Zaczynam wszystko rozumieć. Nie mam pewności czy wszystko potoczy się dobrze, jednakże znowu stanąłem na nogi i jestem pełen wiary. Ja po porostu wiem że się uda! I że nic nas nie rozłączy aż do śmierci. Z pomocą boga a być może i wbrew jego woli, odzyskam moje kochanie. Ono z resztą cały czas jest moje tylko że trochę zagubione. Pomogę jej się odnaleźć jeśli tylko sama na to pozwoli. Nic wbrew jej. Mam tą przewagę że sam już przeżyłem to co ona teraz. Nie musi to być wcale moim plusem. Ona chce zrozumieć to sama a ja musze patrzeć ze spokojem jak powiela moje błędy. Cóż, taka jest widocznie kolej rzeczy. Jeśli tak musi być to niechaj będzie i niech skończy się dobrze...
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze