W Polsce b dziś wieje wiatr. Mój pies zmarł w tym samym roku co królowa Elżbieta. Siedzę sobie w Węgorzewie na ławce i pisze o tym z mojego telefonu. Pewnie gdzie indziej też gdzieś ktoś pisze.
Urodziłem się w 1984 roku i była to zupełnie inna era niż tera. Królowa Elżbieta urodziła się jeszcze wcześniej. Myślę o niej i o tym jak wielu ludzi teraz o niej myśli. Minęła jak wszystko. Jak każdy. Wielki. Mały. Dobry, zły i brzydki. Koniec.
Moja wieczorna eskapada pozbawiona jest w sumie sensu. Robienie rzeczy które nie mają sensu wpisane jest jednak w człowieczeństwo i smakuje najlepiej gdy robi się je z rozmysłem. Samodzielne nadawanie sensu rzeczom idiotycznym niektórzy opanowali do perfekcji. Dlatego powstał przekop mierzei wiślanej.
To duży komfort móc sobie klikać w literki na telefonie. Mieć co jeść i nie musieć nigdy wybierać czy iść do pracy czy do szkoły. Większość ludzi na świecie jednak nie ma tego komfortu. Ich pierwsza odrobinę poważniejsza choroba bywa ostatnia. Życie w Polsce B też dąży w tym kierunku. Najbliższy lekarz daleko stąd, kolejka trwa 10 lat a i tak Ci nie pomoże bo jest jednym z tych którym nie chciało się uczyć i siedzi na prowincji za kare bo go nigdzie indziej nie chcieli.
To duży komfort klikać sobie w telefon i robić nim zdjęcia. Taką sobie obrałem tu formę. Tak się leczę z tego co mnie boli. Ten blog po reaktywacji pisany jest przeważnie z ekranu komórki. Zdjęcia to pstryki z tego samego urządzenia. Z resztą pewnie są w ogóle zbędne. To taka forma autoterapii. Zwierzania sie samemu sobie z tego co mnie boli. A boli mnie trochę upływ czasu. Ale nie dla tego, że mija w ogóle. Boli mnie jak on mija. Czym jest wypełniony. Ta mała przestrzeń daje mi nad czymś całkowita kontrolę. Tu mogę stworzyć co sobie wymyślę i nie musi być dobre. Wystarczy, że moje.
Pozdrawiam Cię mój jedyny czytelniku. Pozdrawiam i tych co wpadli tu przypadkiem. Do następnego.





Komentarze