Przejdź do głównej zawartości

Behemot - Decade of Therion

Przed odpaleniem Teledysku zaleca się przynajmniej pobieżne przestudiowanie tekstu. ;P

APO PANTOZ KAKODAIMONOZ

We transgress the context of commonplacenes
We deny normality, trample morality
We destroy angels with sound
We destroy angels with silence

Currents of tantric anarchy seize our bodies
Into the cosmic dance of four scythes
The curtains of Absurd Theatre are raised
Synchronicity - Mother Chaos on the stage

"Wisdom says: be strong!"
Thrilling words are spreading down the spine
Vibrating... "be strong!"
Exhausted I'm running towards the last shines of consciousness
Which is absorbed by shadows of madness

APO PANTOZ KAKODAIMONOZ

APO PANTOZ KAKODAIMONOZ

Here are the star and the snake servants;
-they rise the hexagram
Sun - in the triangle hidden ; Sight - sacred visions entwined
And union with Nothingness body I'll find
Strength - go along the Mars path, fighting if we must;
Light - oh, you are Ahathoor, goddess of blue sky

There is might of dawn, in non-quality state I remain
Of commonness crippled time or sand - glass you don't see again
Sigillum dei, picture of myself I'm drawing
With life, venom and hell I'm sprinkling it
His name is Esial, I want him more




Komentarze

Anonimowy pisze…
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...