Przejdź do głównej zawartości

Za chwilę

Siedzę już i odliczam minuty do końca. Mam jakieś dziwne wrażenie, że może jeszcze jakaś bomba spadnie na koniec ale nie jestem w stanie się nią przejmować za bardzo. Za chwilę przekonam się ile z moich ambitnych planów ugrzęźnie w szarej rzeczywistości. Skąd ta pierdolona niemoc w ludziach do zrobienia czegokolwiek? Króluje antyintelektualizm. Nie zliczę ile razy, gdy ktoś się chwalił, że czegoś się uczy, słyszałem w odpowiedzi pytanie: po co? Po co Ci to? Po gówno! Jeśli twoja zakuta palą nie motywuje Cię w żaden sposób do rozwoju to stój sobie w miejscu i się cofaj. 


Więc tak. Sam jestem największym sabotażysta swoich planów. Sytuacja życiowa w postaci dziecka małego co się same sobą nie zajmie i wymaga opieki to też ważny czynnik. Brak ludzi gotowych do jakiejkolwiek współpracy to kolejny. Przez to właśnie szukam projektów które od nikogo nie zależą. Takich w których nikt nie musi uczestniczyć. 

Chciałbym nie mieć związanych rąk w kilku kwestiach. Tak już jednak jest, że życie to nie jest linia prosta. Nadchodzi czas kiedy trzeba będzie potańczyć. Dam znać tutaj jak mi idzie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...