Witam w nowym roku. Dwa tysiące szóstym już z kolei od rzekomego narodzenia Jezusa zwanego Chrystusem. Należałoby teraz podsumować rok poprzedni co niniejszym pokrótce uczynię. Wszedłem w niego w raz z Bachonem spędzając rok temu Sylwka dość chujowo. Dość chujowo aczkolwiek na sam koniec zajebiście fajnie. I w myśl przysłowia że jaki Sylwek taki potem cały rok tak właśnie mniej więcej było. Długo męczyłem sesję letnią, zaliczyłem poprawkę, nie układało mi się z Bachonem z którym się w końcu rozstałem a na koniec poznałem super dziewczynę z którą teraz jestem i którą serdecznie pragnę z tego miejsca pozdrowić oraz ucałować. Z resztą całować to pragnąłbym Ją z każdego miejsca i w każde miejsce ale dość już o tym. Ciiii…. ;) A co w nowym roku? No oczywiście postaram się wspiąć na nowe szczyty, zaskoczyć wszystkich jakością, błyskotliwością i elokwencją swoich opowiadań, zrobić jeszcze lepsze megafuckingcool zdjęcia i przelecieć pół polski. Chętne panie proszę o przesyłanie ofert mailem czy tam w jakikolwiek inny sposób. Aha, pragnę podziękować wszystkim za tak chojnie przysyłane datki które pozwalają na jeszcze lepsze funkcjonowanie moje i stonek. W sumie z waszych funduszy zebrałem aż 0 zł Niesamowita suma wystarczyła na dwa chałsty świerzego powietrza. Dziękuje. Jeżeli macie jakieś noworoczne propozycje lub życzenia to proszę śmiało dopisywać je w komentarzach. Marzy mi się wielomilionowa rzesza czytelników, wierze że dzięki temu iż przedstawicie to miejsce wszystkim swoim znajomym liczba stałych czytelników z dwóch wzrośnie do 10 000. Jestem tego wręcz pewien. Pozdrawiam.
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze