Przejdź do głównej zawartości

Kto mi strzeli gola dziś

Czy będę to ja, czy załatwisz mnie Ty. Jaką podejmiesz decyzje? Zostaniesz zemną? Odejdziesz? Stworzymy własną wspólną przyszłość czy będziemy mieli tylko wspólny epizod? Prawdopodobnie czegoś dowiem się już dziś. A może znów się to rozmyje by wybuchnąć parę dni później. Znowu mnie okłamiesz że wszystko jest ok. a za plecami będziesz szukać wszelkich możliwych dróg ucieczki. Tak już w życiu chyba jest że najbardziej ranimy tych na którym najbardziej nam zależy. Zmiany, zmiany, zmiany. Zabawna jest swoista periodyzacja życia. Dzielimy je na okresy lepsze i gorsze. Na okres dzieciństwa i dorosłości. Na okres przedszkolny, szkolny, po szkolny, emerytalny. Okres kiedy robiliśmy tamto i sramto. Okres gdy nasz styl życia wyglądał tak albo inaczej. Przypomina to serial odcinkowy. To trochę tak jakbyśmy grali w teledupereli klown, down czy inne samo gnicie. I tak do czasu aż ktoś się wkurwi i zdejmie nas z anteny...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...