Nasz świat rozpoczął się wraz z bladym świtem.
Ot tamtej pory brnął zawsze wspak.
Mieliśmy spotkać się z nieba błękitem
Lecz nastała czerń. Coś było nie tak.
Zrodzeni niewinni
lecz ktoś plunął pysk.
Mieli być inni
Ale czar prysł.
Och jaki jestem religijny
Kiedy tą dziewkę od tyłu rżnę
W grzechu odczuwam satysfakcję
Choć ciągle wiem że to grzech.
Gdy widzę te wszystkie kurwy i bladzie
Och! Panie daj mi do ręki ognisty miecz.
Ja je rozpędzę czując odrazę.
Na bladą ziemię znów tryśnie krew.
Czasami jednak w swojej małości
Pragnę ją jebać od tyłu co sił
Nie potrzebuje do tego miłości
Tylko tą kurwę od tyłu bym bił.
Bo skoro robi z siebie dziwkę
Ja także swoje potrzeby mam
Żwawo zatańczę pod jej przygrywkę
I zerżnę dziwkę jak zwykły cham.
Zrodzeni o świcie lecz cofnięci w mrok
Czekamy aż w końcu nadjedzie dzień
Czekamy kiedy powróci znów światłość
Światłość która rozproszy żywota cień.
Ot tamtej pory brnął zawsze wspak.
Mieliśmy spotkać się z nieba błękitem
Lecz nastała czerń. Coś było nie tak.
Zrodzeni niewinni
lecz ktoś plunął pysk.
Mieli być inni
Ale czar prysł.
Och jaki jestem religijny
Kiedy tą dziewkę od tyłu rżnę
W grzechu odczuwam satysfakcję
Choć ciągle wiem że to grzech.
Gdy widzę te wszystkie kurwy i bladzie
Och! Panie daj mi do ręki ognisty miecz.
Ja je rozpędzę czując odrazę.
Na bladą ziemię znów tryśnie krew.
Czasami jednak w swojej małości
Pragnę ją jebać od tyłu co sił
Nie potrzebuje do tego miłości
Tylko tą kurwę od tyłu bym bił.
Bo skoro robi z siebie dziwkę
Ja także swoje potrzeby mam
Żwawo zatańczę pod jej przygrywkę
I zerżnę dziwkę jak zwykły cham.
Zrodzeni o świcie lecz cofnięci w mrok
Czekamy aż w końcu nadjedzie dzień
Czekamy kiedy powróci znów światłość
Światłość która rozproszy żywota cień.
Komentarze