Przejdź do głównej zawartości

Where are Thou?

Cisza. Po prostu cisza nastała i myśli teraz krążą. Krążą jak pancerniki w koło palmy kokosowej w oczekiwaniu na deszcz który skropi drzewostany a te będą mogły wybuchnąć ekstazą zieleni oraz owocowej słodyczy. A myśli te przybierają formy różne a najczęściej pewnej blondynki o włosach blond i oczach w dwóch wyraźnych odcieniach niebieskiego. Jej piersi niczym brzoskwinki stają mi przed oczyma równie często co jej oblicze niewieście i sam nie wiem już czy nie jest to oznaka zboczenia jakiegoś podłego czy tylko zdrowa reakcja na powab osoby która tak pięknie potrafi się komponować zemną w wielu względach. Ona jest jak proste pytanie rzekłbym. Ja niczym odpowiedź na nie. I tak jak muzyk który lubi celebrować wyciąganie korka z butelki ja polubiłem obecny stan rzeczy. I tak samo jak Sidney właśnie który nie chce aby wino w końcu zostało otwarte („Otwieram wino ze swoją dziewczyną. Chciałbym aby ten czas nie przeminął”) tak ja chciałbym aby przedziwna siła magnetyczna która przyciąga nas do siebie nie skończyła się zaraz. Może za jakieś dwa tygodnie zmienię zdanie, któż to wie, ale na razie jest jak jest jak to śpiewał Kukiz. Coś tam coś tam. Finisz na dziś.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...