Przejdź do głównej zawartości

Moje Boje z TPSA

Zaraz po przeprowadzce z Białegostoku do Kalu postanowiłem założyć Internet. Jako że nie ma tu innej możliwości niż DSL zgłosiłem się do TPSA. Umowa pięknie, ładnie, gładko. Powiadamiam panią że nie ma gniazdek telefonicznych choć linia jest pociągnięta. Pani wyjaśnia że nie ma najmniejszego problemu bo panowie którzy przyjdą ów gniazdka założą. Opcja 6 Mb super. Czas oczekiwania 14 dni. Po 14 dniach nie zjawia się nikt. Spoko, spoko szybki tel. Zjawią się za 3 dni. Po trzech dniach przychodzą dwaj panowie z TPSA ze śrubokrętem w dłoniach. W zasadzie nie powinno to nikogo interesować z czym w dłoni przychodzą gdyby tylko to wystarczyło im do uczynienia swojej powinności. Panowie niestety są zdziwieni że nie ma gniazdek: „Wie pan, my nie jesteśmy od tego.” To od czego jesteście? Od włożenia wtyczki w gniazdko? Tyle to ja mogę sobie zrobić sam. Panowie byli jeszcze bardziej zdziwieni kiedy usłyszeli że mają spierdalać po narzędzia po tym jak poryli pół ściany śrubokrętem w poszukiwaniu kabla. Zdziwieni lecz mimo to obiecali że zjawią się za 3 dni. Po kolejnych 3 dniach przyszli z urządzeniem które potrafi odnajdywać kable w ścianach. Odnaleźli kabelek stanęli przed ścianą i dumają. Podchodzę, pytam: „Co jest?”
- Co my mamy teraz robić?
- No chyba przyszliście tu po to żeby Internet zakładać?
- No ale my to będziemy musieli ścianę przebić.
- To przebijajcie.
- No ale czy my to będziemy musieli potem załatać? -W takich chwilach krew człowieka zalewa no ale co było robić?
- Wezmę sobie kogoś do załatania tylko załóżcie ten cholerny Internet.
No i założyli ale poczekać trzeba było jeszcze kolejny tydzień na modem. W końcu i ten dotarł do mnie. Instalacja, pięknie, ładnie. Tylko lampeczka z napisem link miga. No tak trzeba poczekać na tak zwaną aktywację. Czekałem kolejny tydzień potem jeszcze tydzień dzwoniłem na linie techniczną a oni wciąż twierdzili że 10 dni to czas potrzebny na aktywację. Pominę już tu przykre rozmowy w stylu: Na pewno pan się źle loguje.
- Kiedy tłumaczę pani że się nie loguję bo do tego jest potrzebna aktywacja a jej nie ma. Lampeczka link wciąż miga.
- Acha. No tak. A wpisuje pan dobre hasło?

I tak każdego dnia. Aż w końcu zdecydowali się na przysłanie techników na których też oczywiście trzeba było poczekać. Przyjechali w progu pytając się jaka to jest opcja.
- 6MB
- Ile?
- 6MB
- To chyba coś z wami nie tak jeżeli uważacie że wam to tu pójdzie – nie omieszkał uświadomić mnie uprzejmy pan. Nie odezwałem się nawet. Tego dnia panowie wyprawiali cuda. Przyłączali swojego laptopa pod mój modem. Swój modem pod mojego laptopa. Swój modem pod swojego, mój pod mojego. Wszystkie możliwe kombinacje. Dzwonili co chwila do centrali. To zmniejszali opcje to zwiększali. Jeździli gdzieś coś patrzeć na słupach. W końcu stwierdzili że już jest późno i oni kończą pracę i że przyjadą jutro. Na drugi dzień pożyczali od mnie laptopa żeby z nim pojeździć „sprawdzać na słupach” Kazali się nie martwić. Pan optymistycznie rzekł „512 na pewno pójdzie” Myślałem że przyłożę mu w twarz za ten głupi uśmiech ale się powstrzymałem. Trwało to mniej więcej tydzień. W końcu zrobili, stwierdzili że może być jeden mega. Oznajmiłem im że ja mam umowę na 6 i że nie interesuje mnie to że może być jeden. Oni oznajmili że tam w tym Orange to podpisują sami nie wiedzą co i żebym sobie poszedł zmienić umowę. Na moje pytanie o poprzednią ekipę pan stwierdził że pierdole głupoty bo od nich na pewno nikogo nie było bo tylko oni są na całe województwo. Chcąc – nie chcąc poszedłem zmienić umowę. Po paru dniach ruszyła Neostrada TP opcja 1024. Fajnie to nawet wszystko działało szkoda tylko że przez 5 dni. No cóż. Telefon na linię techniczną i znowu informacja że się źle loguje. Że powinienem przeinstalować sobie oprogramowanie. Tym razem do mojego rozmówcy nawet coś tam docierało. Zrozumiał że sprawdzałem to na dwóch komputerach i że narzędzie diagnostyczne wyświetla komunikat: Upłynął czas aktywacji. Otrzymałem info że zrobią jutro. Nie zrobili. Kolejny telefon i kolejny raz zrobimy jutro. Znowu nie robią. Po trzecim telefonie pani oznajmia że nie ma po co dzwonić bo oni mają 7 dni na to. Na pytanie czy zawsze muszą to robić w ten ostatni odpowiada że mają nawał zgłoszeń. W sumie nawet się nie dziwie. Cały poprzedni tydzień mówili mi że zrobią to w ciągu dwóch dni. W między czasie zdążyłem powiedzieć kolesiowi że zamawiałem 1mb stały dostęp do Internetu a nie opcję 5 dni raz na 3 miesiące. Że jak mają taki wielki problem to niech zerwą umowę z winy TPSA. Po tym wszystkim pan w nerwach przyznał się że cytuję: „Jakiś baran” anulował nie tę umowę co trzeba i teraz mają problem i nie wiedzą jak go rozwiązać. No cóż. Nie wiem co tu rozwiązywać ale panowie widocznie duży problem. Dziś pomyślałem że jednym sposobem jest jedna wielka bomba podłożona pod tę całą złodziejską firmę jak się mnie pani z linii zapytała czy aby na pewno dobrze się loguje. Ręce mi opadły, ja nie liczę już na to że mi naprawią to coś, nie liczę że mnie ktoś tam wysłucha. Ja chcę tylko rozwiązać umowę. Powiedziałem z resztą że chcę na co pani zaczęła wymieniać mi opłaty jakie się wiążą z zerwaniem umowy. Nie dotarło chyba do niej że zerwanie ma nastąpić z winy TPSA. Tak czy siak może to nastąpić dopiero po upływie 30 dni przerwy w świadczeniu usługi. Dziś jest 15 a w sumie 2,5 miesiąca bez Internetu od momentu wizyty w salonie orange. 5 dni Internetu kontra 75 dni oczekiwania. Pojechałem więc do Orange powiedziałem że chcę rozwiązać umowę. Spytałem czy można to zrobić u nich. Czy mają jakieś formularze. Pani nawet nie protestowała i nie pytała dlaczego. Spytała tylko czy dzwoniłem na błękitną linię. Streściłem jej całą powyższą historię po czym pani podała mi adres pod który mogę słać skargi a także złożyć wniosek o rozwiązanie umowy. Przyznała że sama też kiedyś pracowała w błękitnej linii i że jest to tak naprawdę tylko taka przykrywka. Że linia jest stworzona żeby było gdzie zadzwonić a konsultanci odbierają telefony mówią tak, tak to będzie zrobione i w chwili rozłączenia się zapominają o całej rozmowie. Powiedziała mi: „Mamy dbać o to żeby kierownik miał spokojne popołudnie.” Tak to niestety wygląda. TPSA ma serdecznie w dupie swoich klientów i z całego serca odradzam każdemu zakładanie czegokolwiek w tej firmie. O postępie lub jego braku będę informował tymczasem proszę was o przesyłanie tego linku wszystkim znajomym. Niech cała polska dowie się jak traktuje swoich klientów TPSA.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Trochę mnie zmierziło to, co przeczytałem. To nie jest brak kultury i niedbanie o klienta, to zakrawa na kompromitację! Tak, kompromitację, całej tej "wielkiej" firmy, która coraz mocniej zaczyna się chwiać, czując na plecach oddech konkurencji. Niestety, jeżeli struktura rozwiązywania tego typu problemów nie zostanie zmieniona, należy się spodziewać zszarganych nerwów i sądzenia się o swoje racje. tepsa ogłasza się jako najlepszy specjalista od telekomunikacji w Polsce. Może powinni się ogłosić liderem w zawodności i w niespełnianiu oczekiwań klientów i niewywiązywaniu się z umów. pawel5555
Anonimowy pisze…
Ja MAM NEO JUŻ 2,5 PÓŁ ROKU TAK STABILNEGO ŁĄCZA JAK W TPSA NIE MIAŁEM NIGDY. ZERO PROBLEMÓW ZAWSZE STAŁA DEKLAROWANA PRĘDKOŚĆ DO TEGO ZMIENNE IP. PRZEDEWSZYSTKIM BARANIE JAK COS KUPUIJESZ TO NAJPIERW TRZEBA SPRAWDZIĆ CZY BEDZIE U CIBIE DZIALAC. BO KAŻDY CI CHETNIE SPRZEDA WSZYSTKO I GOW. GO TO BEDZIE OBCHODZIC CZY DZIALA U CIEBIE CZY NIE.
Piotr Tymcio pisze…
Tak i ja miałem neo wcześniej i działało jak trzeba. Nie wiem czemu się cieszysz ze zmiennego IP ale dobra. Ciesz się może coś Ci to daje. Od sprawdzania czy będzie działać to byli Ci panowie na początku baranie. Durniu skończony i idioto (A co? Skoro Ci wolno to ja też się pozniżam do twojego poziomu). Jeżeli ktoś nauczył by Cię w podstawówce czytania ze zrozumieniem to wpadłbyś na to że problemem jest nie jakość łącza tylko pomoc techniczna. I to że te łośki anulowały nie tą umowę co trzeba i teraz nie ma komu jej przywrócić. Czaisz? Czy przeliterować? Wszystko działa i jest ok tylko że ktoś w TPSA mnie odłączył przez pomyłkę i nie ma teraz komu mnie przyłączyć a linia techniczna codziennie zapewnia że pracują nad problemem. Nie wiem, prościej takiemu matołowi chyba nie wyłożę.
Anonimowy pisze…
Wiesz co ja mam net w węgorzewie od 6 lat i właśnie w tpsa i jestem zadowolony ale jak ty masz w tym Kalu i chcesz osiągać takie prędkości 6 to właśnie moim zdaniem ty jesteś nienormalny z tego względu że lecą tam jeszcze stare linie i nieda się z nich tyle wydusić no może jeżeli zajmiesz wszystkie linie dochcdzące do wioski więc zastanów się zawsze co robisz i co kupujesz bo jak narazie wygląda na to że jesteś dzieciakiem który ma kaprys mieć wielką prędkość w jeszcze większej dziurze co jest nie realne a więc reasumując
ZACZNIJ MYŚLEĆ BO NIE WRÓŻE CI WIELKIEJ KARIERY.
PS.
Nie zadzieraj z tpsa bo ci wszystko odetną
Piotr Tymcio pisze…
Mogą mi odcinać bo nic od nich nie chce. Polecam Ci poczytać co nieco na temat neo bo oni nie mogą podłączyć tego 1MB które sami stwierdzili że może być. A poza tym problem z prędkością nie zależy od kabli bo tu żadna rewolucja się nie stała tylko o odległość. Skąd Ty się urwałeś?
Piotr Tymcio pisze…
Acha, masz linki do innych ludzi z podobnymi problemami jak mój: http://hela.com.pl/tpsa/
http://rudi01.webpark.pl/
http://www.komentuj.pl/watek.php?id_watku=605

Zaczynam się zastanawiać czy sam nie pracujesz dla Tepsy. No i fakt, w Węgorzewie nie mogłeś mieć lepszego łącza niż tepsa. Zaręczam Cię że ja w Białymstoku takowe miałem.
Anonimowy pisze…
Widze, że nabili cie w butelkę jak ostatniego palanta. Podnieciłeś się zabardzo dzieciaku a życie jest takie że cymbałów zawsze będą łupać.
Piotr Tymcio pisze…
Życzę Ci żebyś stanął przed podobnym problemem jeżeli uważasz że Ty akurat jesteś od niego wolny. Nie martw się drogi inteligencie ja sobie w życiu poradzę.
Piotr Tymcio pisze…
Jeszcze taka ciekawostka. Do Kalu idą stare przewody? Czyż telefonizacja wsi nie nastąpiła później niż miast? Idę o zakład że do Kalu idą nowsze przewody niż te do Węgorzewa. Dodam jeszcze że dysputant mój powyższy nie przedstawia się prawdopodobnie tylko dlatego że sam jest pracownikiem Orange w Węgorzewie i ubolewa nad tym że może mu paru klientów odpaść.
Anonimowy pisze…
jako ex pracownik wiadomo jakiej firmy popieram tymona bo sam nie jednego nabilem w ten sposob w butelke, tych mechanizmow nie zrozumie nikt kto ich nie poznal od wewnatrz ;] a praconicy w punktach sprzedazy wciaskaja wszystko wszystkim nawet tym inteligentnym ;]
Anonimowy pisze…
Świetnie cię Tymon rozumiem... Ja też niedawno założyłem neta w tp i również mam z nim problemy, i z tego co wiem inni również je mają i to nie na wsiach, ale w centrach miast... Co prawda takich ogromnych problemów co ty nie mam, ale fakt jest taki że neta mi bardzo często rozłącza, albo wcale nie chce mi się połączyć!!!! Oczywiście z prędkością też nie jest ciekawie... Nie wiem co ten góściu tak na ciebie naskakuje, ale na pewno nie ma w tym własnego interesu...

Popularne posty z tego bloga

Chciało mi się pisać.

Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...

Dualność

Piątek, samo południe, dach najwyższego budynku w mieście. Na krześle siedzi blond dziewczyna o niebieskich oczach. Jest przywiązana do krzesła, ma knebel w ustach. Wokół niej krąży nerwowo młody mężczyzna: wysoki, przystojny brunet. Trzyma w ręku nóż. W jego ustach rodzi się krzyk: -Jak mogłaś! – Łapie się za głowę, wyrywa z niej włosy. – Ufałem Ci! Pozwalałem na wszystko a ty i tak chciałaś więcej! Musiałaś się z nim przespać, tak? Byłaś dla mnie ucieleśnieniem wierności i czystości. Zawsze kiedy obnażałaś się przedmą czułem się jakbym wchodził do świątyni, z zażenowaniem przeżywałem każdą chwilę jakbym był niegodzien jej dostąpienia. Pragnąłem zawsze dać ci w zamian to wszystko czego chciałaś i czego potrzebowałaś. Czułem że tylko w ten sposób mogę ci się odwdzięczyć za mistycyzm piękna którym mnie obdarzyłaś. Ale nie! Tobie było mało! Gdy teraz patrzysz mi w oczy myślę ile czasu upłynie nim się wyrzygam. Zapragnęłaś wolności, tak? To teraz słuchaj. Słuchaj mnie uważnie bo będę osta...