Po chwili zamyślenia uśmiecham się do siebie. Znowu pomyślałem o niej. Hahahahah... Jak ja już bym chciał wiedzieć co dalej. Muszę poczekać...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.