Przejdź do głównej zawartości

She'll be right here in my arms

Kac mnie właśnie męczy po wczorajszych urodzinach Ginusa, mimo to korzystając z okazji że mam chwile czasu siadam i piszę. Totalna degrengolada, jaką teraz przechodzę, przytłacza. Nie znajduje czasu zarówno na rzeczy mniej pilne jak i na te bardzo ważne a to już niedobrze. Za chwile będę musiał się otrząsnąć z poalkoholowego otępienia i podążę w stronę dworca PKP aby odebrać z niego moje szczęście które konsumuje tyle mojego czasu i to tylko możliwe za co jestem jej wdzięczny. Jestem wdzięczny aczkolwiek dostrzegam niebezpieczeństwo które czai się za winklem. Innym niepokojącym faktem jest brak gotówki. Oczywiście na jej chroniczny brak narzekają wszyscy ale fakt że jest dopiero środek miesiąca a ja mam tylko na zatankowanie przed wyjazdem do domu zatrważa. Gotówko, gotówko gdzieś się rozpłynęła? Ciężkie jest życie studenta ;) No cóż, czas na mnie jeśli chcę zrobić dziś coś jeszcze niż napisanie tej notki…

Komentarze