Przejdź do głównej zawartości

Ciężko mi się pisze

    Wczoraj wracałem po pracy odebrać Olka ze szkoły. Olek był na wycieczce. Miał być pod szkołą o drugiej. Ja skończyłem wcześniej i jechałem pod szkołę. W Kolonii Rybackiej dogoniłem autobus. Stwierdziłem, że szkolny. Godzina się mniej więcej zgadzała więc pomyślałem, że ten sam. Dzieciaki w ostatnim rzędzie oglądały się za siebie robiąc głupie miny. Jak to dzieci. W pewnym momencie jednak tradycyjne głupoty przybrały niespodziewaną formę. Młodzieniec ściągną spodnie i pomachał gołym dupskiem przez okno autokaru. No cóż. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do wychowawczyni mojego syna. Upewniłem się, że jedzie autobusem i że to właśnie ten autobus i przekazałem jej radosną nowinę. Jeszcze pod szkołą dopytywała się czy na prawdę wystawił gołą dupę. Tak. Został poprowadzony na rozmowę do dyrekcji. To za pewne będzie ważna lekcja życiowa. 

    Olek natomiast spytał się czy może iść z kolegami na pizzę. No Olusza. Mogłeś zadzwonić i zapytać to bym nie jechał. Idź. Korzystając z okazji wyjąłem hulajnogę elektryczną z bagażnika i postanowiłem pojechać do Kalu i wrócić później po niego. Na ścieżce rowerowej stał koleś na samym ciasnym zakręcie. Jakoś tak go mijałem, że nie minąłem i zaliczyłem solidną glebę. Trochę podyskutowaliśmy o tym co i dla czego. Ktoś podszedł zapytać czy wszystko w porządku. Lekki ból kolana i rozcięty palec. Nic takiego. Dopiero w domu zdałem sobie sprawę, że jednak trochę boli. Wsadziłem rękę pod wodę. Nakleiłem dwa plastry i odczytałem wiadomość, że już Olek zjadł pizzę. No to szybko. Dobra. Boli ale jadę z powrotem. Po drodze dostaję telefon od Olka. "Tato gdzie jesteś? Czekam pod samochodem" - Jadę. Jeszcze 10 minut i będę. Jestem. Olek pyta czy może iść do żabki po picie. Jestem zdumiony. Czekasz tu dobre 15 minut i nie miałeś czasu kupić sobie tego picia do tej pory? Już w domu oglądam  rękę dokładniej. Mam  ubytki w palcach. Dwa wyrzeźbione jakimiś kamyczkami rowki i kawałeczek wytarty od sunięcia po asfalcie. Wieczorem zawijam łapę dokładniej i łykam tabletkę co by zmniejszyć ból i zredukować ewentualny stan zapalny. Rano zmieniam opatrunek. Strasznie, źle mi się pisze. Na szczęście właśnie skończyłem.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...