Przejdź do głównej zawartości

Nie tęsknię za byciem dzieckiem.

Ten motyw często się przewija w życiu. Starsi powtarzali, że zatęsknisz za czasami kiedy będziesz miał tyle lat co teraz. Albo, że fajnie jest być dzieckiem bo nie masz zmartwień. Powstają nawet memy odnoszące się do dziedzinstwa w ten sposób. Nigdy tego nie rozumiałem i nie rozumiem do dziś. Nie tęsknię. 

Cenię sobie możliwość podejmowania decyzji za siebie. Wczesny okres życia wiąże się jednak z szeregiem ograniczeń. Zdecydowanie więcej rzeczy Ci wolno po skończeniu tych 18 lat. Relacje z ludźmi też wydają się bardziej wartościowe i pełne. Mało tego, możesz odciąć się od ludzi z IQ kosza na śmieci. Jest jednak pewien aspekt tamtego, życia z kiedyś który wtedy funkcjonował inaczej. I to jest jedna rzecz która mogłaby się powtórzyć a ja nie byłbym obrażony. Anonimowe blogi miały wtedy własne życie.

Wyglądało to tak: zakładałeś bloga w jakiejś tam domenie. Pisałeś co ślina na język przyniesie i czytelnicy zjawiali się sami. Na ogół inni blogerzy z tej samej platformy. Pisali komentarze. Zagadywali na ICQ. Liczyła się treść. Treść ale też anonimowość. Bo można było pisać o wszystkim tym co Cię cieszy i wkurwia jednocześnie nie bojąc się, że obrazisz babkę czy ciotkę. Koleżankę z klasy czy kolegę z podwórka. "Marcin zachował się jak straszny chuj." Nie powodowało, że każdy próbował się domyślać kto to jest Marcin. 

Tamta blogosfera była tak przyjemnie prawdziwa i przyjemna w odbiorze, że łza się w oku kręci. Ja pisałem tak długo. Nawet wtedy kiedy przeniosłem się już na bloggera od Google. W czasie studiów moja uwczesnandziewczyna uświadomiła mi jak zmieniły się czasy. Powiedziała: "Przestań o mnie pisać. Pół naszego roku to czyta." No tak. Coś się zmieniło.

Dziś blogi się sprofesjonalizowaly. Są mocno tematyczne. Och i ach. Nastawione na zysk. Nie anonimowe bo nie było by fejmu. Gładkie jak pupa niemowlaka, żeby nie odstraszać reklamodawców. Miejsce bloggingu zajął vlogging. YouTube w tamtych czasach nie istniał ale też przeszedł już transformację zakrojoną na szeroką skalę. Od ludzi cieszących się sobą do silnej profesjonalizacji. Nie był jednak nigdy anonimowy.  Nie da się robić szczerego do bólu vloga tak, żeby nikt nie wiedział o kim mowa. Da się tak pisać ale nie ma to sensu bo po postach hula wiatr.

Dziś pisząc cokolwiek nie mam pojęcia kto to czyta i do kogo to trafia. Ludzie milczą. W statystykach wyświetleń widzę bezduszne cyferki i zastanawiam się kogo one reprezentują. Dawniej Internet był pełen stron domowych pełnych pasji. Właśnie wtedy surfowalo się po internecie. A surfing to nie to samo co przeglądanie. W surfingu chodziło o odkrywanie miejsc nieznanych i ciekawych. Dziś ludzie boją się opuszczać Facebooka. I niby fakt, że piszę tu ale jeśli nie wstawię nigdzie linka to będę miał dwa lub trzy wyświetlenia i to za pewne wykonane przez crawlery. Era blogów już się skończyła a ja tu tkwię jak ten stary chuj na baczność. Gotowy pisać sam dla siebie. 

To jedna rzecz której zmiana w jakiś sposób mnie boli. Tyle ciekawych historii mógłbym wam opowiedzieć ale one byłyby o kimś a ten ktoś rościłby sobie pretensje do jego osoby odbitej w moich oczach. To nic. Znów zapragnąłem pisać. Nawet jeśli tylko dla siebie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...