Ja jestem tu (w Białymstoku), Basia w Węgorzewie. Przestałem się obwiniać, przejrzałem na oczy i doszedłem do wniosku że ktoś tu się zachowuje jak rozkapryszone dziecko które chce wszystkim pokazać jaki z niego Mastah! Nie mając zamiaru dłużej się męczyć postawiłem sprawę jasno! Jeżeli nie nabierzesz do mnie szacunku babe i nie masz ochoty zemną dłużej żyć, drażni cię każde moje słowo i gest to droga wolna. Taka jesteś dorosła że tylko bale, imprezy i latanie z koleżankami się dla Ciebie liczy. Proszę bardzo wyprowadź się i rób sobie co chcesz. Drzwi zostawiam otwarte - zechcesz to wrócisz. Nie to twój business, pamiętaj tylko że nie będą otwarte wiecznie. I pojechała, tak jak zapowiadała wcześniej, do domu zastanowić się nad wszystkim. Teraz zna moje zdanie. Mam nadzieje że wróci. Mam nadzieje że ułoży nam się. Ale ustępstwa muszą pójść z obu stron. To nie będzie tak że ja będę się wzbraniał od wyjazdów do domu żeby nie była samotna, nie będę jej utrzymywał z własnej kieszeni jeżeli nie okaże mi szacunku i nie będzie mi poświęcać prawie wcale czasu tylko latać po pubach, klubach i dyskotekach po nocach nie zważając że ma się na 6 do pracy a druga osoba też chce się wyspać. To nie na tym rzecz polega żeby krzyczeć: JA, JA, JA! JA chce na dyskotekę, ja chce palić fajki, ja chce chujwiecotam jeszcze. No z kimś lub z czymś się trzeba liczyć. Poza tym nikt nie będzie szanował jeżeli Ty nie będziesz szanować innych.
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze