Przejdź do głównej zawartości

I teraz tak to jest...

Ja jestem tu (w Białymstoku), Basia w Węgorzewie. Przestałem się obwiniać, przejrzałem na oczy i doszedłem do wniosku że ktoś tu się zachowuje jak rozkapryszone dziecko które chce wszystkim pokazać jaki z niego Mastah! Nie mając zamiaru dłużej się męczyć postawiłem sprawę jasno! Jeżeli nie nabierzesz do mnie szacunku babe i nie masz ochoty zemną dłużej żyć, drażni cię każde moje słowo i gest to droga wolna. Taka jesteś dorosła że tylko bale, imprezy i latanie z koleżankami się dla Ciebie liczy. Proszę bardzo wyprowadź się i rób sobie co chcesz. Drzwi zostawiam otwarte - zechcesz to wrócisz. Nie to twój business, pamiętaj tylko że nie będą otwarte wiecznie. I pojechała, tak jak zapowiadała wcześniej, do domu zastanowić się nad wszystkim. Teraz zna moje zdanie. Mam nadzieje że wróci. Mam nadzieje że ułoży nam się. Ale ustępstwa muszą pójść z obu stron. To nie będzie tak że ja będę się wzbraniał od wyjazdów do domu żeby nie była samotna, nie będę jej utrzymywał z własnej kieszeni jeżeli nie okaże mi szacunku i nie będzie mi poświęcać prawie wcale czasu tylko latać po pubach, klubach i dyskotekach po nocach nie zważając że ma się na 6 do pracy a druga osoba też chce się wyspać. To nie na tym rzecz polega żeby krzyczeć: JA, JA, JA! JA chce na dyskotekę, ja chce palić fajki, ja chce chujwiecotam jeszcze. No z kimś lub z czymś się trzeba liczyć. Poza tym nikt nie będzie szanował jeżeli Ty nie będziesz szanować innych.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...