Przejdź do głównej zawartości

Abdia

On patrzy jej w oczy i mówi: „Tylko pamiętaj mała że ja jestem zły. Pamiętaj o tym że wykorzystuje kobiety takie jak ty” On mówi to chwytając ją za krocze. Ona nie mówi nic. Ma 17 lat i tak sobie stoi po prostu od dziesięciu minut które są niczym w stosunku do długości jej dotychczasowego życia. „Wiedz o tym że ciebie inny los nie czeka, pamiętaj o tym mała” – Tak do niej rzecze on lecz ona nie mówi nic. Powietrze świdruje mu w nosie. Obejmuje ją na wysokości karku chwytając za włosy. „Rozumiesz?” – pyta lecz odpowiedź nie pada. Ciągnie więc ją za pióra do tyłu, gryzie w szyje, zaciąga się zapachem jej skóry. Wkłada rękę do jej majtek, masuje powoli, zaczyna czuć wilgoć. Wkłada dwa palce do środka. Pyta „Jak to działa na ciebie mała?” Ona nie mówi nic. „Co ty? Głupia jesteś?” Bezcelowe próby uzyskania informacji denerwują go; postanawia odejść. Nim zdążył się odwrócić, dziewczyna padła na kolana. Nim zdążył zrobić pięć kroków wybuchła płaczem. Nim zdążył się oddalić na dobre, usłyszał: „Nie odchodź” Spojrzał na nią przez ramię. Klęcząca pod ścianą dziewczyna miała długie blond włosy oraz cudowne niebieskoszare oczy. Płakała na co i on miął z razu ochotę choć sam nie pamiętał kiedy takoż ostatni raz uczynił. W jej widoku było coś co ściskało za serce. Padający deszcz dopełniał atmosfery smutku. Podszedł do niej i powiedział: „Chodźmy do mnie, zaparzę herbaty, wysuszysz się” Takoż do niej rzekł i takoż zrobili. Dziewczyna nie powiedziała tego wieczoru już nic więcej. Rozebrała się tylko do naga wypiła herbatę i poszła spać. Zasnęła na kanapie w pokoju gościnnym. Wyglądała na taką bezbronną, ułożona w pozycji embrionalnej oddychała niespokojnie. Po jego głowie krążyły myśli: Tobie pokaże inną twarz. Ta którą zna świat nie będzie tą którą poznasz Ty. Tobie pokaże wszystkie blizny.” Nachylił się nad nią, pocałował pieszczotliwie w czoło, wyszedł do pubu który mieścił się na parterze budynku w którym mieszkał. Zielono oświetlona speluna śmierdziała o tej porze potem pijanych, przepoconych meneli. Usiadł w rogu ze swoim piwem, zapalił papierosa. Kłęby dymu unoszące się w powietrzu uspokajały myśli. Coś kuło go w sercu, miał ochotę walnąć głową w pobliski mur zanieść się płaczem i umrzeć albo porostu zniknąć. Zasnąć teraz i obudzić się za pięć lat. Nie mógł znieść tego kim był. Nie mógł przetrawić świata który go otaczał. Nie wiedział też czy niewiasta śpiąca piętro wyżej przyniesie mu ukojenie. Wiedział natomiast że jest z nią coś nie tak, zupełnie tak jak z nim. Czuł niewidzialną nić porozumienia która ich łączyła. Nie rozumiał tego na początku ale wraz z chwilami które coraz bardziej oddalały teraz od wtedy coraz bardziej wtapiało się to w jego świadomość…

***

- „Jak masz na imię?”
- „Abdia. A ty?”
- „Zin”
- „Dziękuję ci że mnie nie zostawiłeś, Zinie.”
- „Dlaczego nie chciałaś nic powiedzieć wczorajszej nocy?”
- „…”
- „Znowu zaczynasz?”
- „Nie, ja tylko…”
- „Tylko co?”
- „Nieważne, możemy o tym nie mówić?”
- „Zgoda, o czym chcesz zatem pomówić?”
- „To bez znaczenia”
- „A co jeśli chciałbym cię zgwałcić?”
- „Cóż, jeśli na to masz właśnie ochotę to zrób to teraz. Weź mnie taką jak jestem tu i teraz”
- „Nie chcę, nie staje mi. Jestem kiepski w łóżku. Wyżywam się na kobietach tylko to mnie uspokaja”
- „Dlatego możesz mnie wziąć jak chcesz. Możesz zrobić mi co chcesz, połamać mi ręce, pociąć mi twarz, spuścić naprawdę porządny wpierdol jeśli to ci pomoże”
- „Nie chcę tego robić.”
- „Dlaczego”
- „Chcę abyś mnie wyzwoliła. Pragnę śmierci. Proszę zabij mnie”
„Nie zrobię tego”
- „Dlaczego?”
- „Nie to jest moim zadaniem na tym świecie.”
- „Co zatem jest”
- „Wypełnianie woli boskiej”
- „Jesteś aniołem?”
- „Tak właśnie, możesz odnaleźć moje imię na zewnętrznym kręgu pentagramu Salomona”
- „Dlaczego chcesz mi się oddać?”
- „Wcale nie chcę”
- „Mówiłaś że chcesz”
- „Mówiłam tylko to co miałeś usłyszeć”
- „Nie rozumiem”
- „Czyż fakt że nie chcesz mnie teraz i nie chciałeś wcześniej nie dowodzi czegoś? Czy to że zabrałeś mnie do swojego domu, wysuszyłeś, nakarmiłeś, napoiłeś herbatą nie wskazuje na to że w głębi duszy jesteś dobrym człowiekiem?”
- „Ale..”
- „W każdej kobiecie jest pierwiastek boski. Każda kobieta obdarzona miłością będzie dla Ciebie aniołem. Nie zapominaj o tym. Wczoraj uśmiechnął się do Ciebie los. Pan zesłał Ci mnie abym mogła powrócić cię na jego ścieżkę”
- „Ale…”
- „Od dziś znowu będziesz kochał”

***

Białość. Białość przed oczyma. Nicość. Uczucie świeżości. Od dziś znowu będę kochał…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...