Przejdź do głównej zawartości

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże. 

Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia. 

Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu.


Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da. 

Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo jest nie zabijać jeśli się nie musi. 


Ten komar jednak lata. A może to inny? Co on winny jest, że spierdolił mi się do sypialni? Żreć jej się chciało. Jednym trzaśnięciem mogę odesłać ja w zaświaty. Nawet przypadkowym. Jeśli podsumować ilość owadów zabijana przez samochody to jesteśmy masowymi mordercami. W przemyśle żywieniowy to jest nawet gorsze. Tam przejęliśmy rozmnażanie całych gatunków które trzymane w niewoli stanowią pożywienie. 

Może to dobrze, że świat się kończy. Może jakimś istotom to ułatwi życie.

Komentarze