Świat wypadł mi z moich rąk
Jakoś tak nie jest mi nawet żal
Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też
Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz
Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem
Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i
Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć z miłości
Nie na krześle, nie we śnie
Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości
Nie bez bólu i nie w domu
Nie chcę szybko i nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich
Chciałbym umrzeć z miłości
Myslovitz
Ręka moja cała drży. Boli zawinięta w biały bandaż. Zaciskam zęby i robię dobrą minę do złej gry; czasem nawet się uśmiecham choć zbiera mi się na łzy. To nieważne z ręką będzie okej lecz kto wyleczy moje sny? Bo w tej chwili wszystko przyjmuje odcień szary, bo nie śni mi się nic. Bo przestałem chyba żyć tak jak tego chcę. Jestem zły na siebie. Jak można było tak rozwalić sobie tą dłoń? Nie znoszę być niepełnosprytny. Tyle chciałbym zrobić a mrużę oczy nawet zmieniając bieg w samochodzie. Jakiż głupi jestem, lecz nie dam się tej chorobie. Bo jestem silny, bo sporo w życiu przeszedłem, bo wydaje mi się że wiem dokąd zmierzam. Bo nie potrafię inaczej żyć. W pewnym momencie mojego życia zapaliła mi się w głowie lampka z napisem "do przodu" i nie sądzę żeby zgasła w najbliższym czasie. I będę robił swoje i dojdę do tego czego chcę z ręką czy bez. Jak w lawie: "Tak, zemsta, zemsta, zemsta na wroga. Z bogiem lub choćby mimo boga(...)"
Jakoś tak nie jest mi nawet żal
Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też
Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz
Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem
Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i
Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie
Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć z miłości
Nie na krześle, nie we śnie
Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości
Nie bez bólu i nie w domu
Nie chcę szybko i nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich
Chciałbym umrzeć z miłości
Myslovitz
Ręka moja cała drży. Boli zawinięta w biały bandaż. Zaciskam zęby i robię dobrą minę do złej gry; czasem nawet się uśmiecham choć zbiera mi się na łzy. To nieważne z ręką będzie okej lecz kto wyleczy moje sny? Bo w tej chwili wszystko przyjmuje odcień szary, bo nie śni mi się nic. Bo przestałem chyba żyć tak jak tego chcę. Jestem zły na siebie. Jak można było tak rozwalić sobie tą dłoń? Nie znoszę być niepełnosprytny. Tyle chciałbym zrobić a mrużę oczy nawet zmieniając bieg w samochodzie. Jakiż głupi jestem, lecz nie dam się tej chorobie. Bo jestem silny, bo sporo w życiu przeszedłem, bo wydaje mi się że wiem dokąd zmierzam. Bo nie potrafię inaczej żyć. W pewnym momencie mojego życia zapaliła mi się w głowie lampka z napisem "do przodu" i nie sądzę żeby zgasła w najbliższym czasie. I będę robił swoje i dojdę do tego czego chcę z ręką czy bez. Jak w lawie: "Tak, zemsta, zemsta, zemsta na wroga. Z bogiem lub choćby mimo boga(...)"
Komentarze