Tak, tak, tak panowie i panie czasu brakuje na wszystko i każdy z nas zna to bardzo dobrze. Kilka czynników składa się na to że nie mam teraz siły i inwencji aby częściej pisywać. Zbliżająca się sesja, pierwsze zaliczenia, huragan syfu jaki tworzy moja siostra każdej minuty i przede wszystkim mała Żbiczula która zajmuje most of my time. Może jakąś drogą byłoby się rozpiętnasorzenie. Jeden ja by się zabawiał ze Żbikiem, drugi siedział przed kompem, trzeci uprawiał sport, czwarty robił fotki, piąty chodził do szkoły a w dalszej perspektywie do pracy, szósty jadł, siódmy wydalał, ósmy spał, dziewiąty pilnował żeby ósmemu się dobrze spało, dziesiąty odwiedzałby znajomych, jedenasty go woził a pozostała czwórka ochraniała. Po prostu full-kompleks lifestyle. Pomijając już fakt iż czas to pieniądz więc pieniądz jest czasem a czasem go nie ma to mogę się pochwalić że ścieli gałęzie drzew przed moim blokiem. W mieszkaniu nadal jest dość ciemno ale zawsze odrobinkę jaśniej. Ostatnio ktoś zasugerował że piszę o tych wszystkich bzdurach tylko dla jednej osoby, panny o ksywce Miyoshi. Myślę że nie jest to prawdą aczkolwiek czasami mam wrażenie iż tak właśnie jest. Z tego miejsca chciałbym pozdrowić swoich stałych czytelników jeżeli jeszcze się takowi ostali. Jeżeli natomiast jest to tylko Miyoshi to i tak będę pisał choćby tylko dla niej a jeśli nie ma nikogo to dla samej idei i to jest dopiero ekscentryzm czy jak kto woli – popierdolenie totalne.
Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...
Komentarze