Gdzie jesteś? Jak masz na imię? Czy kiedyś Cię odnajdę? Czy znajdziesz mnie Ty? Rozpłyńmy się we dwoje na kanapie w kompletnej ciszy. Upojeni winem czerwony odkryjmy piękno obcowania ze sobą. Trzeźwiejmy do rana by zbudzić się u swych boków. Przytuleni, w siebie wpatrzeni, zakochani lub nie. Bo czymże jest miłość? Miłość to tylko słowo. Miłość nie ma znaczenia. Najważniejsze jest to co nas łączy a nie jak to nazwiemy. Jeśli mi powiesz że mnie kochasz, pamiętaj że ten kto pierwszy się deklaruje ten pierwszy się ośmieszy. Jak każdy człowiek prosty i ja potrzebuje tych słów, lecz nie rzucaj ich na wiatr. Kto kocha naprawdę – będzie kochać zawsze. Więc podaj mi swoją dłoń niech poczuje że jesteś zemną. Podaj mi swoją rękę teraz.
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze