Przejdź do głównej zawartości

Wizje schizoidalne #2

- Starszy referent do spraw nieuleczalnie chorych pracowników tejże firmy – Chora Anna – w czym mogę pomóc?
- A może pani? Może zreferuje mi pani coś na tym biurku?
- Przyszedł pan składać niemoralne propozycje?
- W zasadzie to przyszedłem w sprawie pracy. Podobno szukacie maniakalnych sadystów do gnębienia ochotników zagadnieniami z dziedziny lingwistyki stosowanej?
- I pan nim właśnie jest?
- Tak to ja!
- Znakomicie! Szef się ucieszy. Wie pan poprzednia pracowniczka odeszła miesiąc temu i dlatego nasza kadra jest, jakby to ująć, niedojebana. Brakowało nam kogoś kto mógłby przeszkolić biedne nieboraczki z naszej wspaniałej korporacji zniewolenia umysłu. Ma pan niezbędne dokumenty? Wykształcenie?
- Wie pani, mam tylko licencjat.
- Nic nie szkodzi. Pańska poprzedniczka nie legitymowała się nawet maturą. Jedyne doświadczenie jakie miała to 3 lata pracy w Auschwitz-biedronkau. Gdyby nie to że bardzo ją lubiłam mogłabym rzec że to taka dziwka bez szkoły.
- Czyli rozumiem że możemy załatwić formalności?
- Niestety ja nie mogę tego zrobić. Szef wyjechał. Jest wielkim fanatykiem sex turystyki i najbliższe dwa tygodnie spędza w Tajlandii. Podobno za niecałe 20 tysięcy baht można mieć tam panią do towarzystwa przez 14 dni.
- 20 tysięcy? Nie wiedziałem że tak dobrze się tu zarabia.
- W przeliczeniu na złotówki to jakieś 1800zł Szef odłożył trzy wypłaty w całości aby spełnić swoje kolejne marzenie.
- A to rozumiem. Praca dla idei. Powołanie! Spełnianie marzeń! Ale w takim razie kto mnie zatrudni?
- Pani wiceprezes będzie jutro. To z nią załatwi wszystkie formalności. Chce pan obejrzeć naszą placówkę?
- Nie, dziękuję. Sam kiedyś przechodziłem tu szkolenia.
- W takim razie do zobaczenia jutro. Proszę przynieść wszystkie niezbędne dokumenty. A przy okazji powiem panu że zawsze chciałam zostać zerznięta na tamtej kserokopiarce.
- Pani naprawdę jest chora…
- Nie prawda! Chora to moje nazwisko a jeżeli mówimy o stanie umysłu to chora jest ta osoba która napisała o nas te chore opowiadanie…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.