Przejdź do głównej zawartości

Płyta z dykty

Siedzę i co 15 minut zaglądam na http://nkjonline.blogspot.com W tej chwili wiem już że pomysł z wywiadem przyjął się w miarę dobrze. Nawet całkiem nieźle. To dla mnie dużo znaczy, włożyłem w to swoją pracę, poświęciłem czas i chciałbym aby efekty były wprost proporcjonalnie wymierne. Zresztą dotyczy to wszystkiego co robię. Zarówno mój blog tradycyjny jak i fotograficzny, stronka z wierszami i stronka kolegialna chciałbym aby cieszyły się popularnością. Fakt iż wszystko to robię pro bono sprawia iż szukam wynagrodzenia w komentarzach a tych jak na lekarstwo. No cóż taki widać los Tymona może i będzie praised lecz dopiero kiedy skona. Nie szkodzi. Strasznie mnie korci zakup dyktafonu, po prostu od jakiegoś czasu myślałem o tym że wywiady z różnymi osobami, mniej lub bardziej znanymi, mogą urozmaić treść oraz przyciągnąć nowych czytelników. Niestety aby zadowolić się w tej gestii potrzebny jest wydatek rzędu 200 – 300zł chyba że uciekniemy się do technologii analogowej wtedy ów koszt należy podzielić przez 2. Nie ukrywam faktu że stać mnie na taki zakup. Nie będę też ukrywał że jestem dość ostrożny jeżeli chodzi o wydawanie pieniędzy i cały czas zastanawiam się czy ewentualny zakup nie był by tylko rozrzutnością rozkapryszonego journalist wannabe. To nie sztuka wyrzucić dwie stówy w błoto. Na coś co będzie się potem kurzyć. Zastanawiam się czy jest jakiś inny sposób na sfinansowanie takiego przedsięwzięcia. Fakt iż wszystkie moje projekty są non-profit nie ułatwia sprawy i chyba wyjdzie na to że jak nie podejmiesz ryzyka to się nie dowiesz Tymonku. No cóż, czytanie wywiadów jest jakąś tam rozrywką dla masowego odbiorcy i ciekawym zajęciem dla redaktora. Spisywanie wszystkiego w czasie rzeczywistym natomiast jest dość niekomfortowe i sprawia iż wiele fajnych sformułowań umyka. Jeżeli ktoś jest w stanie mi pomóc w podjęciu decyzji to proszę bardzo o komentarz. Jeśli nie to chuj wam w d… Jak to mówią: Umiesz liczyć? Licz na siebie. Twoje szczęście innych jebie.

Komentarze

Anonimowy pisze…
jedno jest pewne... z kasy zarzadu nie dostaniesz ani grosza :P

Popularne posty z tego bloga

Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...