Przejdź do głównej zawartości

Szary człowieku...

Tylko dlatego, że jesteś nikim
Możesz pogadać z drugim człowiekiem
życie bogate, pełne sekretów
W szarym człowieku, w szarym człowieku


Zimno było, strasznie i w ogóle jakoś tak niesympatycznie. Strudzony reporter przechadzał się ulicami próbując dowiedzieć się czegoś o niejasnej śmierci dziesięciu młodych ludzi, Za każdym razem jednak gdy napomykał kogoś o sprawie słyszał tylko że panie weź się pan odpierdol i że nic my tu nie wiemy i że i tak im się należało bądź ewentualnie że im się należało tylko nie jemu jednemu bo dobry chłopak był i mało pił. W końcu znudzony strapiony i z mętlikiem w głowie wsiadł w samochód i pojechał skąd przyjechał. Materiału filmowego niet, jakiejś sensational story też. Przyszedł do biura w którym czekała już na niego reporterka Amanda. Podszedł do reporterki Amandy i jął ją całować w szyję następnie lewą ręką chwycił za lewą pierś całując przy tym już jej namiętne usta natomiast prawą sięgną po spódnicę którą podwiną do góry. Uklękną przed nią w tym samym momencie zdejmując z niej koronkowe majteczki, chwycił mocnym uściskiem za oba pośladki po czym namiętnie choć z rozmysłem zadowalał reporterkę Amandę wprawnymi ruchami języka. Po paru minutach ta jednak podciągnęła go za ramiona do góry, rozpięła mu spodnie i niech się czytelnicy sami domyślą co robili potem na biurku. Napomknę tylko iż z redagowaniem tekstu miało to mało wspólnego. Po wszystkim zaś reporterka Amanda rzekła do reportera:
- Miłe przywitanie. Masz dla mnie materiał – Reporter zaś nic nie powiedział tylko wyciągnął przed siebie dłoń z notatkami.
- Co to ma być? – spytała ona widząc garść karteczek luźno zapisanych ołówkiem
- Nikt nie chciał zemną gadać
- Masz złe podejście do ludzi to dlatego.
- Nie rozumiem. To jakie mam mieć? Jakie to jest to dobre?
- To co zrobiłeś przed chwilą było dobre – zażartowała Amanda która była reporterką
- Mam każdej napotkanej osobie lizać krocze? – nie zrozumiał żartu a może zrozumiał i też odpowiedział żartem reporter.
- Nie ważne, za 5 minut wchodzimy na antenę trzeba coś z tym zrobić…

W dzisiejszym wydaniu wiadomości wstrząsająca wiadomość. Jak nam wiadomo a właściwie jak dowiedział się nasz korespondent dziś rano w miejscowości o dźwięcznej nazwie Swędziwory znalezione grupkę młodych kibiców lokalnego Pytonga. Nie byłoby może w tym fakcie nic dziwnego gdyby nie fakt że ów zgromadzenie było trochę sztywne i to w dodatku nie z powodu oszałamiającego mrozu ale z powodu ran postrzałowych klatki piersiowej oraz w jednym wypadku głowy…

- Jak było? – zapytała Amanda o której nie wiem czy napomykałem już iż jest reporterką
- Szczerze? Do dupy.
- Do dupy mój drogi to my dziś jeszcze nie doszliśmy
- Ale w dupie mamy tych biednych ludzi rządnych informacji
- No to co? Żal ci ich? – zapytała a on nie powiedział nic…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.