Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2022

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...

Ciężko mi się pisze

     Wczoraj wracałem po pracy odebrać Olka ze szkoły. Olek był na wycieczce. Miał być pod szkołą o drugiej. Ja skończyłem wcześniej i jechałem pod szkołę. W Kolonii Rybackiej dogoniłem autobus. Stwierdziłem, że szkolny. Godzina się mniej więcej zgadzała więc pomyślałem, że ten sam. Dzieciaki w ostatnim rzędzie oglądały się za siebie robiąc głupie miny. Jak to dzieci. W pewnym momencie jednak tradycyjne głupoty przybrały niespodziewaną formę. Młodzieniec ściągną spodnie i pomachał gołym dupskiem przez okno autokaru. No cóż. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do wychowawczyni mojego syna. Upewniłem się, że jedzie autobusem i że to właśnie ten autobus i przekazałem jej radosną nowinę. Jeszcze pod szkołą dopytywała się czy na prawdę wystawił gołą dupę. Tak. Został poprowadzony na rozmowę do dyrekcji. To za pewne będzie ważna lekcja życiowa.      Olek natomiast spytał się czy może iść z kolegami na pizzę. No Olusza. Mogłeś zadzwonić i zapytać to bym nie jechał. Idź....

Mam dużo blogów.

 Tak jak w tytule. Dużo blogów mam. Właśnie założyłem taki  https://piotrtymcio.tumblr.com Mimo to odczuwam potrzebę kontynuowania pisania tego.  Siedzę sobie na zajęciach i bolą mnie plecy. Głównie siedzę całymi dniami. 7 godzin w biurze  a potem, często, jeszcze kilka dobrych w domu. Zdjęcia się same nie obrobią. W kolejce dwa śluby. Jakieś 10 000 fot do przejrzenia, wybrania, korekcji krzywizn, ekspozycji, kolorów kontrastu i ostrości. Dużo tego siedzenia i ono mnie męczy. Myślę sobie, że fajnie jest być fizolem. Fizol ma katywność fizyczną w pracy ale potem w domu odpoczywa tak jak chce. Ja wiem, lekko nie jest i wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Widziałem ogłoszenie o pracy jako kurier dla pyszne.pl Dają rower elektryczny. Lubię jeździć rowerem. Pewnie nic bym nie zarobił ale za to mniej bym siedział. I podziwiał po drodze ładne widoki. Nie wiem jakiego miasta dotyczyła oferta ale miło się fantazjuje.  12:47 Odmierzam ostatnie chwile do weekendu gdzie będę...

Struktura

Niedziela jest. Nie wypoczywam. Męczę się jeszcze bardziej. W moim obecnym życiu nie ma czegoś takiego jak dzień wolny. Czuję, że prowadzi mnie to donikąd. Sprawia, że jestem jeszcze bardziej zmęczony. Czuję, że potrzeba mi pewnych zmian w życiu. Przy tym zmagam się sam ze sobą. Z jednej strony cenię sobie wolność. Z drugiej strony potrzebna mi pewna struktura. Coś czego mogę się trzymać. Jakiś schemat powtarzalny. Coś co pozwala widzieć cel i do czegoś dążyć. Tym samym jestem niewolnikiem struktur. Czy wszyscy nimi jednak nie jesteśmy? Jest coś co niszczy wszelkie rusztowania skutecznie. To inni ludzie. Ludzie jako ogół są nieprzewidywalni. Wszelkie plany biorą w łeb gdy musisz uwzględniać w swoich planach innych ludzi. Fajnie jest być samotnikiem który nigdzie nie musi iść i może zrobić to co chce zrobić wtedy właśnie kiedy chce to zrobić. Pisząc to myślę o przynajmniej dwóch nowych nawykach, które mogłyby mi się przydać gdybym umiał wprowadzić je w życie. Cóż będę próbował. Od powta...

Mijanie

 W Polsce b dziś wieje wiatr. Mój pies zmarł w tym samym roku co królowa Elżbieta. Siedzę sobie w Węgorzewie na ławce i pisze o tym z mojego telefonu. Pewnie gdzie indziej też gdzieś ktoś pisze.  Urodziłem się w 1984 roku i była to zupełnie inna era niż tera. Królowa Elżbieta urodziła się jeszcze wcześniej. Myślę o niej i o tym jak wielu ludzi teraz o niej myśli. Minęła jak wszystko. Jak każdy. Wielki. Mały. Dobry, zły i brzydki. Koniec. Moja wieczorna eskapada pozbawiona jest w sumie sensu. Robienie rzeczy które nie mają sensu wpisane jest jednak w człowieczeństwo i smakuje najlepiej gdy robi się je z rozmysłem. Samodzielne nadawanie sensu rzeczom idiotycznym niektórzy opanowali do perfekcji. Dlatego powstał przekop mierzei wiślanej. To duży komfort móc sobie klikać w literki na telefonie. Mieć co jeść i nie musieć nigdy wybierać czy iść do pracy czy do szkoły. Większość ludzi na świecie jednak nie ma tego komfortu. Ich pierwsza odrobinę poważniejsza choroba bywa ostatnia. Ży...

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...

Ranking kurortów nadmorskich 2022

Jako dzieciak nigdy nie jeździłem nigdzie. Zero wczasów. Zero wakacji. Znałem tylko Węgorzewo. Czasami jakiś wypad jednodniowy do Augustowa lub Białegostoku. Nic szczególnego. W 2002 roku spędziłem 3 tygodnie w Wielkiej Brytanii. Tak trochę na zasadzie rekompensaty. Było bardzo fajnie. Miło wspominam. Długo ta wycieczka pozostawała ta jedyną. Aż gdzieś tam dzieci już były odchowane i odwiedziliśmy Toruń. Tak się zaczęły coroczne wyjazdy z rodziną. Ja zakochany w jeziorach nie specjalnie chciałem jechać nad morze. Byłem w Bornemouth przez 3 tygodnie i nawet się nie kompałem. Aż w końcu roku po Toruniu zrobiliśmy wczasy łączone. Malbork - Sztutowo. Dalej nie specjalnie podobało mi się to morze. Tłum ludzi. Woda zimna. Ale już po powrocie zacząłem tęsknić za tym zapachem jodu w powietrzu. Od tamtej pory co roku jesteśmy nad morzem.  Jesteśmy co roku nad morzem ale co roku w innym miejscu. I tak sobie co roku układam mój personalny ranking Nadmorskich miejscowości. Bardzo s...

Zmiany ze starości

Permanentna utrata zdrowia to coś z czym się trudno pogodzić. Tak samo pewnie jak starość. Kiedyś koleżanka z pracy powiedziała, że nic Cię tak w życiu nie zaskoczy jak własną starość. Była wtedy jeszcze kilka lat starsza niż ja teraz. Jeszcze nie czuje się stary ale zaczynam zdawać sobie sprawę z jego upływu i moja dolegliwość mi w tym pomaga.  Ostatnio postanowiłem uczyć się siedmiu języków obcych na raz. Myślę, że to dobra decyzja. Ostatnio też znowu więcej czytam książek dzięki czytnikowi który kupiła mi żona. Przez jakiś czas też bardzo zdrowo się odżywiać do czego wracam od jutra bo widzę jak bardzo mi nie służy jedzenie "tego co jest."  Najważniejsza zdolność w życiu to dostrzeganie co jest rzeczywista przeszkodą a co nią jest tylko pozornie. Identyfikowanie błędnych wzorców. Chciałbym opanować jeszcze kilka sfer życia. Chciałbym też przestać widzieć Polskę jako problem.  7 języków na raz to może wydawać się dużo ale ktoś kto mnie do tego zainspirował u...

Wakacje

W Polsce B znów pada deszcz. Od rana uczyłem się języków i czytałem książkę. W końcu razem z dziećmi rozłożyliśmy tarp. Niestety zanim zdążyliśmy rozpalić ognisko zaczął padać deszcz. Teraz trwa nierówna walka ognia z wodą ale udało się podgrzać dwie kiełbaski. No jedną. Olek z braku cierpliwości zjadł zimną. Tymon chciał swoją nakarmić Paulinę ale ona nie chciała. Ona woli chlebek. Czekamy na mamę aż wróci z pracy. Ciągle pod tarpem w padającym deszczu. Jak przyjedzie może do nas dołączy.  To lato na razie jest deszczowe i trzeba się przystosować. To najważniejsze zadanie każdej żywej istoty. Przystosuj się albo giń. Cały czas rozmyślam nad zorganizowaniem urlopu w taki sposób by nie nadwyrężać za nadto budżetu a jednak nie dać się też pogodzie. Oczywiście można wydać niebotyczną sumę na hotel że spa i wyrazie deszczu siedzieć w saunie ale o ile spokoju mi potrzeba to ta wizja mnie nie kreci za specjalnie. Dzieci i wypoczynek nie idą w parze a jednak jakiś kompromis po...

Za chwilę

Siedzę już i odliczam minuty do końca. Mam jakieś dziwne wrażenie, że może jeszcze jakaś bomba spadnie na koniec ale nie jestem w stanie się nią przejmować za bardzo. Za chwilę przekonam się ile z moich ambitnych planów ugrzęźnie w szarej rzeczywistości. Skąd ta pierdolona niemoc w ludziach do zrobienia czegokolwiek? Króluje antyintelektualizm. Nie zliczę ile razy, gdy ktoś się chwalił, że czegoś się uczy, słyszałem w odpowiedzi pytanie: po co? Po co Ci to? Po gówno! Jeśli twoja zakuta palą nie motywuje Cię w żaden sposób do rozwoju to stój sobie w miejscu i się cofaj.  Więc tak. Sam jestem największym sabotażysta swoich planów. Sytuacja życiowa w postaci dziecka małego co się same sobą nie zajmie i wymaga opieki to też ważny czynnik. Brak ludzi gotowych do jakiejkolwiek współpracy to kolejny. Przez to właśnie szukam projektów które od nikogo nie zależą. Takich w których nikt nie musi uczestniczyć.  Chciałbym nie mieć związanych rąk w kilku kwestiach. Tak już jedna...

Nie tęsknię za byciem dzieckiem.

Ten motyw często się przewija w życiu. Starsi powtarzali, że zatęsknisz za czasami kiedy będziesz miał tyle lat co teraz. Albo, że fajnie jest być dzieckiem bo nie masz zmartwień. Powstają nawet memy odnoszące się do dziedzinstwa w ten sposób. Nigdy tego nie rozumiałem i nie rozumiem do dziś. Nie tęsknię.  Cenię sobie możliwość podejmowania decyzji za siebie. Wczesny okres życia wiąże się jednak z szeregiem ograniczeń. Zdecydowanie więcej rzeczy Ci wolno po skończeniu tych 18 lat. Relacje z ludźmi też wydają się bardziej wartościowe i pełne. Mało tego, możesz odciąć się od ludzi z IQ kosza na śmieci. Jest jednak pewien aspekt tamtego, życia z kiedyś który wtedy funkcjonował inaczej. I to jest jedna rzecz która mogłaby się powtórzyć a ja nie byłbym obrażony. Anonimowe blogi miały wtedy własne życie. Wyglądało to tak: zakładałeś bloga w jakiejś tam domenie. Pisałeś co ślina na język przyniesie i czytelnicy zjawiali się sami. Na ogół inni blogerzy z tej samej platformy. Pisali komenta...

Chciałbym do lasu iść

Czasami obchodzi się dni miasta tego czy tamtego. Są dni Węgorzewa, Giżycka, Rynu. Być może zadupia górnego i dolnego. Dni miasta. Dni wsi. Dni pipiduwy. Dni dzielnicy. Dni ulicy. Dni klatki schodowej.  Któregoś dnia w końcu rzucisz to wszystko i pójdziemy świętować dni lasu. Dni lasu mają to do siebie, że są codziennie póki las jeszcze stoi. Ostatnio widziałem, że jakieś drzewa zostały więc będzie co świętować. Rozłożyć hamak lub tarp i słuchać jak trawa rośnie. Ja wiem, że las znasz już prawie tylko z Instagrama. Ja znam taką łaskę z Instagrama. Całkiem ładnie wygląda na nieruchomych obrazkach. Na wideo ją przewijam bo boję się, że się odezwie. Z resztą nawet jak się nie odzywa to czar szybko pryska gdy popatrzysz na jej wdzięk i grację w trzydziestu FPSach. Z lasem jest jednak inaczej. On ma jeszcze więcej wdzięku i uroku na żywo. Swoistej magii. Las zmysłowo porusza biodrami natury.  Wiem, że pada lecz to daje nam jeszcze kilka chwil kiedy drzewa rosną. Tak. Le...

Dziś pada deszcz w polsce B

 W Polsce B dziś  pada deszcz. Jest środek lata, a nie stać nas nawet na lato z prawdziwego zdarzenia. Och gdybyśmy tylko bardziej świadomie obchodzili się z klimatem to byłaby jeszcze jakaś nadzieja. A tak? Jest tylko beznadzieja.  Spałem dziś jakieś nie wiem ile godzin. Nie wiem ile ale mało. Od 6 nie śpię a o 2 w nocy stwierdziłem, że i tak nie mogę zasnąć więc poczytam książkę. Do tego miałem wrażenie, że układa się mój świat na nowo. Tak, jeszcze wczoraj w nocy wszystko wydawało się proste. Teraz natomiast trzeba jakoś to poukładać gdy świat majaczy się przed oczami i w odchodach brodzi.  Wczoraj oglądałem pana z TVP co stwierdził, że skoro średnia temperatura może wzrosnąć o 2 stopnie w ciągu dwóch lat to wystarczy pomnożyć 365 razy 2 i wiemy, że wzrośnie o 700 stopni. Nie oglądam telewizji od dawna a fragment ten dotarł do mnie przez Internet. Wydaje mi się jednak, że poziom rośnie wykładniczo.  Nikt nie ceni już edukacji. Teraz królem jest chłopski rozum...