Przejdź do głównej zawartości

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk:
-Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę ostatnią osobą którą usłyszysz w życiu. Dam ci wolność. Dam ją nam obojgu. Zapragnąłem jej tak samo jak ty. Więc spełnię nasze marzenia i spełnię obowiązek wobec boga. Zabiorę z jego świata takie ścierwo jak ty. Jeżeli myślisz że potnę cię nożem to się mylisz. Nie jestem mordercą ani rzeźnikiem. Nazywam się Jan Nowak i jestem zwykłym facetem z Podlasia. Zajebie cię w bardziej humanitarny sposób… - To mówiąc wyjął broń z za pazuchy. Wyciągnął rękę i wymierzył jej prosto między oczy. Padł strzał. Zaległa cisza mącona tylko szczebiotem przelatujących ptaków. Dziewczyna po chwilowym szoku otworzyła oczy. Zobaczyła jak jej oprawca stoi przed nią z dziurą w głowie po pocisku. Po chwili padł na kolana a potem na twarz. To snajperzy policyjni zaalarmowani przez zaniepokojonych sąsiadów wybawili ją z opresji. Kobiecie zaczęły spływać łzy po policzku. Jeszcze tego samego wieczoru z komisariatu odebrał ją ten sam mężczyzna przez kontakty seksualne z którym miała zginąć. W taksówce wtuliła się w jego ramiona. Była wdzięczna światu za to że żyje, że jest bezpieczna i że do końca życia będzie mogła się z nim pieprzyć. Nie było w niej nic z czystości. Ona po prostu uwielbiała robić loda…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...