Czuje że staje się taki jak dawniej. Wolałbym aby sytuacja wyjaśniła się jak najprędzej. Wczorajszy dzień tak się miło zaczął; zaproszeniem na obiad do znajomych. A potem picie. A ja owszem raz na jakiś czas napić się lubię ale gdy robie to tak często jak ostatnio to mam wrażenie że marnuje czas pieniądze i zdrowie. Więc może nie tak do końca się zmieniam skoro towarzyszy mi to uczucie, aczkolwiek za często baluje. Basia pewnie była by z tego zadowolona, jej światopogląd wydaje się być właśnie wokół balowania skoncentrowany. To tylko równia pochyła która prowadzi wprost w gówno. Tak, możecie mówić że trzeba się bawić póki jest się młodym żeby potem nie żałować. Ja tego tak nie odbieram. Uważam że jest wiele ważniejszych i bardziej pożytecznych rzeczy od tego. A jeśli imprezować będziemy prawie codziennie to prawdopodobnie stanie się to tylko nużącą rutyną. Impreza jest fajna dopiero wtedy kiedy długo się na nią czeka i stanowi nagrodę za jakieś wcześniejsze wyrzeczenia. Jeżeli tak nie jest to prędzej czy później ogarnie cię pustka i nawet jeżeli sam(a) tego nie będziesz odczuwać to staniesz się pusty(a) w środku jak lej po bombie. Chlanie w zadymionym barze albo to nie jedyna rozrywka na tym świecie a jeżeli nie umiesz się bawić inaczej to znaczy że już jesteś pusty i ubogi duchowo. Niestety...
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze