Przejdź do głównej zawartości

Wołam: Gdzie jesteś?

Chciałem napisać do Ciebie list.
Wyznaje to także sam przed sobą.
Spłynęła na mnie cudowna myśl-
- Wizja cała przepełniona Tobą.

W pustym domu jestem sam.
Lecz myślę że jesteś gdzieś blisko.
W czterech ścianach jak ogień przygasam.
Lecz w moim sercu coś jednak rozbłysło.

Widzę nas razem - Ty i ja.
A szczęście przed nami się rozpościera.
W oku moim się kręci łza.
To dziś kochanie umieram.

Odchodzę z tego świata gdy Ty
Jesteś dla mnie jedyna.
Przynajmniej umrę szczęśliwy.
Przestanie krążyć hemoglobina.

Taką mam wizję i może jej nie podzielasz.
To znaczy żem dziś o Tobie śnił.
Ty także w swych snach za to umierasz.
Chcesz żebym ja Tym jednym był.

Tyle chciałbym Ci powiedzieć.
Tyle chciałbym byś odczuła.
Jakich słów mam użyć nie wiem.
Byś miłością mnie otruła.

Jakie imię masz?
Jakie barwy nosisz?
Czy ja znam już Cię?
Czy już pytań dosyć?

Psst…

Siedzę tu sam i mam jedno marzenie.
Droga nieznajoma o wielu imionach.
Ogień z kominka oświetla pomieszczenie.
Brakuje tylko Ciebie w moich ramionach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.

Czas leci, leci a ty...

 Codziennie zasypiam za późno i wstaje za wcześnie. Po sypialni lata mi komar. Skąd on się u licha tu wziął? Okna zamknięte wszakże.  Tempura fugit jak popierdolony i łysy się już robię dość wyraźnie. Taki pan w średnim wieku. Boże jak mnie ten konar wkurwia.  Gdyby moja częstotliwość prostowania na tym blogu była metaforą walenia konia to wykonywalnym jeden ruch ręką na kilka lat. To dość daleko od orgazmu. Komara już nie ma. To sprawia, że wypada zastanowić się nad ulotnością życia. W wiadomościach trąbili o matce co zabiła miesięczna córkę i raniła 3 i 9 letnich synów. To podobna historia do tej o której nie mogę przestać myśleć. O tym ojcu co pokłócony z żoną zabił się je i syna. Czy to było z zemsty? Niewinne dziecko? Nie wiem. To są rzeczy których pojąć się nie da.  Z jednej strony tak jest stworzony świat, że żywe istoty zabijają inne żywe istoty. Z drugiej strony sprawianie cierpienia nie wydaje się specjalnie dobre. Na ile jest to konstrukt społeczny? Łatwo ...

Jesień

 Palec mnie nakurwia i nie chce mi się żyć. Nie tak samobójczo ale trwanie mnie boli. Razem z głową, woreczkiem, żółciowym i permanentnym niedospaniem. Zdjęcia do obróbki nigdy się nie kończą. Miałem do tej pory mieć dwa gotowe śluby a nie mam ani jednego. SKS. Motylek co zawieruszył się w łazience przypomina mi, że i on zaraz zdechnie. Niedługo żyją motylki. Otworzył bym mu okno ale nie ma klamek. Nie ma klamek bo pojebane dzieci z projektu wyrzucały co się da przez okno. Nie dość, że masz krótkie życie to jeszcze wlatujesz przez przypadek nie tu gdzie trzeba i zdychasz w klatce. Taka metafora życia trochę. Ile istnień ma gównianą sytuację przez to gdzie się urodzili? Albo przez drobny przypadek. Europejska bańka jest tylko bańką. Jeszcze gorzej gównianą bańką jest Ameryka. Jeśli ktoś nie wie gdzie żyje to przeciętny Amerykanin.  Bardzo oryginalny zachód słońca był wczoraj. Spałem właśnie. Obudziła mnie żona wracająca wraz z synem z pracy. Spojrzałem otępiały przez okno. Chwy...