Niedziela jest. Nie wypoczywam. Męczę się jeszcze bardziej. W moim obecnym życiu nie ma czegoś takiego jak dzień wolny. Czuję, że prowadzi mnie to donikąd. Sprawia, że jestem jeszcze bardziej zmęczony. Czuję, że potrzeba mi pewnych zmian w życiu. Przy tym zmagam się sam ze sobą. Z jednej strony cenię sobie wolność. Z drugiej strony potrzebna mi pewna struktura. Coś czego mogę się trzymać. Jakiś schemat powtarzalny. Coś co pozwala widzieć cel i do czegoś dążyć. Tym samym jestem niewolnikiem struktur. Czy wszyscy nimi jednak nie jesteśmy?
Jest coś co niszczy wszelkie rusztowania skutecznie. To inni ludzie. Ludzie jako ogół są nieprzewidywalni. Wszelkie plany biorą w łeb gdy musisz uwzględniać w swoich planach innych ludzi. Fajnie jest być samotnikiem który nigdzie nie musi iść i może zrobić to co chce zrobić wtedy właśnie kiedy chce to zrobić. Pisząc to myślę o przynajmniej dwóch nowych nawykach, które mogłyby mi się przydać gdybym umiał wprowadzić je w życie. Cóż będę próbował.
Od powtarzania słów nie nabierają one większego sensu. Jednakowoż, jeśli w kółko będziesz powtarzać sobie jakąś bzdurę to uwierzysz w to, że to prawda. Na przykład, że najwięcej ciepła człowiek traci przez głowę. Ktoś kiedyś zrobił badanie na grupie ćwiczących żołnierzy i wyszło mu, że najwięcej ciepła ćwicząć na podwórku stracili właśnie przez wspomnianą część ciała. I teraz wszyscy chórem powtarzają, że człowiek i tak dalej. Cóż, żołnierze ćwiczyli w mundurach i rękawicach ale bez czapek. Nikt nie sprawdzał, żadnego innego wariantu i nie wiadomo, czy gdyby mieli nakrycia głowy i brak butów na przykład to wynik nie byłby inny.
Tak samo wmawiamy sobie mnóstwo innych bzdur. Nasze ograniczenia wymagają z naszego myślenia. Ja sobie wmawiam, że jest mi potrzeba więcej swobody ale zacząłem zdawać sobie sprawę, że to jednak struktura, schemat, rytuał i pewna powtarzalność sprawiają, że funkcjonuje lepiej. No cóż. Nuda.



Komentarze