Gdzie jesteś? Jak masz na imię? Czy kiedyś Cię odnajdę? Czy znajdziesz mnie Ty? Rozpłyńmy się we dwoje na kanapie w kompletnej ciszy. Upojeni winem czerwony odkryjmy piękno obcowania ze sobą. Trzeźwiejmy do rana by zbudzić się u swych boków. Przytuleni, w siebie wpatrzeni, zakochani lub nie. Bo czymże jest miłość? Miłość to tylko słowo. Miłość nie ma znaczenia. Najważniejsze jest to co nas łączy a nie jak to nazwiemy. Jeśli mi powiesz że mnie kochasz, pamiętaj że ten kto pierwszy się deklaruje ten pierwszy się ośmieszy. Jak każdy człowiek prosty i ja potrzebuje tych słów, lecz nie rzucaj ich na wiatr. Kto kocha naprawdę – będzie kochać zawsze. Więc podaj mi swoją dłoń niech poczuje że jesteś zemną. Podaj mi swoją rękę teraz.
Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...
Komentarze