Oto jest świat. W świecie tym siedzi tłusty, okropnie brzydki Tymon przed klawiaturą swojego komputera i stuka w klawisze. Może i jest brzydki ale za to ma piękne wnętrze. Może i ma piękne wnętrze ale i to w sumie nie jest tak do końca pewne. No pewne test tylko to że jest okropnie tłustym worem mięcha w którym gromadzone pokarmy przemieniane są w jeszcze większe połacie mięsa i w tzw. nie strawione resztki pokarmu zwane potocznie gównem. Ów kawał mięsnej materii o kształcie człowieka umiera. Umiera dnie każdego prawie na wzór swojego otocznia. Codzienny spacer po ulicach odkrywa nowe wariacje śmierci. Martwi ludzie idą do pracy, martwi ludzie wracają z pracy martwymi samochodami. Martwe drzewa chylą się ku upadkowi, martwe ptaki szybują po niebie. Już niedługo. Niedługo spadną w gruzy martwego miasta i będą leżeć z całą resztą trupów. Martwe ptaki, zwierzęta, ludzie i martwe maszyny i tak samo martwe rośliny. Chcę powrócić do domu. Chcę pojechać tam gdzie nie ma zgiełku, samochodów, gdzie ludzi liczy się w tysiącach a nie setkach tysięcy. Zastanawiam się gdzie minęły bezpowrotnie te czasy kiedy Kraków będąc jednym z największych miast w Polsce liczył sobie 20 000 mieszkańców. Czuje się źle. Moje funkcjonowanie w tych warunkach jest mocno zakłócone. Jeżeli szczęśliwie ukończę studia będzie to ogromny sukces. W tej chwili niesamowicie brakuje mi motywacji do działania. Brakuje bodźców zewnętrznych, brakuje normalnych zwyczajów życiowych. Ja nie żyję. To nie jest życie, to jest jakaś paskudna karykatura życia. Metafora telefonów na kartę albo inne paskudztwo . Chcę zmian. Chcę zmiany na lepsze. Potrzebuje jej bo nie bardzo mi się chce żyć. Opuściła mnie podstawowa chęć jaka powinna towarzyszyć stworzeniu żywemu. Chęć życia…
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze