Czasami obchodzi się dni miasta tego czy tamtego. Są dni Węgorzewa, Giżycka, Rynu. Być może zadupia górnego i dolnego. Dni miasta. Dni wsi. Dni pipiduwy. Dni dzielnicy. Dni ulicy. Dni klatki schodowej.
Któregoś dnia w końcu rzucisz to wszystko i pójdziemy świętować dni lasu. Dni lasu mają to do siebie, że są codziennie póki las jeszcze stoi. Ostatnio widziałem, że jakieś drzewa zostały więc będzie co świętować. Rozłożyć hamak lub tarp i słuchać jak trawa rośnie.
Ja wiem, że las znasz już prawie tylko z Instagrama. Ja znam taką łaskę z Instagrama. Całkiem ładnie wygląda na nieruchomych obrazkach. Na wideo ją przewijam bo boję się, że się odezwie. Z resztą nawet jak się nie odzywa to czar szybko pryska gdy popatrzysz na jej wdzięk i grację w trzydziestu FPSach. Z lasem jest jednak inaczej. On ma jeszcze więcej wdzięku i uroku na żywo. Swoistej magii. Las zmysłowo porusza biodrami natury.
Wiem, że pada lecz to daje nam jeszcze kilka chwil kiedy drzewa rosną. Tak. Leśniczy jest gotowy leczyć swoje falliczne kompleksy za pomocą piły. Jest taka zasada, że im mniejszy pindol tym większy harwester. Mamy jednak jeszcze czas.
Życie toczy się tu i teraz i to nie są te migające znaczki na ekranie komputera. Nie odkładaj go na później. Nie wymienisz go w promocji za wycięte kody kreskowe. Ja wiem, że nie działasz. Wiem, że sprawne funkcjonowanie to już dawno, dawno a na pewno nie prawda. Wkrótce miniemy. Będzie po nas. Nic ostatecznie i tak nie ma znaczenia. Możesz więc zatrzymać się na chwilę i zwyczajnie pocieszyć tym co tu. Tym co teraz.
Komentarze