Przejdź do głównej zawartości

Zmiany ze starości

Permanentna utrata zdrowia to coś z czym się trudno pogodzić. Tak samo pewnie jak starość. Kiedyś koleżanka z pracy powiedziała, że nic Cię tak w życiu nie zaskoczy jak własną starość. Była wtedy jeszcze kilka lat starsza niż ja teraz. Jeszcze nie czuje się stary ale zaczynam zdawać sobie sprawę z jego upływu i moja dolegliwość mi w tym pomaga. 

Ostatnio postanowiłem uczyć się siedmiu języków obcych na raz. Myślę, że to dobra decyzja. Ostatnio też znowu więcej czytam książek dzięki czytnikowi który kupiła mi żona. Przez jakiś czas też bardzo zdrowo się odżywiać do czego wracam od jutra bo widzę jak bardzo mi nie służy jedzenie "tego co jest." 

Najważniejsza zdolność w życiu to dostrzeganie co jest rzeczywista przeszkodą a co nią jest tylko pozornie. Identyfikowanie błędnych wzorców. Chciałbym opanować jeszcze kilka sfer życia. Chciałbym też przestać widzieć Polskę jako problem. 

7 języków na raz to może wydawać się dużo ale ktoś kto mnie do tego zainspirował uczy się jednocześnie dwudziestu. To taki efektywniejszy sposób wykorzystania czasu. Czasu którego mam co raz mniej. Jak każdy z resztą od dnia narodzin. Na początku jednak ten upływ nie przeszkadza. 

Idą dziwne czasy. Bardzo niepewne. Trzeba będzie wyraźnej elastyczności w wielu sprawach i teraz jest czas, żeby zrobić te kilka rzeczy z którym się długo zwlekało. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...