Przejdź do głównej zawartości

Bardziej niż kiedykolwiek...

Tak bardzo chcę się teraz zabić. Powiesić się na strunie od gitary – to by było takie dramatyczne. Jasne! Powiedz że chcę zwrócić na siebie uwagę. Jasne! Mów że jestem psycholem. Tylko nie mów mi że nie warto. Mogę to zrobić bez czyjegokolwiek przyzwolenia lecz nie potrafię.

A może po prostu jeszcze wciąż mocniej żyje?

Najlepsze i najgorsze co mnie w życiu spotkało to fakt iż jestem niewolnikiem własnych marzeń. Jak w piosence Chłopców z placu broni. Jak wiadomo za marzenia się płaci. Oczywiście są takie za które warto ponieść każdą cenę. Są też takie za które nie.

Tylko jeżeli okazuje się że zainwestowałeś w coś swoje uczucia, emocje, starania a być może nawet pieniądze i okazuje się że tak naprawdę na próżno to pojawia się gdzieś w tle ta magiczna struna.

Struna to w ogóle malownicze narzędzie to odbierania sobie życia. Niby taka cienka że można mieć wątpliwość czy utrzyma człowieka. Z drugiej jednak strony jestem pewien że pod własnym ciężarem werżnęła by się w gardło tak mocno iż przecięła by wszelkie ważne narządy uniemożliwiając ratunek. Głupi Emo! Ktoś powinien Ci powiedzieć żebyś ciął żyły wzdłuż a nie w poprzek!

Jak ma zachować się człowiek który wierzy w coś z całych swoich sił a to okazuje się nieprawdą? Wtedy już wiesz że przez cały czas byłeś niewolnikiem własnych złudzeń. Zrobiłeś z siebie pajaca w oczach innych pajaców. Co dalej?

Cynizm, cynizm, cynizm. No skądś się, kurwa, musi brać! Jak nabrać zdrowego dystansu do otaczającego świata? Zdrowy stosunek do otaczającego świata zaczyna się chwiać. A może przez złudzenia chwiał się cały czas tylko Ty tego nie wiedziałeś i dlatego teraz tak się tym przejmujesz?

Na końcu tęczy znajdziesz śnieg…

Kiedyś za czasów jeszcze studenckich na pięknym wykładzie z literatury amerykańskiej pan J.D. mówił o postawach wobec świata. Otóż normalny i zdrowy człowiek definiuje sobie świat. Mówi sobie to i to jest czarne a to i to białe. To pozwala mu wstawać co dnia i mówić sobie: Dziś będzie dobry dzień! To i to jest białe, dobre więc będę się tego trzymał. To podstawa. Jedno z odchyleń mówi o codziennym definiowaniu świata na nowo. Pan D. twierdził iż człowiekowi który tak robi bardzo ciężko jest żyć. Codziennie musi podchodzić do każdego z nieufnością. Faktycznie. Ciężko mi z takim podejściem ale moi drodzy, na miłość boską, sami to wymuszacie.

Kto twój wróg a kto przyjaciel?

To sprawia że nie czekasz na dalszy ciąg życia. Życie jest tylko dążeniem do śmierci a ja każdego dnia się zastanawiam czy będzie poetycko. Zawsze może być przecież żałośnie prawda? Zawsze może się zdarzyć że ktoś przeczyta ten tekst i wsadzi mi kosę pod żebra gdzieś w ciemnym zaułku tylko po to żeby mnie spytać czy jest dostatecznie poetycko. Z resztą powody mogą być bardziej prozaiczne niż ten. Czy zakręci Ci się w oku łza kiedy mnie już nie będzie?

Być może przepowiednie nie kłamią. Być może zbliżamy się do czasów apokaliptycznych. Być może wszystkich nas czeka śmierć szybciej niż się tego spodziewamy. Jak żyłeś do tej pory? Wierzysz w to że w czasie sądu ostatecznego werdykt będzie brzmiał: niebo? A jeśli nie to czy jesteś sobie w stanie wyobrazić wieczne męki? Wieczne! Wieczność to cholernie dużo czasu. Nie jestem w stanie nawet tego pojąć jak można cierpieć wiecznie. W tym momencie przychodzi mi na myśl tylko to że nikt na to nie zasługuje. Może warto się modlić nawet za ludobójców? Są tacy którzy wyrządzili krzywdy których nijak nie da się zmierzyć ale wieczność?

Zaraz po tym jak dobro zwycięży z siłami ciemności ma nadejść tzw. Milenium. 1000 lat rządów Chrystusa. Powstaną z grobów sprawiedliwi i przez 1000 lat będą się cieszyć światem bez zła a nagroda Pana ma być taka jakiej ludzki umysł nie jest sobie nawet w stanie wyobrazić. Skoro nie jest w stanie to nawet nie wypada próbować a jednak gdybym mógł wybrać jak chcę odejść i co spotka mnie potem….

Chciałbym umrzeć przy Tobie…

…i z Tobą spędzić te 1000 lat.

I choć wizualizowałem sobie Ciebie już w wielu osobach które tak bardzo kochałem, które kocham nadal, a marzenia wciąż zdają się ułudne to w głębi duszy wiem że chciałbym umrzeć przy Tobie. Tak zwyczajnie, bezszelestnie w Twoich ramionach.

I to by była poezja…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wizje schizoidalne #1

- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...

Chcesz to Ci opowiem...

Umierałem sobie spokojnie. Leżąc po środku wsi. Umierałem sobie spokojnie, Nie wiedząc gdzie jesteś Ty. Umierałem sobie spokojnie. Wraz z słońcem zachodził mu świat. Umierałem sobie spokojnie. Ty żyłaś a umierałem ja. Umierałem sobie spokojnie. Była tak piękna pogoda. Umierałem sobie spokojnie. Choć Ty byłaś jeszcze młoda. Umierałem sobie spokojnie. Nie umiałem się więcej bać. Umierał spokojnie bez Ciebie. Samotny. Ach kurwa mać!
Niedawno zobaczyłem że to był pierwszy wpis w 2010 roku. We wrześniu! WOW! Ciekawe czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda. W zasadzie jestem pewien że nie. Bo i po co? Skoro nic się tu nie dzieje ale może to i lepiej. Chyba zamierzam pisać. Chyba bo ostatnio mało czego jestem pewien.