Zaczynam wszystko rozumieć. Nie mam pewności czy wszystko potoczy się dobrze, jednakże znowu stanąłem na nogi i jestem pełen wiary. Ja po porostu wiem że się uda! I że nic nas nie rozłączy aż do śmierci. Z pomocą boga a być może i wbrew jego woli, odzyskam moje kochanie. Ono z resztą cały czas jest moje tylko że trochę zagubione. Pomogę jej się odnaleźć jeśli tylko sama na to pozwoli. Nic wbrew jej. Mam tą przewagę że sam już przeżyłem to co ona teraz. Nie musi to być wcale moim plusem. Ona chce zrozumieć to sama a ja musze patrzeć ze spokojem jak powiela moje błędy. Cóż, taka jest widocznie kolej rzeczy. Jeśli tak musi być to niechaj będzie i niech skończy się dobrze...
Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...
Komentarze