Przejdź do głównej zawartości

Wakacje

W Polsce B znów pada deszcz. Od rana uczyłem się języków i czytałem książkę. W końcu razem z dziećmi rozłożyliśmy tarp. Niestety zanim zdążyliśmy rozpalić ognisko zaczął padać deszcz. Teraz trwa nierówna walka ognia z wodą ale udało się podgrzać dwie kiełbaski. No jedną. Olek z braku cierpliwości zjadł zimną. Tymon chciał swoją nakarmić Paulinę ale ona nie chciała. Ona woli chlebek. Czekamy na mamę aż wróci z pracy. Ciągle pod tarpem w padającym deszczu. Jak przyjedzie może do nas dołączy. 

To lato na razie jest deszczowe i trzeba się przystosować. To najważniejsze zadanie każdej żywej istoty. Przystosuj się albo giń. Cały czas rozmyślam nad zorganizowaniem urlopu w taki sposób by nie nadwyrężać za nadto budżetu a jednak nie dać się też pogodzie. Oczywiście można wydać niebotyczną sumę na hotel że spa i wyrazie deszczu siedzieć w saunie ale o ile spokoju mi potrzeba to ta wizja mnie nie kreci za specjalnie.

Dzieci i wypoczynek nie idą w parze a jednak jakiś kompromis powinien zostać osiągnięty. Tym bardziej, że czasy są niepewne. Nie wiadomo ile tych wakacji zostało i jakie będą panować warunki w przyszłości. Niech cieszą się wypoczynkiem póki mogą. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.