Przejdź do głównej zawartości

Klatka

Spotkali się na klatce schodowej: Areta i Michał. Ona: brunetka o niebieskich oczach i prostych włosach sięgających do ramion. Ubrana w czerwoną bluzę i niebieskie jeansy. Całość podkreślona żółtymi martenami i wystającymi z pomiędzy spodni a przykrótkie bluzy czarnymi stringami. On: szatyn o głupkowatym wyrazie twarzy. Włosy mu się kręciły a sam był lekko przygruby nawet jak na swoje metr osiemdziesiąt. Ubrany tak jakby wyszedł właśnie ze skateshopu choć tak naprawdę nigdy tam nie był. Spotkali się dlatego iż oboje palą fajki a w domu nikt im na to nie pozwala. No i palą tak sobie we dwoje na tej klatce schodowej; on swoje ruskie szlugi które są tanie i dobre bo dobre i tanie a ona zwykłe polskie mentole z banderolą bo ją stać i lubi. Dyskutują tak sobie na temat pogody i polityki. Wymieniają się plotkami z osiedla i miło płynie im czas aż do momentu kiedy żarzące się rurki nie zgasną wyrzucone przez okno na ziemię. Gdy to nastąpi oboje kierują kroki do swoich mieszkań; on w górę i w prawo, ona w dół i na wprost. I taka sytuacja się powtarza kilka razy dziennie. Areta lubi Michała za jego inteligencję i poczucie humoru, on zaś podziwia jej urodę i elokwencję. Może byliby i ze sobą w końcu kiedyś się przespali. Właściwie to wycieli szybki numerek u niego w samochodzie. Mogliby stworzyć związek choćby taki oparty właśnie na seksie gdyby nie to że on pije. Pije często. Sam, z kolegami, z telewizorem, do lustra, do dna to bez znaczenia. On pije bo nie może się odnaleźć. Pije bo po tym pięknym jednym razie ona nie chciała być jego. Pije bo nie wie jak zdobyć serce kobiety. Pije bo uciekła mu młodość, za dużo ćpał, nie pamięta niczego. Zachowuje się jak dziecko bo tak naprawdę nim jest. Nie dorósł nigdy bo nie miał kiedy. Był zbyt zajęty wciąganiem białego proszku. Ona odrzucając jego zaloty myśli że mu pomaga. Myśli że on się z tego otrząśnie i wyzwoli jeżeli będzie miał cel do którego będzie dążył. On się z tego nie otrząśnie. Nie potrafi, to że pije jest częściowo spowodowane tym że nie powodzi mu się z nią. Ale taki stan rzeczy już nie potrwa długo. Parę dni później zalany w trupa utopi się w rozpaczy. Nikt na czas mu nie pomoże…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Impresja Drezdeńska czyli Marzena - królewna zaprzeczenia.

Nie ma kresu miłość Twa. Miłość którą możesz dać. Kiedy czujesz się tak niedoskonale To wspaniale! Być może ledwo żyjesz ale oddychasz… I nie ma wątpliwości on jest w swoim pokoju Pewnie ogląda porno z Twoich podbojów. Już najwyższy czas. A Ty ostatnia wychodzisz. A Ty myślałaś że możesz zmienić świat przez rozchylenie nóg. To nie jest dalekie od prawdy. Spróbuj w zamian rozdawać kopniaki. A Ty myślałaś że możesz zmienić jego Przez zmianę perfum na te w stylu jego Matki Och Boże Marzena, czemu? Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… W tym samym barze w którym uderzyłaś pięścią w stół I powiedziałaś: Zakochałam się. Wcale nie! Jesteś tylko jeleniem dla tych którzy po Tobie jeżdżą! I nie ważne co zrobię lub powiem. Ten głupi chuj i tak na Tobie swą łapę położy Jesteś nieuleczalną schizotyczką No chyba że okres masz I jeśli wrócisz do niego To schowam w dłoniach twarz Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… Nigdy nie spotkałem bardziej niemożliwej dziewczyny… ...

Stagnacja

Praca, szkoła, śmierć, zaraz wpadnę w szał Obrzydliwy dzień, nie wytrzymam tak Czuję się, jak śmierć, jak nic, jak nikt, bez szans Jestem jakoś tak, jak coś na prąd ...i w dodatku kurewsko napieprzaja mnie łapy....