Deszcz się na kałużach spienił, miało być inaczej
Miało się coś przecież zmienić, płaczesz
Wiatr czubkami drzew kolebie, łkanie czołga się po niebie
Tak bym chciał cię przestać kochać, szlochasz
Czasem zrzedzam mgły znad bagien, karminowe od poronień
Pokazałaś nagie krwawe dłonie
Prawda cię bez sądu grzebie i nad grobem twoim szydzi
Nie pomoże ci w potrzebie, tak chciał cię znienawidzić
Deszcz się na kałużach spienił, łzami nosisz zboże
Może się coś w końcu zmieni, może
Gorycz w oku, w naszym chlebie, zbudzi, znudzi wielu ludzi
Będą marzeń swych się wstydzić, tak chciał cię znienawidzić
Stan zawieszenia. Do jutra stan zawieszenia. A co? A co jutro? A jutro pewnie nic, albo prawie nic. No chyba że dasz mi w brzuch tortowym nożem, kochanie. I tak trwa ten teatrzyk którego celem jest to czego nie wiem i chyba żaden inny aktor też tego nie pojmuje. A miało być tak pięknie. A miało być tak pięknie...
Miało się coś przecież zmienić, płaczesz
Wiatr czubkami drzew kolebie, łkanie czołga się po niebie
Tak bym chciał cię przestać kochać, szlochasz
Czasem zrzedzam mgły znad bagien, karminowe od poronień
Pokazałaś nagie krwawe dłonie
Prawda cię bez sądu grzebie i nad grobem twoim szydzi
Nie pomoże ci w potrzebie, tak chciał cię znienawidzić
Deszcz się na kałużach spienił, łzami nosisz zboże
Może się coś w końcu zmieni, może
Gorycz w oku, w naszym chlebie, zbudzi, znudzi wielu ludzi
Będą marzeń swych się wstydzić, tak chciał cię znienawidzić
Stan zawieszenia. Do jutra stan zawieszenia. A co? A co jutro? A jutro pewnie nic, albo prawie nic. No chyba że dasz mi w brzuch tortowym nożem, kochanie. I tak trwa ten teatrzyk którego celem jest to czego nie wiem i chyba żaden inny aktor też tego nie pojmuje. A miało być tak pięknie. A miało być tak pięknie...
Komentarze