Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2009

Wielka...

Deski. Zwykłe drewniane deski. To właśnie zobaczył zajączek po otworzeniu oczek. Deski które tworzyły dach jego domu. Widok jaki witał go codziennie dziś wydał mu się przygnębiający bardziej niż zwykle. „To już jest ten dzień” – pomyślał. Czternasty dzień miesiąca Nisan. Początek święta paschy. Koniec wielkiego tygodnia. Najgorsza niedziela w roku dla wielkanocnego zajączka do zadań specjalnych. Nie pomny tego wstał z łóżka jak co dzień. Jak co dzień zjadł śniadanie. Jak co dzień umył się pod kranem. Na stoliku leżała lista. Lista przesłana był z góry, z centrum kierowania życiem. Na liście widniały tylko trzy adresy. Tylko trzy adresy i tylko trzy nazwiska. Umabel 61 – Henryk Kwiatek Od samego rana pan Henryk był podekscytowany. To właśnie dziś był 14 dzień miesiąca Nisan. To właśnie dziś przychodził do niego króliczek wielkanocny. Jeden z niewielu radosnych dni jakie zostały w życiu emeryta. Doniosła chwila kiedy można było z kimś zmienić z kimś słowo. Wydaje się to tak niewiele ale...

Majowy dzień

To był ciepły majowy poranek I jak to bywa w takie poranki Ona była jego kochanką A on był jej kochankiem. I postanowili się kochać. I była miłość. Lecz jak to w miłości bywa, im ona trwa dłużej, tym bardziej kocha się niewiasta tym bardziej chłop się nuży I on postanowił już jej nie kochać I było dziecię Matka chowała je odtąd samotnie I była dlań bardzo sroga I choć było jej bardzo ciężko Pomogła jej miłość do Boga. I dziecię postanowiło kochać Boga I ojca nienawidzić A dziecię to wyrosło ze skrzywieniami Bo jakże miało być proste? Nie miało poglądów na stosunki z mężczyznami Miłości dawki postne I stało się kiedyś tak Że się pojawił tata Lecz nie był on sam Przywiózł dla córki brata I nastała konsternacja Tato dlaczego zostawiłeś mnie? Dlaczego z inną żyłeś? Przecież ja męczyłam się! Gdy Ty przy mnie nie byłeś. Ach córko! Kocham Cię! Nie wiedziałem o twoim istnieniu. Z mamusią twoją , ach Spędziłem czas na pierdoleniu Lecz córka wierzyć nie chce Że mamy on nie kochał Że on nie wied...

Wizje Schizoidalne #9

- Wydymaj mnie! Jestem dziewicą! - Wiesz, tego, bo mnie to dzisiaj głowa boli. - No dalej! Dymaj! Bo powiem koleżankom że masz małego. - Ja to może nie. Bliżej mi do domku z Mańką. Może kolega? Kolega ładny jest i nie z tego miasta. Mu wszystko jedno gdzie się obudzi. To jak? Wydymasz koleżankę? - Nie chcę kolegi. - Wiesz, ja nawet kiedyś chciałem. Pamiętasz jak byliśmy wtedy w liceum? Wtedy mogłem. Tam w łazience dla personelu. Na drugim piętrze. Ale teraz to się w ogóle śpieszę. Kolega do mnie w gości przyjechał. Przecież mu nie dam klucza żeby szedł sam. - No to chodźcie do mnie na wódkę! - Późno jest. - Idę sama. - Idź.

Wizje Schizoidalne #7

Przerażający dźwięk sygnałów karetki dało się słyszeć wszędzie. Histeryczny pisk opon na każdym zakręcie. Wysoki Roman dzierżył w dłoniach kierownicę wciskając gaz do dechy. Sam nie wiedział dlaczego to właśnie on siedział za kółkiem lecz pieścił je jak pieści się bibliotekarkę na zapleczu gdy ta po raz pierwszy pozwala na coś więcej. Gdy dojechał na miejsce zobaczył kwiat schnący na poboczu. Taki nie pozorny. Ot pierwsza lepsza maszkara. Do dziś nie wiadomo jak to się stało. Roman wyciągnął aparat położył się na ziemi i ów kwiat zaczął fotografować. Natomiast kwiat do niego przemówił: „Ożeń się z mną” i ożenił się z kwiatem który od tej pory kwitną. A inni byli wściekli że nie zerwali go wcześniej.