Przejdź do głównej zawartości

Wakacje

W Polsce B znów pada deszcz. Od rana uczyłem się języków i czytałem książkę. W końcu razem z dziećmi rozłożyliśmy tarp. Niestety zanim zdążyliśmy rozpalić ognisko zaczął padać deszcz. Teraz trwa nierówna walka ognia z wodą ale udało się podgrzać dwie kiełbaski. No jedną. Olek z braku cierpliwości zjadł zimną. Tymon chciał swoją nakarmić Paulinę ale ona nie chciała. Ona woli chlebek. Czekamy na mamę aż wróci z pracy. Ciągle pod tarpem w padającym deszczu. Jak przyjedzie może do nas dołączy. 

To lato na razie jest deszczowe i trzeba się przystosować. To najważniejsze zadanie każdej żywej istoty. Przystosuj się albo giń. Cały czas rozmyślam nad zorganizowaniem urlopu w taki sposób by nie nadwyrężać za nadto budżetu a jednak nie dać się też pogodzie. Oczywiście można wydać niebotyczną sumę na hotel że spa i wyrazie deszczu siedzieć w saunie ale o ile spokoju mi potrzeba to ta wizja mnie nie kreci za specjalnie.

Dzieci i wypoczynek nie idą w parze a jednak jakiś kompromis powinien zostać osiągnięty. Tym bardziej, że czasy są niepewne. Nie wiadomo ile tych wakacji zostało i jakie będą panować warunki w przyszłości. Niech cieszą się wypoczynkiem póki mogą. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...