Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2022

Zmiany ze starości

Permanentna utrata zdrowia to coś z czym się trudno pogodzić. Tak samo pewnie jak starość. Kiedyś koleżanka z pracy powiedziała, że nic Cię tak w życiu nie zaskoczy jak własną starość. Była wtedy jeszcze kilka lat starsza niż ja teraz. Jeszcze nie czuje się stary ale zaczynam zdawać sobie sprawę z jego upływu i moja dolegliwość mi w tym pomaga.  Ostatnio postanowiłem uczyć się siedmiu języków obcych na raz. Myślę, że to dobra decyzja. Ostatnio też znowu więcej czytam książek dzięki czytnikowi który kupiła mi żona. Przez jakiś czas też bardzo zdrowo się odżywiać do czego wracam od jutra bo widzę jak bardzo mi nie służy jedzenie "tego co jest."  Najważniejsza zdolność w życiu to dostrzeganie co jest rzeczywista przeszkodą a co nią jest tylko pozornie. Identyfikowanie błędnych wzorców. Chciałbym opanować jeszcze kilka sfer życia. Chciałbym też przestać widzieć Polskę jako problem.  7 języków na raz to może wydawać się dużo ale ktoś kto mnie do tego zainspirował u...

Wakacje

W Polsce B znów pada deszcz. Od rana uczyłem się języków i czytałem książkę. W końcu razem z dziećmi rozłożyliśmy tarp. Niestety zanim zdążyliśmy rozpalić ognisko zaczął padać deszcz. Teraz trwa nierówna walka ognia z wodą ale udało się podgrzać dwie kiełbaski. No jedną. Olek z braku cierpliwości zjadł zimną. Tymon chciał swoją nakarmić Paulinę ale ona nie chciała. Ona woli chlebek. Czekamy na mamę aż wróci z pracy. Ciągle pod tarpem w padającym deszczu. Jak przyjedzie może do nas dołączy.  To lato na razie jest deszczowe i trzeba się przystosować. To najważniejsze zadanie każdej żywej istoty. Przystosuj się albo giń. Cały czas rozmyślam nad zorganizowaniem urlopu w taki sposób by nie nadwyrężać za nadto budżetu a jednak nie dać się też pogodzie. Oczywiście można wydać niebotyczną sumę na hotel że spa i wyrazie deszczu siedzieć w saunie ale o ile spokoju mi potrzeba to ta wizja mnie nie kreci za specjalnie. Dzieci i wypoczynek nie idą w parze a jednak jakiś kompromis po...

Za chwilę

Siedzę już i odliczam minuty do końca. Mam jakieś dziwne wrażenie, że może jeszcze jakaś bomba spadnie na koniec ale nie jestem w stanie się nią przejmować za bardzo. Za chwilę przekonam się ile z moich ambitnych planów ugrzęźnie w szarej rzeczywistości. Skąd ta pierdolona niemoc w ludziach do zrobienia czegokolwiek? Króluje antyintelektualizm. Nie zliczę ile razy, gdy ktoś się chwalił, że czegoś się uczy, słyszałem w odpowiedzi pytanie: po co? Po co Ci to? Po gówno! Jeśli twoja zakuta palą nie motywuje Cię w żaden sposób do rozwoju to stój sobie w miejscu i się cofaj.  Więc tak. Sam jestem największym sabotażysta swoich planów. Sytuacja życiowa w postaci dziecka małego co się same sobą nie zajmie i wymaga opieki to też ważny czynnik. Brak ludzi gotowych do jakiejkolwiek współpracy to kolejny. Przez to właśnie szukam projektów które od nikogo nie zależą. Takich w których nikt nie musi uczestniczyć.  Chciałbym nie mieć związanych rąk w kilku kwestiach. Tak już jedna...

Nie tęsknię za byciem dzieckiem.

Ten motyw często się przewija w życiu. Starsi powtarzali, że zatęsknisz za czasami kiedy będziesz miał tyle lat co teraz. Albo, że fajnie jest być dzieckiem bo nie masz zmartwień. Powstają nawet memy odnoszące się do dziedzinstwa w ten sposób. Nigdy tego nie rozumiałem i nie rozumiem do dziś. Nie tęsknię.  Cenię sobie możliwość podejmowania decyzji za siebie. Wczesny okres życia wiąże się jednak z szeregiem ograniczeń. Zdecydowanie więcej rzeczy Ci wolno po skończeniu tych 18 lat. Relacje z ludźmi też wydają się bardziej wartościowe i pełne. Mało tego, możesz odciąć się od ludzi z IQ kosza na śmieci. Jest jednak pewien aspekt tamtego, życia z kiedyś który wtedy funkcjonował inaczej. I to jest jedna rzecz która mogłaby się powtórzyć a ja nie byłbym obrażony. Anonimowe blogi miały wtedy własne życie. Wyglądało to tak: zakładałeś bloga w jakiejś tam domenie. Pisałeś co ślina na język przyniesie i czytelnicy zjawiali się sami. Na ogół inni blogerzy z tej samej platformy. Pisali komenta...

Chciałbym do lasu iść

Czasami obchodzi się dni miasta tego czy tamtego. Są dni Węgorzewa, Giżycka, Rynu. Być może zadupia górnego i dolnego. Dni miasta. Dni wsi. Dni pipiduwy. Dni dzielnicy. Dni ulicy. Dni klatki schodowej.  Któregoś dnia w końcu rzucisz to wszystko i pójdziemy świętować dni lasu. Dni lasu mają to do siebie, że są codziennie póki las jeszcze stoi. Ostatnio widziałem, że jakieś drzewa zostały więc będzie co świętować. Rozłożyć hamak lub tarp i słuchać jak trawa rośnie. Ja wiem, że las znasz już prawie tylko z Instagrama. Ja znam taką łaskę z Instagrama. Całkiem ładnie wygląda na nieruchomych obrazkach. Na wideo ją przewijam bo boję się, że się odezwie. Z resztą nawet jak się nie odzywa to czar szybko pryska gdy popatrzysz na jej wdzięk i grację w trzydziestu FPSach. Z lasem jest jednak inaczej. On ma jeszcze więcej wdzięku i uroku na żywo. Swoistej magii. Las zmysłowo porusza biodrami natury.  Wiem, że pada lecz to daje nam jeszcze kilka chwil kiedy drzewa rosną. Tak. Le...

Dziś pada deszcz w polsce B

 W Polsce B dziś  pada deszcz. Jest środek lata, a nie stać nas nawet na lato z prawdziwego zdarzenia. Och gdybyśmy tylko bardziej świadomie obchodzili się z klimatem to byłaby jeszcze jakaś nadzieja. A tak? Jest tylko beznadzieja.  Spałem dziś jakieś nie wiem ile godzin. Nie wiem ile ale mało. Od 6 nie śpię a o 2 w nocy stwierdziłem, że i tak nie mogę zasnąć więc poczytam książkę. Do tego miałem wrażenie, że układa się mój świat na nowo. Tak, jeszcze wczoraj w nocy wszystko wydawało się proste. Teraz natomiast trzeba jakoś to poukładać gdy świat majaczy się przed oczami i w odchodach brodzi.  Wczoraj oglądałem pana z TVP co stwierdził, że skoro średnia temperatura może wzrosnąć o 2 stopnie w ciągu dwóch lat to wystarczy pomnożyć 365 razy 2 i wiemy, że wzrośnie o 700 stopni. Nie oglądam telewizji od dawna a fragment ten dotarł do mnie przez Internet. Wydaje mi się jednak, że poziom rośnie wykładniczo.  Nikt nie ceni już edukacji. Teraz królem jest chłopski rozum...