Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2005

Just the way it is

Jutro święto zmarłych. Dzień szczególny, dzień w którym wspominamy osoby które już odeszły. Dla mnie to będzie podwójnie dziwny dzień w tym roku gdyż własnie w święto zmarłych narodził się mój zwiazek z Basią a dziś on umiera. Jeszcze ostatnie próby resuscytacji krążeniowo oddechowej tlą się w niedalekiej przeszłości aczkolwiek coraz bardziej w moją świadomość wkrada się zwątpienie i rezygnacaja. Nic już nie będzie takie samo jak wcześniej. Najbardziej jednak smutne jest to że odemnie w tym wypadku tak mało zależy. Więc jeśli nie zależy to dlaczego mam czekać? Nie wiem. Czekam...

Come on baby light my frajer

Ona jest zwykłą kurwą. Ale nie taką kurwą która daje wsadzać sobie za stosowną opłatą. Ona jest z tych kurew co to byle z kim i byle komu bez oficjalnych opłat manipulacyjnych. I tak wychodzi na swoje. Drogie kolacje, luksusowe hotele i podarunki za obciąganie druta. Nigdy o żadną z tych rzeczy się nie dopomina, zawsze dostaje. Nie wybrzydza i dlatego jest wyjątkowa. Królowa kurew. Kurwa nad kurwami. Inne cichodajki kiedy zasmakują w tym co może im dać przeciętny lokalny biznesman porzucają spotkanie z „pospólstwem”. Jej to nie robi różnicy, byle żul z podwórka jest dla niej odpowiedni. Im więcej tym lepiej. Seks za kolacje za dwa kafle? Owszem. Walenie w dupę za dwa wina z kartonu? Czemu nie? Byle by poczuć fiuta w sobie i nie ważne w ustach czy w cipie, w dłoni czy w dupie. Ona po prostu uwielbia jak sperma zastyga i wysycha na jej ciele i ściąga jej skórę. To uczucie przyprawia ją o dreszcze, czuje się wtedy jakby młodniała w oczach. To daje nawet większą satysfakcje niż sam orgazm....

Klatka

Spotkali się na klatce schodowej: Areta i Michał. Ona: brunetka o niebieskich oczach i prostych włosach sięgających do ramion. Ubrana w czerwoną bluzę i niebieskie jeansy. Całość podkreślona żółtymi martenami i wystającymi z pomiędzy spodni a przykrótkie bluzy czarnymi stringami. On: szatyn o głupkowatym wyrazie twarzy. Włosy mu się kręciły a sam był lekko przygruby nawet jak na swoje metr osiemdziesiąt. Ubrany tak jakby wyszedł właśnie ze skateshopu choć tak naprawdę nigdy tam nie był. Spotkali się dlatego iż oboje palą fajki a w domu nikt im na to nie pozwala. No i palą tak sobie we dwoje na tej klatce schodowej; on swoje ruskie szlugi które są tanie i dobre bo dobre i tanie a ona zwykłe polskie mentole z banderolą bo ją stać i lubi. Dyskutują tak sobie na temat pogody i polityki. Wymieniają się plotkami z osiedla i miło płynie im czas aż do momentu kiedy żarzące się rurki nie zgasną wyrzucone przez okno na ziemię. Gdy to nastąpi oboje kierują kroki do swoich mieszkań; on w górę i w ...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...

W oczekiwaniu na miłość

Pewnego plugawego dnia, pewien brzydki człowiek mieszkający w brzydkim mieszkaniu w najgorszej dzielnicy chujowego miasta postanowił że pójdzie na dziwki. Decyzja ta wydawała się jedyną słuszną i możliwą do podjęcia decyzją zważywszy na fakt iż ów brzydki człowiek tak mocno pragnął miłości a ta nie została zaplanowana w tegorocznym budżecie plugawego miasta. Jedyną drogą na spełnienie swoich emocjonalnych potrzeb było wydupczenie jakiejś cukierkowej laleczki w różowej spódniczce białym topie i pachnących pizdą majtkach w kolorze purpury. W plugawym mieście nie brakowało takich egzemplarzy a właściwie to występowały tam same takie dyskomatoły. Zdeterminowany aby zgasić w sobie płomień nadziei nasz główny bohater wziął plecak w garść i ruszył w miasto. Kiedy mijał innych brzydkich ludzi z plugawego miasta wzbierała w nim złość. Każdy z nich miał coś czego można było mu zazdrościć a jednak każdy bez wątpienia był jesze gorszym otępiałym fiutem niż on. Po chwili marszu dotarł na przystane...

Difficulty

Jaka piękna jest kiedy śni. Jak pięknie rano obok Niej się budzić. A jednak w tej chwili to boli. Boli jak cholera. Nie mogę Jej teraz okazywać zbyt wielu uczuć bo chcę dać jej szansę zawalczyć o nas. Sprawdzić czy jej jeszcze zależy. To takie trudne. Nie wiem co jest właściwe a co nie. Zewsząd szukam pomocy. Rozmawiałem ostatnio z moją wykładowczynią z psychologii. Nomen-omen też Basią. Dało mi to nowe spojrzenie na sprawę. To wszystko wydaje się być jednak takie nierealne. Pogodziłem się z Jej utratą ale cały czas mam nadzieje że Ją odzyskam. Mamy teraz świetny kontakt, lepszy niż kiedykolwiek wcześniej a jednak nie możemy ze sobą byś, dlaczego? Mam nadzieje że kiedy runie mur zależności, pragmatyzmu i niepokoju będziemy mogli poznać się i pokochać na nowo. Na zdrowych zasadach. Zupełnie partnerskich. Mam nadzieje że w międzyczasie nikt mi nie wejdzie w paradę. A jeżeli się nie uda? No cóż, będę żył dalej...

Pustka

Dziś już nie napiszę nic bo sam nic nie wiem. Nic bo już w nic nie wierzę. Nic bo to nie ma sensu. Nic bo ogarnia mnie uczucie pustki. Nic bo mam wszystko w dupie. Nic bo chuj na to kładę. Nic bo jest mi smutno. Tak, to wszystko. Jest mi trochę smutno a żyć dalej trzeba, było minęło. Nie jesteśmy już razem. Jak kocha to wróci. Jak nie to nie...

Bo czują że są kurwami

I Ona też gdzieś w głębi duszy to czuje i stąd te wszystkie problemy. "Na pewno w jakiś sposób Cię kocham" Ciekawe tylko w jaki? Dowiedziałem się wczoraj że tak naprawdę ten namiętny pocałunek to nie był z Szymonem. Z Szymonem był nie fajny a zajebisty był z Mariuszem. Żałujesz tego z Mariuszem? -Nie I co tu więcej dodawać? Może to że mogłaby z nim być? Eh... Zwierzyliśmy się sobie z wszystkich tajemnic i tego co przed sobą ukrywaliśmy. Mamy świetny kontakt, znowu takoż psychiczny jaki i fizyczny który zaczął powoli powracać w takiej formie jak dawniej. Nawet ustaliliśmy że jeśli się rozstaniemy to będziemy do siebie wpadać na sex po starej znajomości. Tylko co z tego? Ja wiem że jeżeli się rozstaniemy to będę szukał sobie kogoś nowego i na pewno tej nowej osoby nie zdradzę w żaden sposób nawet z ex dziewczyną. Prawda jest taka że wyprzedzam wciąż Basię o krok. Kiedy ja mówiłem o przerwie w związku ona tego nie rozumiała, rozumie to teraz. Ja natomiast wiem już że ta przerwa ...

Kto mi strzeli gola dziś

Czy będę to ja, czy załatwisz mnie Ty. Jaką podejmiesz decyzje? Zostaniesz zemną? Odejdziesz? Stworzymy własną wspólną przyszłość czy będziemy mieli tylko wspólny epizod? Prawdopodobnie czegoś dowiem się już dziś. A może znów się to rozmyje by wybuchnąć parę dni później. Znowu mnie okłamiesz że wszystko jest ok. a za plecami będziesz szukać wszelkich możliwych dróg ucieczki. Tak już w życiu chyba jest że najbardziej ranimy tych na którym najbardziej nam zależy. Zmiany, zmiany, zmiany. Zabawna jest swoista periodyzacja życia. Dzielimy je na okresy lepsze i gorsze. Na okres dzieciństwa i dorosłości. Na okres przedszkolny, szkolny, po szkolny, emerytalny. Okres kiedy robiliśmy tamto i sramto. Okres gdy nasz styl życia wyglądał tak albo inaczej. Przypomina to serial odcinkowy. To trochę tak jakbyśmy grali w teledupereli klown, down czy inne samo gnicie. I tak do czasu aż ktoś się wkurwi i zdejmie nas z anteny...

Retrospective

Czuje że staje się taki jak dawniej. Wolałbym aby sytuacja wyjaśniła się jak najprędzej. Wczorajszy dzień tak się miło zaczął; zaproszeniem na obiad do znajomych. A potem picie. A ja owszem raz na jakiś czas napić się lubię ale gdy robie to tak często jak ostatnio to mam wrażenie że marnuje czas pieniądze i zdrowie. Więc może nie tak do końca się zmieniam skoro towarzyszy mi to uczucie, aczkolwiek za często baluje. Basia pewnie była by z tego zadowolona, jej światopogląd wydaje się być właśnie wokół balowania skoncentrowany. To tylko równia pochyła która prowadzi wprost w gówno. Tak, możecie mówić że trzeba się bawić póki jest się młodym żeby potem nie żałować. Ja tego tak nie odbieram. Uważam że jest wiele ważniejszych i bardziej pożytecznych rzeczy od tego. A jeśli imprezować będziemy prawie codziennie to prawdopodobnie stanie się to tylko nużącą rutyną. Impreza jest fajna dopiero wtedy kiedy długo się na nią czeka i stanowi nagrodę za jakieś wcześniejsze wyrzeczenia. Jeżeli tak nie ...

Rozmowy z Rustem

Na wstępie pragnę uspokić wszystkie panie że wszystkie te cytaty mają formę żartu i żaden z nas źle kobiet nie traktuje, poza tym same potraficie pleść gorsze bzdury po rozstaniu z mężczyzną (że wszescy to świnie i że się nadają tylko do niczego i bóg wie co tam jeszcze). Ja co prawda się ze swoją kobietą nie rozsttałem i mam nadzieje że to nie nastąpi aczkolwiek poirytowanie pociąga za sobą chęć rozluźnienia a więc ów kilka cytatów: (...) 22:43:19 Mateush (Rust) (GG# 1048161) jedno z was sie bardzo poddaje teraz iluzji zycia spontanicznego 22:44:39 qq4 (qq4@tlen.pl) co ja moge? 22:44:49 Mateush (Rust) (GG# 1048161) szczerze 22:44:54 qq4 (qq4@tlen.pl) totolotek cię nie buja - ty mu stówę on ci... 22:45:01 qq4 (qq4@tlen.pl) stadiony pobuduje 22:45:02 qq4 (qq4@tlen.pl) ;) 22:45:03 Mateush (Rust) (GG# 1048161) sit and wait or... 22:45:05 Mateush (Rust) (GG# 1048161) give up 22:45:11 Mateush (Rust) (GG# 1048161) :) 22:45:14 qq4 (qq4@tlen.pl) or 22:45:20 qq4 (qq4@tlen.pl) wait and bleed 22:...

I teraz tak to jest...

Ja jestem tu (w Białymstoku), Basia w Węgorzewie. Przestałem się obwiniać, przejrzałem na oczy i doszedłem do wniosku że ktoś tu się zachowuje jak rozkapryszone dziecko które chce wszystkim pokazać jaki z niego Mastah! Nie mając zamiaru dłużej się męczyć postawiłem sprawę jasno! Jeżeli nie nabierzesz do mnie szacunku babe i nie masz ochoty zemną dłużej żyć, drażni cię każde moje słowo i gest to droga wolna. Taka jesteś dorosła że tylko bale, imprezy i latanie z koleżankami się dla Ciebie liczy. Proszę bardzo wyprowadź się i rób sobie co chcesz. Drzwi zostawiam otwarte - zechcesz to wrócisz. Nie to twój business, pamiętaj tylko że nie będą otwarte wiecznie. I pojechała, tak jak zapowiadała wcześniej, do domu zastanowić się nad wszystkim. Teraz zna moje zdanie. Mam nadzieje że wróci. Mam nadzieje że ułoży nam się. Ale ustępstwa muszą pójść z obu stron. To nie będzie tak że ja będę się wzbraniał od wyjazdów do domu żeby nie była samotna, nie będę jej utrzymywał z własnej kieszeni jeżeli n...

Mistyczne wpomnienie

Wczoraj wieczorem przysypiałem oglądając mecz. Basia zasnęła już wcześniej. Nagle przebudziła się, spojrzałem na nią i do strzegłem uśmiech. Niewiarygodnie ładny uśmiech. Dawno nie widziałem takiego wyrazu na jej twarzy. Wyszeptałem wtedy coś w stylu "co tam?" A ona obróciła się w moim kierunku z jeszcze ładniejszym uśmiechem i zaczęliśmy się całować. Boże jak było przyjemnie. Wsunąłem jej rękę pod koszulkę, błądziłem tak chwile po nierównościach mojego słoneczka. Po chwili przestaliśmy ona znowu obróciła się na drugi bok. Zatrzymałem ją, spytałem dlaczego skoro wcześniej nie chciała mnie nawet musnąć wargami. Wzruszyła ramionami. Oszołomiony, tak pragnący by to co było między nami wcześniej powróciło, zapytałem; "Wiesz w ogóle kim jestem? Kogo masz przed oczami?" Mrugnęła porozumiewawczo oczami, odparła; "Piotrka" - i położyła się spać. Parędziesiąt minut później po meczu spróbowałem ją znowu wciągnąć do zabawy. Udało się na chwilkę, było nawet przyjemnie...

Nowy

Zaczynam wszystko rozumieć. Nie mam pewności czy wszystko potoczy się dobrze, jednakże znowu stanąłem na nogi i jestem pełen wiary. Ja po porostu wiem że się uda! I że nic nas nie rozłączy aż do śmierci. Z pomocą boga a być może i wbrew jego woli, odzyskam moje kochanie. Ono z resztą cały czas jest moje tylko że trochę zagubione. Pomogę jej się odnaleźć jeśli tylko sama na to pozwoli. Nic wbrew jej. Mam tą przewagę że sam już przeżyłem to co ona teraz. Nie musi to być wcale moim plusem. Ona chce zrozumieć to sama a ja musze patrzeć ze spokojem jak powiela moje błędy. Cóż, taka jest widocznie kolej rzeczy. Jeśli tak musi być to niechaj będzie i niech skończy się dobrze...

Na kolanach

Wieczorem idę na trochę do Sylwii. Jest chora chce ją odwiedzić. Później sms gdzie jesteś. I odpowiedź że nie wraca na noc. Telefon -dlaczego? - bo nie kursują autobusy -jak nie, jest dopiero 9 -ale ja jestem zbyt pijana żeby pójść na autobus. Co było dalej, może kiedyś o tym napisze. Nie teraz nie tak szybko. W każdym bądź razie chodzi o początek całego zajścia. Całej kłótni. Całej masakry którą okupiłem rozjebanym łóżkiem, potłuczonymi szafami i rozpierdoloną ręką. Jestem pełen nadziei. Wiem że wiele czasu musi upłynąć. Wszystkiego w życiu się człowiek musi nauczyć. Ja wielu rzeczy nie umiałem i nie umiem. Nie zauważyłem też nigdy jak bardzo to wszystko mogło wpływać na mnie i moje otoczenia. To z pewnością nie tak że wszystkie problemy są wyłącznie z mojego powodu, jednakże nie jestem w stanie wpłynąć na zachowanie innych. Jestem w stanie zmienić zachowanie swoje. Jeżeli nie uda się na nowo stworzyć coś czegoś wspaniałego, to nic. Zrobię wszystko żeby się udało. Nie będę pluł sobie ...

No i stało się

Dostałem bolesnego haka w brzuch. Niby się go spodziewałem a jednak przeszył mnie na wylot. Nigdy nie podejrzewałem jednak że całowała się z innym. Teoretycznie to nie ma znaczenia dla zaistniałej sytuacji ale wypowiedziane w nieodpowiednim momencie sprawiło że mogę włożyć rękę gdzieś w okolicach brzucha i drapać się po plecach. Wybaczyłem od razu w końcu sam nie byłem lepszy. Co prawda moje muśnięcie w wargi z namiętnym pocałunkiem równać się nie może ale nie to jest ważne. Ważne że oboje jesteśmy tak samo zbrukanie, obciążeni tą samą winą. To uświadamia i unaocznia jak bardzo ważny jest szacunek i wierność w związku. Związku który właśnie się posypał jak domek z kart. Nie jestem w stanie zrozumieć przyczyny, wszelkie wyjaśnienia wbijają mi się jak noże w serce. Ja wciąż tak bardzo Ją kocham. Nie potrafię sobie z tym poradzić staram się układać karty tak aby nasz domek na nowo stał się wspaniałą budowlą ale moja druga połowa już nie wkłada w to zaangażowania a sam tego zrobić nie mogę...

Full wypas za 2,50

Frytki w kinopolanie jak donosi nasz korespondent wojenny, Kuba G; są zajebiste. Codzienne zmagania z rzeczywistością barową nie przynoszą radości, piwo za 5 lub 7 zł, brak stolików i ogólna chujnia rekompensowana jest przez zajebiste grillowane skrawki ziemniaków o smaku luxu jaki zaznasz tylko za dwa i pół złocisza tylko w białostockim kinie polana...

So happy tohether...

Deszcz się na kałużach spienił, miało być inaczej Miało się coś przecież zmienić, płaczesz Wiatr czubkami drzew kolebie, łkanie czołga się po niebie Tak bym chciał cię przestać kochać, szlochasz Czasem zrzedzam mgły znad bagien, karminowe od poronień Pokazałaś nagie krwawe dłonie Prawda cię bez sądu grzebie i nad grobem twoim szydzi Nie pomoże ci w potrzebie, tak chciał cię znienawidzić Deszcz się na kałużach spienił, łzami nosisz zboże Może się coś w końcu zmieni, może Gorycz w oku, w naszym chlebie, zbudzi, znudzi wielu ludzi Będą marzeń swych się wstydzić, tak chciał cię znienawidzić Stan zawieszenia. Do jutra stan zawieszenia. A co? A co jutro? A jutro pewnie nic, albo prawie nic. No chyba że dasz mi w brzuch tortowym nożem, kochanie. I tak trwa ten teatrzyk którego celem jest to czego nie wiem i chyba żaden inny aktor też tego nie pojmuje. A miało być tak pięknie. A miało być tak pięknie...

Niedobshe

Już nie będę z tobą kłócił się I tak nigdy nie mam racji Wydawać by się mogło że Jesteśmy źle dobrani Najgorsze jest jednak to Twoje rozczarowanie Wiem zapomniałem Ci powiedzieć że Jestem zakochany Jak długo to jeszcze potrwa? Nie wiem. Czuje że coś się rozpada, coś się kończy, coś przestaje mieć znaczenie... Niby wszystko jest jak dawniej a jednak niezupełnie. Czuje się oszukany, nabity w butelkę, jak nikt, jak nic... Kryzys bywa chujowo chujowy. Tia. Nic innego nie przychodzi mi do głowy po za tym że zostałem zdradzony nie fizycznie. Mentalnie zgwałcony. Oszukany przez tych których tak bardzo kochałem. Czuje to wszystko przez skórę choć tak naprawdę o tym jeszcze nie wiem. Czekam na cios...

Stagnacja

Praca, szkoła, śmierć, zaraz wpadnę w szał Obrzydliwy dzień, nie wytrzymam tak Czuję się, jak śmierć, jak nic, jak nikt, bez szans Jestem jakoś tak, jak coś na prąd ...i w dodatku kurewsko napieprzaja mnie łapy....