Przejdź do głównej zawartości

Majowy dzień

To był ciepły majowy poranek
I jak to bywa w takie poranki
Ona była jego kochanką
A on był jej kochankiem.

I postanowili się kochać.

I była miłość.

Lecz jak to w miłości bywa,
im ona trwa dłużej,
tym bardziej kocha się niewiasta
tym bardziej chłop się nuży

I on postanowił już jej nie kochać

I było dziecię

Matka chowała je odtąd samotnie
I była dlań bardzo sroga
I choć było jej bardzo ciężko
Pomogła jej miłość do Boga.

I dziecię postanowiło kochać Boga

I ojca nienawidzić

A dziecię to wyrosło ze skrzywieniami
Bo jakże miało być proste?
Nie miało poglądów na stosunki z mężczyznami
Miłości dawki postne

I stało się kiedyś tak
Że się pojawił tata
Lecz nie był on sam
Przywiózł dla córki brata

I nastała konsternacja

Tato dlaczego zostawiłeś mnie?
Dlaczego z inną żyłeś?
Przecież ja męczyłam się!
Gdy Ty przy mnie nie byłeś.

Ach córko! Kocham Cię!
Nie wiedziałem o twoim istnieniu.
Z mamusią twoją , ach
Spędziłem czas na pierdoleniu

Lecz córka wierzyć nie chce
Że mamy on nie kochał
Że on nie wiedział nic
Że jego dzieciak szlochał

O mamie nie mówi się nic
Wszak córkę wychowała
Lecz problemu nie było by
Gdyby mu nie dawała

W ten piękny majowy dzień…

A teraz mama broni córy
Przed każdym jednym chłopakiem
Dostępu do jej dziury
By jak matka nie stała się trzepakiem

W pewien piękny majowy dzień…

I chuj…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...