Piękny pan z linii technicznej oznajmił mi iż moja sprawa znajduję się w specjalnej komórce. Że mają numer kontaktowy i że zadzwonią. Mówię mu że jakoś nie dzwonią więc sam chciałbym się dowiedzieć co i jak. On mówi że ok że zaraz się dowie jaka jest możliwość sprawdzenia co i jak. Nie ma go parę chwil wraca i prosi o kontakt ze stacjonarnego. Mówię mu że nie mam stacjonarnego jest zdziwiony ale prosi o cierpliwość zaraz czegoś się dowie. Po chwili milczenia rozłącza się. Chyba zaszokowało go to czego się dowiedział. Zadzwonię jeszcze raz za jakiś czas jak ochłonie...
Siedziałem w pokoju i ściany były takie proste, zwyczajne, nudnie płaskie. Powietrze nie pachniało niczym; deska deską, farba, farbą a chuj chujem. Znajoma wstawiała zdjęcia bananów z gównem w postaci sałatki na facebooka, żeby pokazać wszystkim że jest zajebista tak, jakby nikt inny nie jadł owoców. Zastanawiałem się dlaczego gdzieś z nieba nie leci smutna muzyka, coby wpędzała wszystko w jeszcze gorszy nastrój. Komputer miał obudowę plastykową, chujową obdartą. Od błyszczących jego elementów odbijał się nieogolony ryj obleśny. Cierpiałem nad swoim jestestwem. Czułem się jak volkswagen golf wśród samochodów. Szary, nudny i do dupy. Jestem używany, trzecia dekada na karku, zdarte opony. Mały przebieg powodowany tylko tym że i tak nie chciał mną jeździć. Można by gdzieś pójść tylko nie ma gdzie. Można by coś zrobić tylko po co? Można by coś wypić tylko że nie pije odkąd zostałem alkoholikiem. Alkohol tak mi smakuje że aż go sobie odmawiam. Pacierza nie odmawiam. Boję się idiotów, spad...
Komentarze