Jaka piękna jest kiedy śni. Jak pięknie rano obok Niej się budzić. A jednak w tej chwili to boli. Boli jak cholera. Nie mogę Jej teraz okazywać zbyt wielu uczuć bo chcę dać jej szansę zawalczyć o nas. Sprawdzić czy jej jeszcze zależy. To takie trudne. Nie wiem co jest właściwe a co nie. Zewsząd szukam pomocy. Rozmawiałem ostatnio z moją wykładowczynią z psychologii. Nomen-omen też Basią. Dało mi to nowe spojrzenie na sprawę. To wszystko wydaje się być jednak takie nierealne. Pogodziłem się z Jej utratą ale cały czas mam nadzieje że Ją odzyskam. Mamy teraz świetny kontakt, lepszy niż kiedykolwiek wcześniej a jednak nie możemy ze sobą byś, dlaczego? Mam nadzieje że kiedy runie mur zależności, pragmatyzmu i niepokoju będziemy mogli poznać się i pokochać na nowo. Na zdrowych zasadach. Zupełnie partnerskich. Mam nadzieje że w międzyczasie nikt mi nie wejdzie w paradę. A jeżeli się nie uda? No cóż, będę żył dalej...
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze