Piękny pan z linii technicznej oznajmił mi iż moja sprawa znajduję się w specjalnej komórce. Że mają numer kontaktowy i że zadzwonią. Mówię mu że jakoś nie dzwonią więc sam chciałbym się dowiedzieć co i jak. On mówi że ok że zaraz się dowie jaka jest możliwość sprawdzenia co i jak. Nie ma go parę chwil wraca i prosi o kontakt ze stacjonarnego. Mówię mu że nie mam stacjonarnego jest zdziwiony ale prosi o cierpliwość zaraz czegoś się dowie. Po chwili milczenia rozłącza się. Chyba zaszokowało go to czego się dowiedział. Zadzwonię jeszcze raz za jakiś czas jak ochłonie...
- Dzień dobry. - Słucham. W czym mogę pomóc? - Chciałabym się spotkać z panem T. - Z kim? Z kim? - Z panem T. Pan T. Nie kojarzy pan? Dramaturg, twórca, książę ciemności. - To ten co zasłyną tomikiem poezji „Oczy mrużę?” - Nie! Pan T zasłynął jak współautor swojego życia i paru innych tworów luźno skorelowanych. Wysoki, czarne włosy, podobno niebotycznych rozmiarów wielki penis. - Chyba mały ptaszek na uwięzi. Coś się pani myli. Nie ma tu nikogo takiego. No przynajmniej nie tak jak pani to widzi. Tu niedaleko mieszka jego klon – Pan B. Ale pan B jak wieść gminna niesie to tylko kiepskie ksero a postać o której pani mówi nie istnieje. - Proszę pana! Ja muszę się z nim spotkać. Niech pan niczego przed mną nie ukrywa. Ja wszystko wiem. Pan T, lat dwadzieścia cztery i pół, pisał wiersze gdy wystawał głową ledwo ponad stół. Autor książki pod tytułem „666 sposobów na strzelenie sobie samobója”, kreator wielu nie przemyślanych sytuacji. Wielki mistrz który rozpierdolił sobie rękę o ścianę i j...
Komentarze