Przejdź do głównej zawartości

Wołam: Gdzie jesteś?

Chciałem napisać do Ciebie list.
Wyznaje to także sam przed sobą.
Spłynęła na mnie cudowna myśl-
- Wizja cała przepełniona Tobą.

W pustym domu jestem sam.
Lecz myślę że jesteś gdzieś blisko.
W czterech ścianach jak ogień przygasam.
Lecz w moim sercu coś jednak rozbłysło.

Widzę nas razem - Ty i ja.
A szczęście przed nami się rozpościera.
W oku moim się kręci łza.
To dziś kochanie umieram.

Odchodzę z tego świata gdy Ty
Jesteś dla mnie jedyna.
Przynajmniej umrę szczęśliwy.
Przestanie krążyć hemoglobina.

Taką mam wizję i może jej nie podzielasz.
To znaczy żem dziś o Tobie śnił.
Ty także w swych snach za to umierasz.
Chcesz żebym ja Tym jednym był.

Tyle chciałbym Ci powiedzieć.
Tyle chciałbym byś odczuła.
Jakich słów mam użyć nie wiem.
Byś miłością mnie otruła.

Jakie imię masz?
Jakie barwy nosisz?
Czy ja znam już Cię?
Czy już pytań dosyć?

Psst…

Siedzę tu sam i mam jedno marzenie.
Droga nieznajoma o wielu imionach.
Ogień z kominka oświetla pomieszczenie.
Brakuje tylko Ciebie w moich ramionach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...