Przejdź do głównej zawartości

Retrospective

Czuje że staje się taki jak dawniej. Wolałbym aby sytuacja wyjaśniła się jak najprędzej. Wczorajszy dzień tak się miło zaczął; zaproszeniem na obiad do znajomych. A potem picie. A ja owszem raz na jakiś czas napić się lubię ale gdy robie to tak często jak ostatnio to mam wrażenie że marnuje czas pieniądze i zdrowie. Więc może nie tak do końca się zmieniam skoro towarzyszy mi to uczucie, aczkolwiek za często baluje. Basia pewnie była by z tego zadowolona, jej światopogląd wydaje się być właśnie wokół balowania skoncentrowany. To tylko równia pochyła która prowadzi wprost w gówno. Tak, możecie mówić że trzeba się bawić póki jest się młodym żeby potem nie żałować. Ja tego tak nie odbieram. Uważam że jest wiele ważniejszych i bardziej pożytecznych rzeczy od tego. A jeśli imprezować będziemy prawie codziennie to prawdopodobnie stanie się to tylko nużącą rutyną. Impreza jest fajna dopiero wtedy kiedy długo się na nią czeka i stanowi nagrodę za jakieś wcześniejsze wyrzeczenia. Jeżeli tak nie jest to prędzej czy później ogarnie cię pustka i nawet jeżeli sam(a) tego nie będziesz odczuwać to staniesz się pusty(a) w środku jak lej po bombie. Chlanie w zadymionym barze albo to nie jedyna rozrywka na tym świecie a jeżeli nie umiesz się bawić inaczej to znaczy że już jesteś pusty i ubogi duchowo. Niestety...

Komentarze

Anonimowy pisze…
"Uważam że jest wiele ważniejszych i bardziej pożytecznych rzeczy od tego"- twój cytat, szkoda, że nie wymienisz jakie to są pożyteczniejsze rzeczy....
Piotr Tymcio pisze…
Taką rzeczą będzie np samodoskonalenie się w dziedzinie która potem przyniesie ci korzyści w przyszłości, sport który pozytywnie wpływa na twoje zdrowie czy cokolwiek. Życie z imprezami - Tak! Życie dla imprez - Nie. Tak można by to streścić
Anonimowy pisze…
Życie z imprezami - Tak! w 100% się zgadzam.

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.