Przejdź do głównej zawartości

Struktura

Niedziela jest. Nie wypoczywam. Męczę się jeszcze bardziej. W moim obecnym życiu nie ma czegoś takiego jak dzień wolny. Czuję, że prowadzi mnie to donikąd. Sprawia, że jestem jeszcze bardziej zmęczony. Czuję, że potrzeba mi pewnych zmian w życiu. Przy tym zmagam się sam ze sobą. Z jednej strony cenię sobie wolność. Z drugiej strony potrzebna mi pewna struktura. Coś czego mogę się trzymać. Jakiś schemat powtarzalny. Coś co pozwala widzieć cel i do czegoś dążyć. Tym samym jestem niewolnikiem struktur. Czy wszyscy nimi jednak nie jesteśmy?

Jest coś co niszczy wszelkie rusztowania skutecznie. To inni ludzie. Ludzie jako ogół są nieprzewidywalni. Wszelkie plany biorą w łeb gdy musisz uwzględniać w swoich planach innych ludzi. Fajnie jest być samotnikiem który nigdzie nie musi iść i może zrobić to co chce zrobić wtedy właśnie kiedy chce to zrobić. Pisząc to myślę o przynajmniej dwóch nowych nawykach, które mogłyby mi się przydać gdybym umiał wprowadzić je w życie. Cóż będę próbował.

Od powtarzania słów nie nabierają one większego sensu. Jednakowoż, jeśli w kółko będziesz powtarzać sobie jakąś bzdurę to uwierzysz w to, że to prawda. Na przykład, że najwięcej ciepła człowiek traci przez głowę. Ktoś kiedyś zrobił badanie na grupie ćwiczących żołnierzy i wyszło mu, że najwięcej ciepła ćwicząć na podwórku stracili właśnie przez wspomnianą część ciała. I teraz wszyscy chórem powtarzają, że człowiek i tak dalej. Cóż, żołnierze ćwiczyli  w mundurach i rękawicach ale bez czapek. Nikt nie sprawdzał, żadnego innego wariantu i nie wiadomo, czy gdyby mieli nakrycia głowy i brak butów na przykład to wynik nie byłby inny. 

Tak samo wmawiamy sobie mnóstwo innych bzdur. Nasze ograniczenia wymagają z naszego myślenia. Ja sobie wmawiam, że jest mi potrzeba więcej swobody ale zacząłem zdawać sobie sprawę, że to jednak struktura, schemat, rytuał i pewna powtarzalność sprawiają, że funkcjonuje lepiej. No cóż. Nuda. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...