Przerażający dźwięk sygnałów karetki dało się słyszeć wszędzie. Histeryczny pisk opon na każdym zakręcie. Wysoki Roman dzierżył w dłoniach kierownicę wciskając gaz do dechy. Sam nie wiedział dlaczego to właśnie on siedział za kółkiem lecz pieścił je jak pieści się bibliotekarkę na zapleczu gdy ta po raz pierwszy pozwala na coś więcej. Gdy dojechał na miejsce zobaczył kwiat schnący na poboczu. Taki nie pozorny. Ot pierwsza lepsza maszkara. Do dziś nie wiadomo jak to się stało. Roman wyciągnął aparat położył się na ziemi i ów kwiat zaczął fotografować. Natomiast kwiat do niego przemówił: „Ożeń się z mną” i ożenił się z kwiatem który od tej pory kwitną. A inni byli wściekli że nie zerwali go wcześniej.
Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...
Komentarze