Przejdź do głównej zawartości

Teneryfa


Śpisz sobie za moimi plecami a ja stukam w klawisze. Ty snu potrzebujesz a ja mącę ciszę. I tak nie wierze w to że coś słyszysz. Głośniej pralka pierze niż Ty teraz dyszysz czy ja stukam w klawe. Niezłą przy tym mam zabawę a jednak mi smutno iż nie zawsze możemy w zgodzie spać, pić palić i rozmawiać o pogodzie. I mimo iż z założenia to proza jest właśnie to rymy burzą to tak jak fakt iż gdy Tymon zaśnie, nie będzie to wczesna pora. Mimo że gramatyka, mimo iż opisowa czeka. I kłania się mi coraz częściej choć ja przytulam Ciebie – moje szczęście to gdzieś głęboko w świadomości wiem że muszę powiedzieć stop dla naszej znajomości i muszę przerwać to pasmo lenistwa choć na chwilę abym po sesji nie mówił do siebie że jestem debilem, że głupi i że się nie wziął do roboty tylko z Tobą wyprawiał głupoty. A te głupoty które nie były przyczyną utraty cnoty odbiły się tak niekorzystnie na wynikach w nauce. Zaśpiewaj mi coś a ja to zanucę lecz tylko od mobilizacji sił zależy czy piosnka to rzewna będzie li wesoła. Kto odgadnąć dziś to zdoła jakie z egzaminów będą wyniki? Czy w nagrodę za nie trip do ameryki nas czeka czy bólu i żalu oraz wspomnień rzeka? Nie wiem co w najbliższym czasie czeka mnie i mego kotka wiem że wygraną muszę odebrać w totka i wysłać ponownie kupon na 10 losowań aby łudzić się na korzyść z kolejnych spróbowań wygrania milionów bez użycia żetonów. A kiedy już zdobędę fortunę popłynę z Tobą na teneryfę. No i chuj!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...