Jutro święto zmarłych. Dzień szczególny, dzień w którym wspominamy osoby które już odeszły. Dla mnie to będzie podwójnie dziwny dzień w tym roku gdyż własnie w święto zmarłych narodził się mój zwiazek z Basią a dziś on umiera. Jeszcze ostatnie próby resuscytacji krążeniowo oddechowej tlą się w niedalekiej przeszłości aczkolwiek coraz bardziej w moją świadomość wkrada się zwątpienie i rezygnacaja. Nic już nie będzie takie samo jak wcześniej. Najbardziej jednak smutne jest to że odemnie w tym wypadku tak mało zależy. Więc jeśli nie zależy to dlaczego mam czekać? Nie wiem. Czekam...
Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...
Komentarze