Przejdź do głównej zawartości

A lap dance is so much better when the stripper is crying

Dwie norweskie dziwki tańczyły na stole, w telewizji Ronaldinho strzelał gole a czas leciał. Pędził i biegł w odmęty nicości i frunął raz to unosząc się raz opadając aż w końcu upadł na ryj.
-„I co ja teraz biedny pocznę z rozkwaszonym ryjem” – Jął konsternować się czas. I byłby się tak konsternował po wsze czasy gdyby tymczasem nie zjawił się efekt paralaksy razem z problemem który nie potrafił się rozwiązać. Zrobili wielką bibę. Niesamowicie wielką bibę! Dwie norweskie dziki tańczyły na stole, w telewizji Ronaldinho strzelał gole a czas leciał i z powodu tej niewyobrażalnej prędkości, którą uzyskał pod wpływem niesamowicie dobrze schłodzonej wódki żołądkowej gorzkiej, zmorfował się w pieniądz. Czas i pieniądz był jednością. Czas był Pieniądzem. Pieniądz był Czasem a czasem go nie było. I właśnie ten problem sprawiał iż Antek musiał codziennie pamiętać o efekcie paralaksy. Gdyby tylko czasem udało mu się zarobić trochę więcej pieniędzy mógłby kupić sobie lepszy sprzęt albo nawet robić zdjęcia norweskim dziwkom tańczącym na stole. Kto wie? Może nawet wybrał by się na stadion Nou Camp i fotografował by Ronaldinho strzelającego gole? Może było by to wszystko możliwe gdyby Antek nie miał żony. Jego żona Ziuta mimo iż często ciągnęła druta, Antkowi i jego kolegom, nie nadawała się z grubsza do niczego dobrego. Może czasami gdy program telewizyjny był naszpikowany meczami nadawała się na podnóżek ale nawet wtedy Antek nie mógł zapomnieć o tym że Ziuta ma kończyny górne w miejscu dolnych natomiast dolne w ogóle gdzieś w srilance. Miesiąc miodowy Antek z Ziutą spędzili w Bagdadzie gdzie jak wiadomo trup się gęsto kładzie czy też ściele natomiast ludzie o kościele katolickim nic nie wiedzą lub wiedzą nie mnogo. Czasem by się chcieli zwrócić lecz nie mają za bardzo do kogo. A może mają? Są inni od nas więc nikt prawie nie wie czy lubią uprawiać sex gdzieś na drzewie w dzikiej dżungli Amazonii. Czy arab arabkę z chujem w dłoni goni? Nie wiem czy czas to wiedział lecz ja wiem czasem że drażni mnie kiedy za moimi plecami ludzie się rypią z gimnazjalistami. Czeka mnie jeszcze półtora roku w atmosferze wkurwienia na osobę z mojego najbliższego otoczenia i czas z rozkwaszonym ryjem nie biegnie już, on ginie. On kona w okropnych konwulsjach i wkrótce już może zginie. I zostanie tylko wspomnienie po tym z kurwy synie. A ja będę mógł w kompletnym spokoju pić piwo, oglądać mecze i patrzyć ja norweskie dziwki spadają pijane ze stołu. Oh! Jakiż jestem płytki? Tylko cycki bym oglądał wpierdalając frytki. :P

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...