Czuje że staje się taki jak dawniej. Wolałbym aby sytuacja wyjaśniła się jak najprędzej. Wczorajszy dzień tak się miło zaczął; zaproszeniem na obiad do znajomych. A potem picie. A ja owszem raz na jakiś czas napić się lubię ale gdy robie to tak często jak ostatnio to mam wrażenie że marnuje czas pieniądze i zdrowie. Więc może nie tak do końca się zmieniam skoro towarzyszy mi to uczucie, aczkolwiek za często baluje. Basia pewnie była by z tego zadowolona, jej światopogląd wydaje się być właśnie wokół balowania skoncentrowany. To tylko równia pochyła która prowadzi wprost w gówno. Tak, możecie mówić że trzeba się bawić póki jest się młodym żeby potem nie żałować. Ja tego tak nie odbieram. Uważam że jest wiele ważniejszych i bardziej pożytecznych rzeczy od tego. A jeśli imprezować będziemy prawie codziennie to prawdopodobnie stanie się to tylko nużącą rutyną. Impreza jest fajna dopiero wtedy kiedy długo się na nią czeka i stanowi nagrodę za jakieś wcześniejsze wyrzeczenia. Jeżeli tak nie jest to prędzej czy później ogarnie cię pustka i nawet jeżeli sam(a) tego nie będziesz odczuwać to staniesz się pusty(a) w środku jak lej po bombie. Chlanie w zadymionym barze albo to nie jedyna rozrywka na tym świecie a jeżeli nie umiesz się bawić inaczej to znaczy że już jesteś pusty i ubogi duchowo. Niestety...
Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...
Komentarze