Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2005

Konserwa i dwa piwa

Są dni kiedy człowiekowi nic nie przychodzi do głowy i tak też dziś było ze Stefanem. Stał sobie oparty plecami o elewację sklepu monopolowego i popijał piwo. Starał się mocno coś wymyślić ale nie przynosiło to żadnego efektu. Nawet jak się mocno skupił. Szarobury świat i powietrze pachnące bezsensem nie przeszkadzały mu. Wręcz przeciwnie, po paru minutach doznał olśnienia! Wpadł na pomysł iż musi wypić jeszcze jedno piwo. Tak zwyczajnie - na otępienie. Stefan był najinteligentniejszy wśród kumpli z osiedla. Jego IQ wynosiło 45 więc czasami zwyczajnie musiał zarzucić parę piw aby nie komplikować sobie w głowie tego co go otaczało, a także żeby lepiej komunikować się z otoczeniem. Czasami bowiem zwyczajowo rzucane na przywitanie: "Cześć Kurwa!" źle akcentował i nikt nie był w stanie stwierdzić czy to jest forma pozdrowienia czy próba skonstatowania otaczającej go rzeczywistości. Poszedł więc po kolejne piwo. Wypił, odniósł butelkę po czym tradycyjnie zaznaczył swój teren i ud...

Wicked, weak fuck

Świat wypadł mi z moich rąk Jakoś tak nie jest mi nawet żal Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść To przecież dobrze, dobrze o tym wiem Chciałbym umrzeć przy tobie Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść To przecież dobrze, dobrze o tym wiem Chciałbym umrzeć przy tobie Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić To przecież dobrze, dobrze o tym wiem Chciałbym umrzeć z miłości Nie na krześle, nie we śnie Nie w spokoju i nie w dzień Nie chcę łatwo, nie za sto lat Chciałbym umrzeć z miłości Nie bez bólu i nie w domu Nie chcę szybko i nie chcę młodo Nie szczęśliwie i wśród bliskich Chciałbym umrzeć z miłości Myslovitz Ręka moja cała drży. Boli zawinięta w biały bandaż. Zaciskam zęby i robię dobrą minę do złej gry; czasem nawet się uśmiecham choć zbiera mi się na łzy. To nieważne z ręką będzie okej lecz kto wyleczy moje sny? Bo w t...

Hide away

Uciekam we mgłę - under the fog, fog, fog, fog, fog. Boli mnie ręka i czuje się źle. Niechaj ten ból który teraz znoszę przyniesie ulgę tym którzy kiedyś musieli cierpieć przez mnie. "Oh so far my lovin' goes Under the fog fog fog And i will leave them all Well i'm just a poor little baby Cause i will leave them all" Yeah Yeah Yeahs Rozszarpcie gardło mi, połamcie mi ręce i nogi, wyprujcie mi wnętrzności jeżeli uważacie że na to zasłużyłem. A jeśli nie to proszę; uzasadnijcie czego od mnie oczekujecie gdyż ja się słabo takich rzeczy domyślam. A takie nieporozumienie nikomu potrzebne nie jest. "Oh so while your growing old Under the gun gun gun And i will leave them all Well i'm just one poor baby Cause well i will leave them all" Yeah Yeah Yeahs

Posłuchaj

W kilku zdaniach streszczę się. Posłuchaj i nie zrozum mnie źle. Boli mnie głowa, przeziębienia zwiastuny nadchodzą. A ja dzisiaj będę browar pił choć piłem go też wczoraj. Ciekawe ile jeszcze mój organizm jest w stanie znieść? W końcu się zbuntuje, wypnie się na mnie i każe mi znosić swoje humory. Co wtedy będzie? Biorąc pod uwagę że już jestem niespójny i nie poskładany może być naprawdę źle. Czy nadejdziesz i przytulisz mnie do swoich piersi? Czy poskładasz mnie w jedną całość tak jak układa się puzzle albo klocki lego? A może znów sam będę musiał ogarnąć się swoim mentalnym ja i stawić czoła meandrom człowieczeństwa? Na razie nie proszę Cię o nic. Tylko posłuchaj, bo to do Ciebie...

Świat jest dla Ciebie

Noc spędziłem. Nie wyspałem się. Pół dnia chodziłem zadowolony z tego że kawa postawiła mnie na nogi po czym zorientowałem się że wcale jej nie wypiłem. Stała sobie zaparzona i wystygła w kuchni. Nieco później pojechałem sobie z Anią do Auchan’a. Super-full-wypas-promocyjno-konsumpcyjno-chuj-wie-jaki. Kupiłem nawet cake-box. 50 płyt soniacza Cd-700mb. Nie mam pojęcia po kiego wacława są mi one potrzebne. Zakupiłem sobie też zajebisty szampon i jeszcze lepsze mydło w płynie. Powinienem nim chyba sobie wysmarować modem żeby szybciej chodził. Napis na mydełku dumnie wygląda „online” Nie wiem jak mydło może być online ale widocznie w świecie czarów rodem z hipermarketu może. A teraz pewnie pójdę sobie do lokalnego marketu i zakupie dwie bułki oraz wodę mineralną celem zaspokojenia swoich potrzeb konsumpcyjnych. Nie jadłem nic od rana. Takie nawyki żywieniowe na pewno mają swój odpowiednik w jakiejś cudownej diecie. Ciekawe ile chudnę? Pewnie tracę z 5 kalorii na kilogramominutę. Proszę, za...

12 Minut do końca

Twój wybór. Możesz ją mieć; jest piękna i urocza, ma słodkie usta i ponętne uda. Możesz ją mieć. 12 minut do końca świata. Zastanawiasz się czy warto naprawiać teraz wszystkie swoje grzechy czy może jednak zgrzeszyć raz jeszcze. 12 minut dzieli cię od śmierci i wiesz że możesz ją mieć. Co robisz? A zapalam sobie spokojnie papierosa bo rak i tak mnie nie dogoni, chyba że to rak maratończyk co w 12 minut może mnie zabić, chyba że. Patrzę sobie w jej piękne niebieskie oczy które na ten czas stają się bardziej takie orzechowe jakby i mówię: "Jak się masz bejbe? Ja tutaj stoję i za dwanaście minut jakiś szlag mnie trafi a ty mi tu cyckami wymachujesz przed oczami moimi? Jak ci nie wstyd?" A ona wyciągnęła nóż i tako rzecze: "To z mojej ręki śmierć cię czeka bo nieładnie jest tak krzyczeć na drugiego człowieka, a że ja jestem psychopatką właśnie to ten nóż ci przez gardło chlaśnie. Chlast-prast i po krzyku. Gramofonohaszolagoholiku" A on na to nóż jej odebrał i bez słowa ...

Co?

"To się cieszę, bo zasługujesz na szczęście, buziaki" - Agata S. "21:28:22 qq4 (qq4@tlen.pl) Ale jestem szczęśliwy że bylo mi dane poznać takiego Naleśniczka jak Ty 21:28:58 Justyna (GG# 4546957) to dobrze ze jestes szczesliwy" "20:20:10 Tajemnica (GG# 6584288) przeciez byles taki szczesliwy" "16:30:23 Dorota:-) (:-) (GG# 3794900) stworz cos zebys byl szczesliwy" Czy zasługuje na szczęście? Ostatnio usłyszałem "Działasz na mnie destrukcyjnie" więc niekoniecznie. Z resztą: chuj. I tak już pogubiłem myśli. Nie wiem nic. Wiem że wyjdę na swoje. Tylko żeby to swoje kiedyś mogło być nasze. Dzięki tym którzy w jakiś sposób udzielili mi wsparcia. Niech wam bóg w dzieciach wynagrodzi. Świat jest zły, niemal wszyscy to kurwy i złodzieje a my i tak staramy się widzieć dobro bo tak łatwiej żyć. A czy nie lepiej porostu żyć? I cieszyć się tym co jest a nie tym co mogłoby być. Denerwuje mnie zastanawianie się jak powinno być. Jest jak jest i tak zos...

Jeśli zrozumieć bym miał...

...co dzieje się to z najwyższego budynku w mieście wykonać bym musiał skok. Opadając w dół w namiętnej szaleńczości zachwyciłbym się pięknem pędu. Poczuł bym smak wolności. W zderzeniu z ziemią straciłbym jednak życie. Tak właśnie kierują nami emocje i mimo świadomości tej w dalszym ciągu chcę robić źle bo to jest najpiękniejsza rzecz jaka może nas spotkać w życiu. Więc nie zawiedź mnie, pozwól mi być. Nie wiem co to jest, co dzieje się lecz chcę w ten właśnie sposób żyć. To trochę jak igranie z ogniem ale nawet i to dodaje rumieńców całej sytuacji. Ileż to już szaleństw zdążyło się wydarzyć? A czy teraz nie jest to największym atutem? Mój wzrok ciągle błądzi, moje myśli także, zawieszam się na chwile i nie wiem co się dzieje wokół mnie. A na obliczu mym rysuje się co jakiś czas uśmiech który sam do końca nie wiem co ma oznaczać. Aczkolwiek to że śmiać mi się chce jest efektem jak najbardziej pozytywnym. Jedyne co mnie martwi to fakt że znam tylko swoje myśli. Ale w duchu wiem że myśl...

Style

"Jeśli nie wyglądasz idealnie, kup oszałamiająco drogi szwajcarski zegarek, podróżuj z drogą torbą i załóż dobre okulary słoneczne. W przypadku Arystotelesa Onassisa to zadziałało" Michael Kors A może powinienem na co dzień nosić marynarkę? A może cały garnitur? Kupić sobie jeszcze droższy zegarek? Jedwabny krawat. Hmmm.... Bo dobry wygląd to podobno podstawa sukcesu. No cóż, tylko że najpierw trzeba by było odnieść sukces żeby się w te wszystkie luksusy zaopatrzyć? Taki paradoks. Zupełnie jak przysłowie które mnie wkurwia i którego nie rozumiem w ogóle. "Albo rybki, albo akwarium" Co? Jak? I rybki i akwarium! Jak rybki bez akwarium? To gdzie? w słoiku mam je kurwa trzymać? I znowu jestem nie asertywny ;) Za często przeklinam. Za dużo palę. Za mało się ruszam. Za wolno myślę. Za szybko reaguje. Za szybko myślę. Myślę za dużo. Myślę za mało. Dobrze że w ogóle jeszcze myślę. Nie wysypiam się. Nie wiem obok kogo obudzę się rano w weekend. Ciekawe czy w ogóle się obudzę...

What do you think?

What do you think? How is it to be in a place with no harmony? Have you ever walked through a room but it was more like the room passed around you? Where shall I meet You? Thou hast mine little self in your palm. In your very hand. And I? I’ am like a little wrath. Just look at me - I'm Your heart attack. I will lower your stamina. Bo fajna z ciebie dziewczyna. I w ogóle. Lets make love. Lets be friends. Lets hold our hands. Lets proceed with our destiny. Do You believe in a things that where just meant to be? You should love me, hold me, caress me. And I will do the very same thing to you. Thou hast gone forever but I'm different - I am clever. And now to sustain the drama i will change my clothing to a pajamas. I need fertile ground for my love. We should grow together from above. I o czym jest ten tekst przydługi? o niczym bo dziś chciałem być poprostu głupi...

Where are Thou?

Gdzie jesteś? Jak masz na imię? Czy kiedyś Cię odnajdę? Czy znajdziesz mnie Ty? Rozpłyńmy się we dwoje na kanapie w kompletnej ciszy. Upojeni winem czerwony odkryjmy piękno obcowania ze sobą. Trzeźwiejmy do rana by zbudzić się u swych boków. Przytuleni, w siebie wpatrzeni, zakochani lub nie. Bo czymże jest miłość? Miłość to tylko słowo. Miłość nie ma znaczenia. Najważniejsze jest to co nas łączy a nie jak to nazwiemy. Jeśli mi powiesz że mnie kochasz, pamiętaj że ten kto pierwszy się deklaruje ten pierwszy się ośmieszy. Jak każdy człowiek prosty i ja potrzebuje tych słów, lecz nie rzucaj ich na wiatr. Kto kocha naprawdę – będzie kochać zawsze. Więc podaj mi swoją dłoń niech poczuje że jesteś zemną. Podaj mi swoją rękę teraz.

Post promocyjny

Dziś w tą jakże niezwykle snującą się niedzielę oglądałem sobie telewizje. Biorąc pod uwagę to iż TV oglądam raz na jakieś dwa miesiące zdążyłem zauważyć iż nic się nie zmieniło czyli wszystko głupieje coraz bardziej. Abstrahując już od takich pomysłów jak big brother z gorylami w roli głównej przytoczę wam obraz jaki wyświetlił mi się w głowie po obejrzeniu bloku reklamowego: -Wiesz co mamo? Dziś w szkole na przerwie zobaczyłem taką dziewczynkę z II c Podszedłem do niej i mówię: „Zrób mi loda pierdolona szmato!” -Boże! Dziecko, skąd ty bierzesz takie pomysły? - Oglądałem wczoraj z tatą Polsat cyfrowy. Popierdolenie wszystkich wartości przybiera stan krytyczny. Otóż wielce szanowna telewizja Polsat stara się nam wmówić że jak tylko zakupimy ich wspaniały dekoder to nasze dzieci staną się mądre od samego oglądania pokemonów, samego życia i różowej landrynki czy czego tam jeszcze. Polsatyzacja kraju trwa. Jakby tego było mało telewizja publiczna szuka jak może okazji do zarabiania pienię...

Los szczęścia

Otworzył oczy, na suficie widniał jasnoniebieski napis: „Witaj Adamie, wstań idź do kuchni i zrób sobie śniadanie” Wstał, włożył kapcie przemierzył ospałym krokiem długi korytarz łączący jego sypialnię z kuchnią. „Witaj kochany” – przemówiła do niego aksamitnym głosem lodówka. – „Dziś jest niedziela, 06 dzień kwietnia 2112. Jako że masz dziś dzień wolny od ćwiczeń na śniadanie proponuję dwie kajzerki z masłem oraz chrupiącą sałatą oraz pożywny pitny jogurt” – Adam słysząc to uśmiechną się tylko i powiedział: „Dzięki, dziś zjem na mieście. - Zatem udaj się do łazienki aby dokonać niezbędnych czynności higienicznych. Pamiętaj też o wypróżnieniu się. Analiza twojego kału pozwoli na natychmiastową reakcję w razie objawów choroby” - Ależ oczywiście – odparł i poszedł dokonywać niezbędnych czynności. Po wszystkim, pralka oznajmiła mu że na dworze jest właśnie 17 stopni Celsjusza wydała odpowiedni zestaw upranych wcześniej ubrań, które niezwłocznie założył i wyszedł na dwór. Skierował swe kro...

Supreme Happynes cz. 2

Młoda para siedziała przed białym domem. On admirał Kastylijskiej armii i ona jego wierna żona. Na zielonej trawie w przydomowym ogrodzie biegały dzieci. Ich dzieci. Potomstwo które spłodzili po wielu upojnych nocach kiedy to ich zmysły niemal eksplodowały. Owoce ich miłości były zaś tak dorodne jak te które wyrastały w ich ogrodzie. Uśmiechali się do siebie jak co dzień i nic nie mąciło ich szczęścia. Powietrze pachniało wiosennymi kwiatami i rześką wonią strumienia który leniwie płyną nieopodal ich posiadłości. Cichy świergot ptaków płynących po błękitnym niebie dopełniał obrazu sielanki. Rubezal miał łzy w oczach. Nie mógł pojąć co się dzieje. Wszystko było tak wspaniałe a on tego nie mógł już ścierpieć. Wspaniałość tego świata stawała się dla niego z dnia na dzień coraz większym ciężarem. Wszystko wydawało się sztuczne, rodziło niepokój w sercu. Kiedy to wszystko runie? Nie był w stanie już tego znieść. Wbiegł do domu i powrócił ze swoim długim kastylijskim mieczem. Ciął w poprzek ...

Supreme Happynes - cz. I

Krok za krokiem posuwał się w głąb ciemnej katedry. Nie miał pojęcia skąd się tu wziął. Wiedział natomiast że idzie na spotkanie z przeznaczeniem. Egeria tak jej było na imię. W ciszy wydawało mu się że jego własne myśli są niezwykle dobrze słyszalne więc starał się nie myśleć. Tylko metaliczny odgłos jego kroków zdradzał jego obecność. Chłodne powiewy wiatru smagały jego strudzoną twarz. Czuł się wyczerpany i niemiłosiernie zmarznięty. Parł dalej między kolumnami przypominającymi zaklęte w kamień zjawy. Maszerował dalej mimo bólu w plecach, chrzęszczących kolan oraz ścierpniętych dłoni. Po przebyciu mniej więcej połowy dystansu dzielącego wejście od ołtarza poczuł jeszcze dotkliwszą falę zimna w tym samym momencie oślepił go błysk. Kiedy znowu zaczął rozpoznawać kształty otaczających go materii zorientował się że ktoś stoi przed nim. Otocznie zmieniło się; blask złotych kandelabrów nadawał całemu otoczeniu ciepłej atmosfery z całego otoczenia zniknęła gdzieś atmosfera grozy. Z otoczen...

you'll follow me down

Survived tonight I may be going down, cause everything goes round too tight tonight and as you watch me crawl, you stand for more and your panic stricken blood will thicken up tonight `cause I don't want you to forgive me Skunk anansie Koniec Ukręciłem sobie głowę I nie muszę być już sobą, mieszam się łagodnie z tobą, unieważniam tą umowę Koniec Pogubiłem wszystkie myśli I nie dowiesz się, dlaczego powiedziałem, że ten sen już nigdy się nie przyśni Koniec Twardy sopel wbiłem w serce Wszystkie dozwolone słowa zakazane są od nowa, już nie pytaj o nic więcej Koniec I już nic się nie wydarzy W tłumie Nie rozpoznasz mojej twarzy Koniec W oku cyklonu klaszczę w dłonie Za chwilę czarna dziura mnie pochłonie Na ulicy taniec śmierci, jak tornado porwał wszystko Jednym makabrycznym gestem urządziłem martwe disco CKOD Wiele się wydarzyło. Wiele rzeczy jeszcze przez długi czas rozbrzmiewać będzie echem. Wiele rzeczy które już dopadły mnie i nie tylko mnie będzie miało wpływ na dalsze losy boha...

Hidden meaning

Ale śmiesznie się ułożyło Nie wiem tego sam Ile czasu minie nim przestanę Ukrywać w sobie strach Czy jeszcze kiedyś Okażesz mi sympatię? Czyż nie jest to ironią że Zwykła noc tyle zmienia Udajemy że nie było to zbrodnią Jednak mój punkt widzenia Ewentualnie, obawa Sprawia iż boję się czy Zabawa ta żle się nie skończy.

Kac

No i cały czas o niej myślę. Nie, nie o Basi. Cały czas myślę o Ani. Myślę o tym czy nie czuje się przez mnie wykorzystana. Mam lekkie wyrzuty sumienia - nie tak się powinno zawierać znajomość no ale cóż, było mi bardzo dobrze i przyjemnie. Chciałbym ją teraz przytulić i powiedzieć że wszystko jest w porządku. Gorzej jeżeli przy naszym następnym kontakcie okaże się że sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nie wiem co mam myśleć. Praktycznie nic nie wiem o dziewczynie którą całowałem wczoraj w nocy. Tak właśnie, nie znam nawet nazwiska niewiasty której tak pragnąłem wczorajszej nocy. To jest ta część mnie którą powoduje wewnętrzny konflikt. Bo niby powinienem to potraktować jako zwykłą przygodę a nie potrafię. Po prostu czuje się za nią odpowiedzialny. Czuje że musze zrobić wszystko co się da żeby teraz unormować między nami stosunki. Okres czasami może jednak być błogosławieństwem. Gdyby nie on sprawy mogłyby zajść za daleko. W tej chwili sytuacja może potoczyć się w dwie strony i to jest...

Adios, pa pa pa

No i wyprowadziła się ostatecznie. Szokująca bezczelność tak na dobrą sprawę mnie nie wzrusza. Dziwi ale nie wzrusza. Pomyliłem się biorąc sobie właśnie tę kobietę za partnerkę. Pomyliłem się ale nie żałuje tej decyzji. Mimo tej dziwnej sytuacji jaka miała miejsce ostatnimi czasy. Nauka na całe życie. A teraz trzeba się skupić na rozwoju własnym i szukać kobiecego ciepła. Wiem już dobrze na jakie symptomy mam zwracać uwagę i co w przyszłości może wróżyć niepowodzenie. Wiem już dobrze czego oczekuje od partnerki i co sam mogę jej dać w zamian. Bo z całym szacunkiem dla mojej ex, jak bardzo bym jej nie kochał to wiem iż tak naprawdę jest tylko emocjonalnie niedorozwiniętym dzieckiem w dodatku gdzieś zagubiła po drodze swoje zasady moralne wyniesione z domu za które ją tak ceniłem. Ironia losu - niedoszła teściowa wykrzykiwała kiedyś w moim kierunku frazesy o tym jak to ja nie mam zasad żadnych i przez to jestem be. Ciekawe co by powiedziała znając całą sytuacje teraz? Ciekawe jakimi zasa...

Generalnie Lachonarium

Siedzę właśnie w domu i czekam na Lodzmierza i Ginusa. Wpadną tu około 20. Nie wiem co będą chcieli robić. Ginus ma jakieś tam oczekiwania w stosunku do mnie. Myśli że skoro mieszkam tu już rok to znam dużo osób i mogę szybko skręcić imprezę. Nakręciłem mu już jedną na jutro. A prawda jest taka że w szkole same cipki - każda się zajmuje czym innym prywatnie, połowa wyjeżdża na weekendy i generalnie zorganizowanie czegoś na hip, hip hurra jest niemożliwe. Przynajmniej nie w tych warunkach. Spoza szkoły znowu tak wielu osób nie znam. Nie zajmowałem się tym, spędzałem czas z moim Bachonem. Teraz już Bachon odchodzi w niepamięć więc pewnie sytuacja się zmieni. Tak sobie teraz pomyślałem że jednak jest parę osób z grupy które imprezują non-stop. Tylko że nie koniecznie lubię ich towarzystwo. No i jeszcze taki mały myk że mnie takie życie nie pociąga. Jutrzejsza impreza zadowoliła by mnie na cały weekend. Generalnie Lachonarium.

To jest goodnius ;)

Same good newsy. Zdjęcia moje trafią do kalendarza. ZOE wysłałem na konkurs. Pokazali mnie w tv podlaskiej. Same wypasy. Żebym się tylko w końcu wyspał to może bym się czegoś w szkole nauczył. A tak po powrocie jestem tak śpiący że nie mam siły na wkuwanie. Jutro koło z struktur gramatycznych, zaległe z resztą a ja nic. No cóż. Próbował będę. No i impreza w sobotę. Stoi pod znakiem zapytania bo Ginus się lachonów boi. Żeby to byli obcy faceci, ale to same panny. Nie specjalnie go rozumiem, ale kij w karabin. Nie to się wymyśli coś innego...

Few words from me to you

Śpiący dzień jakiś. Zaczynam przyzwyczajać się do całej tej wolności and so on. Ciężkie dni nadchodzą, trzeba wziąć się za zaniedbaną przez ostatnie dwa tygodnie szkołę, zacząć sypiać w rozsądnych terminach, zapisać się na siłownie and so on. Z czasem znaleźć sobie nową dziewczynę, równie kochaną co ta poprzednia a jednak rozsądniejszą, mniej zamkniętą w sobie i bez kłopotów osobowościowych. Skoro już mowa o dziewczynach to dziewczyny krótko o was: Agata Skrobot: Chciałbym poznać lepiej, kocham się w jej orzechowych oczach i wspaniałym uśmiechu. Justyna Moskal: Dzięki za to że jesteś dla mnie tak zwyczajnie przyjaciółką i czasem do piersi przytulisz ;) Agata Gilon: Udało Ci się zafascynować mnie swoją osobowością. Ania Galińska: Jedyna dziewczyna na świecie która zrobiła ze mnie osła a ja jej jeszcze za to byłem wdzięczny ;) Kasia Łyszczarz: Za wspaniałe trzy tygodnie w Anglii i za to że wciąż chcesz zemną utrzymywać kontakt jestem wdzięczny Ania Polonis: Niesamowite że potrafiła...

To już jest koniec

... nie ma już nic. Jesteśmy wolni, możemy iść. Bez żalu, gorzkich słów i nienawiści. Teraz rozpościera się przedemną nowa ścieżka. I mam nadziej kroczyć nią nie w samotności a z kimś bliskim. Z kimś bliższym niż do tej pory. Choć pozostanie w moim sercu na zawsze i nie wiem czy którąś pokocham bardziej to jednak coś się spieprzyło i trzeba powiedzieć sobie dość. I ja sobie to dość powiedziałem właśnie dziś, Basia już wcześniej. Jak doszło w końcu do takiego rozwiązania sytuacji i jak ta sytuacja wygląda opisze wam później. Nie dziś w każdym bądź razie. Za wcześnie na to. W każdym bądź razie miejcie to na uwadze iż coś się kończy lecz także coś się zaczyna...