Zaczynam wszystko rozumieć. Nie mam pewności czy wszystko potoczy się dobrze, jednakże znowu stanąłem na nogi i jestem pełen wiary. Ja po porostu wiem że się uda! I że nic nas nie rozłączy aż do śmierci. Z pomocą boga a być może i wbrew jego woli, odzyskam moje kochanie. Ono z resztą cały czas jest moje tylko że trochę zagubione. Pomogę jej się odnaleźć jeśli tylko sama na to pozwoli. Nic wbrew jej. Mam tą przewagę że sam już przeżyłem to co ona teraz. Nie musi to być wcale moim plusem. Ona chce zrozumieć to sama a ja musze patrzeć ze spokojem jak powiela moje błędy. Cóż, taka jest widocznie kolej rzeczy. Jeśli tak musi być to niechaj będzie i niech skończy się dobrze...
Have you ever noticed ? That I'm not acting as I used to do before.
Komentarze