Przejdź do głównej zawartości

Za chwilę

Siedzę już i odliczam minuty do końca. Mam jakieś dziwne wrażenie, że może jeszcze jakaś bomba spadnie na koniec ale nie jestem w stanie się nią przejmować za bardzo. Za chwilę przekonam się ile z moich ambitnych planów ugrzęźnie w szarej rzeczywistości. Skąd ta pierdolona niemoc w ludziach do zrobienia czegokolwiek? Króluje antyintelektualizm. Nie zliczę ile razy, gdy ktoś się chwalił, że czegoś się uczy, słyszałem w odpowiedzi pytanie: po co? Po co Ci to? Po gówno! Jeśli twoja zakuta palą nie motywuje Cię w żaden sposób do rozwoju to stój sobie w miejscu i się cofaj. 


Więc tak. Sam jestem największym sabotażysta swoich planów. Sytuacja życiowa w postaci dziecka małego co się same sobą nie zajmie i wymaga opieki to też ważny czynnik. Brak ludzi gotowych do jakiejkolwiek współpracy to kolejny. Przez to właśnie szukam projektów które od nikogo nie zależą. Takich w których nikt nie musi uczestniczyć. 

Chciałbym nie mieć związanych rąk w kilku kwestiach. Tak już jednak jest, że życie to nie jest linia prosta. Nadchodzi czas kiedy trzeba będzie potańczyć. Dam znać tutaj jak mi idzie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.