Przejdź do głównej zawartości

Difficulty

Jaka piękna jest kiedy śni. Jak pięknie rano obok Niej się budzić. A jednak w tej chwili to boli. Boli jak cholera. Nie mogę Jej teraz okazywać zbyt wielu uczuć bo chcę dać jej szansę zawalczyć o nas. Sprawdzić czy jej jeszcze zależy. To takie trudne. Nie wiem co jest właściwe a co nie. Zewsząd szukam pomocy. Rozmawiałem ostatnio z moją wykładowczynią z psychologii. Nomen-omen też Basią. Dało mi to nowe spojrzenie na sprawę. To wszystko wydaje się być jednak takie nierealne. Pogodziłem się z Jej utratą ale cały czas mam nadzieje że Ją odzyskam. Mamy teraz świetny kontakt, lepszy niż kiedykolwiek wcześniej a jednak nie możemy ze sobą byś, dlaczego? Mam nadzieje że kiedy runie mur zależności, pragmatyzmu i niepokoju będziemy mogli poznać się i pokochać na nowo. Na zdrowych zasadach. Zupełnie partnerskich. Mam nadzieje że w międzyczasie nikt mi nie wejdzie w paradę. A jeżeli się nie uda? No cóż, będę żył dalej...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...