Przejdź do głównej zawartości

Zweitałzen six

Witam w nowym roku. Dwa tysiące szóstym już z kolei od rzekomego narodzenia Jezusa zwanego Chrystusem. Należałoby teraz podsumować rok poprzedni co niniejszym pokrótce uczynię. Wszedłem w niego w raz z Bachonem spędzając rok temu Sylwka dość chujowo. Dość chujowo aczkolwiek na sam koniec zajebiście fajnie. I w myśl przysłowia że jaki Sylwek taki potem cały rok tak właśnie mniej więcej było. Długo męczyłem sesję letnią, zaliczyłem poprawkę, nie układało mi się z Bachonem z którym się w końcu rozstałem a na koniec poznałem super dziewczynę z którą teraz jestem i którą serdecznie pragnę z tego miejsca pozdrowić oraz ucałować. Z resztą całować to pragnąłbym Ją z każdego miejsca i w każde miejsce ale dość już o tym. Ciiii…. ;) A co w nowym roku? No oczywiście postaram się wspiąć na nowe szczyty, zaskoczyć wszystkich jakością, błyskotliwością i elokwencją swoich opowiadań, zrobić jeszcze lepsze megafuckingcool zdjęcia i przelecieć pół polski. Chętne panie proszę o przesyłanie ofert mailem czy tam w jakikolwiek inny sposób. Aha, pragnę podziękować wszystkim za tak chojnie przysyłane datki które pozwalają na jeszcze lepsze funkcjonowanie moje i stonek. W sumie z waszych funduszy zebrałem aż 0 zł Niesamowita suma wystarczyła na dwa chałsty świerzego powietrza. Dziękuje. Jeżeli macie jakieś noworoczne propozycje lub życzenia to proszę śmiało dopisywać je w komentarzach. Marzy mi się wielomilionowa rzesza czytelników, wierze że dzięki temu iż przedstawicie to miejsce wszystkim swoim znajomym liczba stałych czytelników z dwóch wzrośnie do 10 000. Jestem tego wręcz pewien. Pozdrawiam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...