Przejdź do głównej zawartości

I teraz tak to jest...

Ja jestem tu (w Białymstoku), Basia w Węgorzewie. Przestałem się obwiniać, przejrzałem na oczy i doszedłem do wniosku że ktoś tu się zachowuje jak rozkapryszone dziecko które chce wszystkim pokazać jaki z niego Mastah! Nie mając zamiaru dłużej się męczyć postawiłem sprawę jasno! Jeżeli nie nabierzesz do mnie szacunku babe i nie masz ochoty zemną dłużej żyć, drażni cię każde moje słowo i gest to droga wolna. Taka jesteś dorosła że tylko bale, imprezy i latanie z koleżankami się dla Ciebie liczy. Proszę bardzo wyprowadź się i rób sobie co chcesz. Drzwi zostawiam otwarte - zechcesz to wrócisz. Nie to twój business, pamiętaj tylko że nie będą otwarte wiecznie. I pojechała, tak jak zapowiadała wcześniej, do domu zastanowić się nad wszystkim. Teraz zna moje zdanie. Mam nadzieje że wróci. Mam nadzieje że ułoży nam się. Ale ustępstwa muszą pójść z obu stron. To nie będzie tak że ja będę się wzbraniał od wyjazdów do domu żeby nie była samotna, nie będę jej utrzymywał z własnej kieszeni jeżeli nie okaże mi szacunku i nie będzie mi poświęcać prawie wcale czasu tylko latać po pubach, klubach i dyskotekach po nocach nie zważając że ma się na 6 do pracy a druga osoba też chce się wyspać. To nie na tym rzecz polega żeby krzyczeć: JA, JA, JA! JA chce na dyskotekę, ja chce palić fajki, ja chce chujwiecotam jeszcze. No z kimś lub z czymś się trzeba liczyć. Poza tym nikt nie będzie szanował jeżeli Ty nie będziesz szanować innych.

Komentarze